Kokpit Kibice

La Liga. Szambo wylało. W Barcelonie afera, jakiej w piłce jeszcze nie było

Pojęcia "afery hejterskiej" do tej pory były głównie kojarzone z nieczystymi zagrywkami w polityce. Okazuje się, że podobne metody funkcjonują także w piłce. Władze Barcelony waliły we wszystkich. Nawet we własne legendy. Z Messim na czele.
Bartłomiej Bukowski
Bartłomiej Bukowski
Leo Messi Getty Images / David S. Bustamante/Soccrates / Na zdjęciu: Leo Messi

Lionel Messi, Xavi, Pep Guardiola, Gerard Pique - wbrew pozorom nie jest to lista osób do uhonorowania za zasługi dla FC Barcelony. Wprost przeciwnie. Wszyscy oni stali się ofiarami ataków fanpage'y opłaconych przez władze klubu. 

W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone

- Ten zarząd nie zasługuje na to, aby kontynuować pracę. To co zrobili mi i moim współpracownikom w ciągu ostatnich siedmiu lat, było powodem do wstydu, wielkim kłamstwem. Działali ze złymi intencjami. Są ludźmi, którzy oddają się kłamstwu i manipulacji - te słowa wypowiedziane przez byłego prezydenta klubu Joana Laportę w wielu miejscach bardzo trafnie podsumowują ujawnione przez radio "CadenaSER" działania obecnego prezydenta Josepa Bartomeu

Rzecz w tym, że one wcale ich nie dotyczą. Powyższa wypowiedź pochodzi z 2017 roku. Wówczas Bartomeu przegrał proces sądowy z Laportą. Wtedy też aktualny prezydent Barcelony próbował zdyskredytować rywala, insynuując, że za jego kadencji klub poniósł olbrzymie straty. Oskarżenia te obalił jednak sąd. 

ZOBACZ WIDEO: Wrzenie w FC Barcelona. Oskarżenia, spekulacje i spięcie na treningu


Jak jednak widać, Hiszpan nie wyciągnął wniosków z tamtej lekcji. Ponownie postanowił sięgnąć po czarny pijar wobec osób mu niewygodnych. Jak poinformowało "CadenaSER", władze Barcelony podpisały kontrakt z firmą I3 Ventures, która miała prowadzić różne konta w mediach społecznościowych, mające na celu podkopać reputację wybranych osób. Cała operacja miała kosztować milion euro.  

Bartomeu tym razem jednak nie ograniczył się do uderzenia w bezpośrednich rywali. Choć oczywiście Victor Font, który ma być jego najpoważniejszym przeciwnikiem w wyborach w 2021 roku, również był jednym z celów. Wojenka czysto polityczna, między dwójką kandydatów może przeszła by bez tak wielkiego echa. Problem w tym, że tutaj nie było świętości. Xavi? Bliski przyjaciel Fonta - do odstrzału. Pique? Zamiast koncentrować się na piłce, miał za wiele czasu poświęcać na reformę Pucharu Davisa - bez litości. Ofiarą stał się nawet Leo Messi, zbytnio przedłużający moment podpisania kontraktu. 

Takiej afery, gdy klub na tak szeroką skalę opłacał hejterskie strony, w piłce jeszcze nie było. Podobne przypadki kojarzyć można głównie z polityki. W Polsce do niedawna głośno było o "aferze hejterskiej", w której grupa sędziów powiązana z ministerstwem sprawiedliwości nakłaniała niejaką "Emi" do ostrych ataków na przeciwników reformy sądownictwa. 

O podobnych praktykach głośno było także za oceanem. Amerykańskie służby sporządziły raport, z którego wynika, że Rosja aktywnie wpływała na wynik wyborów prezydenckich w USA. Jedną z metod byli opłaceni użytkownicy social mediów, którzy mieli na każdym kroku dyskredytować Hillary Clinton, zwiększając w ten sposób szanse na sukces Donalda Trumpa. Jak widać, wzorców działania Bartomeu nie brakowało.

Gdy cię złapią za rękę, mów, że nie twoja ręka

"CadenaSER" zapewnia, że dotarła do raportów, które potwierdzają wszystkie informacje. Według jednego z nich, akcja przeciwko Fontowi trwa od 31 stycznia zeszłego roku!  

Barcelona jednak wszystkiemu zaprzecza. Klub wydał oświadczenie, w którym domaga się sprostowania i grozi podjęciem kroków prawnych za rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji. Jednocześnie jednak przyznaje się do współpracy z I3 Ventures, przy czym zaznacza, że firma ta nie ma nic wspólnego z hejterskimi profilami. 

I będzie bardzo trudno je udowodnić. - Są dwie opcje, jedna jest taka, że pokażą, kto prowadzi te profile. Jeżeli jednak Barcelona mówi, że nie ma z nimi nic wspólnego, to osobom za nie odpowiedzialnym też nie będzie na tym zależało, więc tę opcję możemy wykluczyć. Drugą możliwością jest znalezienie zapisów w umowach między Barceloną a I3 Ventures. Natomiast technologicznie jest to nie do sprawdzenia - wyjaśnia nam Jakub Wątor z redakcji Tech Wirtualnej Polski. 

Jeżeli zatem "CadenaSER" nie dysponuje twardymi dowodami na piśmie, zarząd Barcelony z łatwością może się wszystkiego wyprzeć. Jednak Agusti Benedito, inny kandydat na kolejnego prezydenta Blaugrany, który także był atakowany przez wspomniane profile, zapowiedział już, że złoży pozew do sądu przeciwko Bartomeu. To jednak może nie przynieść oczekiwanych rezultatów. 

