Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Kamil Wilczek: Odszedłem, bo było mi za dobrze

Potrzebowałem nowych wyzwań, podłączenia pod prąd. W Danii grałem cztery lata, zrobiło się za wygodnie - Kamil Wilczek tłumaczy nam powody transferu z Broendby Kopenhaga do tureckiego Goztepe SK.
Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Kamil Wilczek Getty Images / Lars Ronbog / Contributor / Na zdjęciu: Kamil Wilczek

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty: Jednym z pana marzeń jest zdobycie korony króla strzelców zagranicznej ligi. Po rundzie jesiennej duńskiej ekstraklasy jest pan liderem tej klasyfikacji, ale odszedł z Broendby. Dlaczego?

Kamil Wilczek: W Kopenhadze zacząłem czuć się zbyt komfortowo. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale potrzebowałem nowych wyzwań, konkurencji, podłączenia pod prąd. W Broendby grałem cztery lata, zrobiło się za wygodnie.

No to mnie pan zaskoczył.

Jestem typem człowieka, który sporo rzeczy analizuje, staram się przewidywać różne sytuacje i nie zadowalać tym, co mam. Potrzebowałem może nie bata nad głową, ale napięcia, nowego środowiska. To sprawia, że pracujesz jeszcze mocniej, co za tym idzie - rozwijasz się.

Goztepe to gwarantuje?

To rozwojowy klub. Debiutowałem z Beskitasem, który interesował się mną latem. Wygraliśmy 2:1, zagrałem kilka minut. To zupełnie inna liga niż duńska, polska czy włoska. Oparta na dynamice, agresywności, pełna jakościowych zawodników. W mieście dużym wydarzeniem była nie tylko nasza wygrana, ale również otwarcie pięknego stadionu. Wszyscy się tym emocjonowali. Jestem zadowolony z tego, gdzie trafiłem, jak to się potoczyło.

ZOBACZ WIDEO: Transferowa karuzela na ostatniej prostej! "Tylko do tej ligi może w tej chwili trafić Krzysztof Piątek"


Liczył się pan z odejściem już zimą?

Tak, choć myślałem, że trafię do innego zespołu, ale oferta Goztepe pojawiła się nagle, a później wszytko potoczyło się bardzo dynamicznie. W każdym razie, po zakończeniu rundy jesiennej trenowałem indywidualnie, mimo trzytygodniowego urlopu. Właśnie po to, żeby w przypadku transferu być w formie.

Mariusz Kukiełka. Ciągły mecz na wyjeździe

Jaki kierunek wchodził jeszcze w grę?

Miałem ofertę z Arabii Saudyjskiej, za lepsze pieniądze, ale patrzyłem na inne aspekty. Widzę bardzo duży potencjał w mojej nowej drużynie. W kwestiach finansowych i tak nie jestem stratny. Dostałem lepszy kontrakt niż w Broendby. Duńczycy też otrzymali za mnie pieniądze, każdy wyszedł na tym dobrze. 

W debiucie z Besiktasem wszedł pan z ławki na ostatnie dwie minuty. Na początku będzie pan rezerwowym? 

Dawno mnie tam nie było. Oczywiście - nikt mi nie dał gwarancji gry od pierwszego meczu. Tak jak wszędzie, trzeba zap*** na treningach. Przyjechałem do Turcji dać coś ekstra, jestem dobrze przygotowany fizycznie, gotowy. Walczę o pierwszy skład. 

Pożegnał się pan z kibicami Broendby?

Przyjadę do Kopenhagi i zrobię to na spokojnie. Nie chciałem rozgłosu podczas transferu. Na lotnisku w Danii sporo osób mnie jednak zaczepiało i pytało, gdzie się wybieram. Dostałem dużo wiadomości na profilach w mediach społecznościowych. Były to fajne, ciepłe i życzliwe wpisy. Ja za Broendby zawsze będę trzymał kciuki. Niczego mi tam nie brakowało. W Danii żyło mi się świetnie, grało też. Szkoda było mi opuszczać drużynę i tej korony króla strzelców, ale nadszedł odpowiedni moment na zmianę.

Wie pan, że po golach w Turcji nie będzie miał pan spokoju na ulicy?

Obym nie miał właśnie z tego powodu. Izmir to piękne miejsce, ale nie przyjechałem tu plażować. Mam kontrakt na półtora roku z opcją przedłużenia o rok, chciałbym go wypełnić. I strzelać tyle goli, co w Broendby. 

Reprezentacja. Jerzy Brzęczek wizytuje bazę kadry. Poprawki przed Euro 2020

Czy Kamil Wilczek powinien być powołany do reprezentacji Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2):
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×