- Nie znam żadnego przypadku, aby to sąd nakazał Facebookowi ujawnienie osób prowadzących fanpage. Zazwyczaj jednak i tak szybciej okazuje się, kto stoi za danym profilem, niż gdyby tych danych dociekać od samego Facebooka. Wystarczy choćby, że taka osoba się nie przeloguje, komentując cudze posty - kontynuuje Wątor.

Wygląda więc na to, że sprawa ta może nie doczekać się zbyt szybkiego końca. Tego typu skandal na pewno jednak zachwieje pozycją Bartomeu w kontekście kolejnych wyborów. Ciekawa również może być jego współpraca z gwiazdami, które dopiero co na jego zlecenie były wyśmiewane. Najbliższe tygodnie w Katalonii mogą być niesamowicie interesujące.

Czytaj także: 
Liga Mistrzów. Kto królem strzelców? Bukmacherzy nie mają wątpliwości. Lewandowski przed wielką szansą
AC Milan zbliża się do Ligi Europy. Skromne, ale zasłużone zwycięstwo Rossonerich z Torino FC

Czy wierzysz w niewinność Bartomeu i zarządu Barcelony?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (10):

  • zbych22 Zgłoś komentarz
    A czym się różni współczesna piłka nożna od polityki? Bukowski ze swoją twórczością zaczyna podążać śladami Kuczery.
    • Franek Spyrka Zgłoś komentarz
      "W Barcelonie afera, jakiej w piłce jeszcze nie było" - to prawda: wszystkie dotychczasowe afery były poważniejsze. "To co zrobili mi i moim współpracownikom [...] - te
      Czytaj całość
      słowa wypowiedziane przez byłego prezydenta klubu Joana Laportę" - pokazują, że ten Laporta mówić poprawnie nie umie, nieuk jeden!
      • dziad956 Zgłoś komentarz
        Redaktorku miły, proszę wróć do podstawówki. Lub redakcjo zatrudnij redaktorów z prawdziwego zdarzenia. Pijar, to członek Zakonu Pijarów, natomiast w artykule mowa o pi-arze od literek P
        Czytaj całość
        i R ( w języku angielskim pi i ar)
        • tarnow kings Zgłoś komentarz
          Bartomeu jest ze sku..iaŁego Pisu!!!!
          • Maciej Stoinski Zgłoś komentarz
            U nas też wylało ....na Nowogrodzkiej !
            • Niewierny Tomasz Zgłoś komentarz
              Z zasady bojkotuję Ligę Mistrzów - Liga Mistrzów niczym żelazna kurtyna podzieliła piłkarską Europę. Bogate kluby mają gwarancje występu w Lidze mistrzów już z 2 miejsca w lidze,
              Czytaj całość
              bez żadnych komplikacji, z trzeciego i czwartego miejsca muszą pomęczyć się. Ale niezmiernie rzadko zdarza się , aby liga która ma cztery miejsca w Lidze Mistrzów nie wykorzystała ich. TE WSZYSTKIE SUPER TRANSFERY ODBYWAJĄ SIĘ KOSZTEM ROZWOJU KLUBÓW SŁABSZYCH. PODBIJA SIĘ CENY DO NIEBOTYCZNYCH SUM I TO ZA ŚREDNICH ZAWODNIKÓW. KLUBY PUCHNĄ OD DŁUGÓW, ALE NIE ZWALNIAJĄ TEMPA JAK INACZEJ MOŻNA WYTŁUMACZYĆ Z JEDNEJ STRONY ROZBITY BANK Z DRUGIEJ BRAK SUKCESÓW NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ Inaczej wyglądało to, kiedy Liga Mistrzów powstawała, każdy kraj miał takie same szanse, ale poszczególne kluby te najbogatsze nie miały takich pieniędzy jak teraz i te różnice, aczkolwiek były duże, to były do przeskoczenia. Przykładem może być Crvena Zvezda ostatni triumfator Pucharu Europy z Europy Wschodniej, Dynamo Kijów czy Sparta Praga. Skutkiem powstania Ligi mistrzów, nastąpił dramatyczny podział na dwie grupy a nawet i na trzy. A mianowicie najbogatsze kluby zrzeszone niegdyś w G14, europejskie średniaki - czyli kluby z zachodniej Europy, no i kluby z Europy Wschodniej. Co obecnie siw dzieje, Real Madryt z jednej strony najbardziej zadłużony klub świata przeprowadza gigantyczne transfery - budżet na transfery, płace i premie jest przeogromny - a mimo to Real nie może podnieść się z zapaści sportowej
              • Franciszek Nowak Zgłoś komentarz
                Wątpię żeby prezes klubu, pluł do swojego gniazda.Uważam że jest to wielki hejt.
                • dree Zgłoś komentarz
                  Cudowny jest ostatni akapit. Z jednej strony nie wiadomo czy to prawda czy nie, a z drugiej pisanie w trybie oznajmującym, że Bartomeu opłacał hejterów...
                  • lnsu Zgłoś komentarz
                    Afera stulecia! Jak ja teraz będę żył?! Prezesik szasta kasą, bo coś mu się u "pracowników nie spodobało"... no szok i skandal. Nigdy żaden prezes jeszcze przecież tak nie
                    Czytaj całość
                    zrobił!
                    • darek pe Zgłoś komentarz
                      Czyli nie wiadomo, czy jest afera.
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×
                      Sport na ×