KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PKO Ekstraklasa. Mateusz Borek wycofuje się ze słów. "Legia nie jest polskim Bayernem"

Gwiazdy Bayernu same błyskawicznie przekazały decyzję zarządowi, że rezygnują z części pensji, przede wszystkim po to, by zachować etaty i pensje pracowników. W Warszawie takiej błyskawicznej reakcji piłkarzy zabrakło - pisze dla "PS" Mateusz Borek.

Karol Wasiek
Karol Wasiek
Mateusz Borek (z lewej), Radosław Gilewicz (z prawej) Agencja Gazeta / Jan Kowalski / Mateusz Borek (z lewej), Radosław Gilewicz (z prawej)
Pandemia koronawirusa sprawia, że kluby walczą o przetrwanie w trudnych czasach. Jedną z form obniżenia kosztów, gdy rozgrywki nie funkcjonują, są cięcia kontraktów piłkarzy. Inną formą jest redukcja etatów w siedzibie klubu.

W Legii Warszawa nadal nie doszli do porozumienia z piłkarzami. Według "SE" zawodnicy nie zaakceptowali propozycji obniżenia wynagrodzeń o połowę. Rozmowy w klubie cały czas trwają.

A ofiarami pandemii i przeciągających się negocjacji zostali pracownicy działu marketingu i klubowych mediów. 40 osób z tych sekcji dostało wypowiedzenia.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Radosław Majdan szczerze o obniżkach pensji dla piłkarzy. "Sportowcy nie mają wyjścia. Kluby przestały zarabiać"

Do sytuacji w warszawskim klubie odniósł się w felietonie dla "Przeglądu Sportowego" Mateusz Borek, znany komentator sportowy.

"Kiedyś powiedziałem, że Legia jest "polskim Bayernem". Chodziło mi o wielkość marki, rozpoznawalność oraz dominujący budżet, organizację czy jakość sportową w skali całej ligi. Po ostatnich wydarzeniach muszę się z tych słów bezwzględnie wycofać" - napisał.

Borek w mocnych słowach odniósł się do działania piłkarzy stołecznego klubu. Jego zdaniem powinni pójść drogą zawodników Bayernu Monachium i samemu wyjść z propozycją obniżenia swoich pensji na czas walki z pandemią koronawirusa.

"Gwiazdy Bayernu same błyskawicznie przekazały decyzję zarządowi, że rezygnują z części swoich pensji, przede wszystkim po to, by zachować etaty i pensje pracowników różnych działów klubowej administracji. Tych, którzy mają rodziny na utrzymaniu i którzy codziennie dbają o najdrobniejsze detale sprawnego funkcjonowania zawodników i trenerów. W Warszawie takiej błyskawicznej reakcji piłkarzy zabrakło" - twierdzi.

"Nieprawdą jest, że warszawski klub zwolnił 70 czy nawet 80 etatowych pracowników. Ludzi odeszło zdecydowanie mniej, część kontraktów pracowniczych została zamrożona tylko na czas pandemii. Wszyscy kluczowi dla biznesu zostali, więc kibice Legii mogą spać spokojnie. Z częścią nie przedłużono współpracy, kilku firmom zewnętrznym na razie podziękowano. Nie jest to oczywiście radosna informacja, ale tę decyzję jak najbardziej rozumiem" - podkreśla Borek.

Zobacz także:
Koronawirus. PKO Ekstraklasa. Aleksandar Vuković: Mam kontakt z zawodnikami. Na razie wszyscy dają sobie radę
Transfery. Włosi piszą o Cristiano Ronaldo. Portugalczyk tęskni za Madrytem

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Czy piłkarze Ekstraklasy powinni zgodzić się na obniżkę pensji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (9)
  • Kielecki wstyd krogulec Zgłoś komentarz
    Ciekawe czy w tym sezonie jeszcze Legia doczeka do zakończenia ligi, potężna dziura budżetowa, rekordowy w historii całej ligi Polskiej - debet, więcej wydają niż zarabiają, prezesa
    Czytaj całość
    brak, jest tylko pudel, ten skromny ruch ze zwolnieniem 40 pracowników nie przysporzy Wam wielu przyjaciół, a licencji na nowy sezon i tak nie dostaniecie za koszmarne długi, no cóż jeżeli Kroczona z kielcuff wystawi jednak coś w 4 lidze, będziecie mieli w tych rozgrywkach przynajmniej namiastkę ekstraklasy :)........żegnaj Legio, taka byłaś mądra, dobrze zarządzana.......a jaka farszawska !!! o cho,cho...........niestety historyczny debet, dziura budżetowa, bankructwo i plajta to ........widać słychać i czuć :) Buuuuuuuuuuachachachacha :)
    • Jan Kozietulski Zgłoś komentarz
      Borek - mam radę - niech się wycofa życia publicznego. Komu potrzebny jest Żelek, komu Don King z prowincjonalnego Podkarpacia, komu samozwańczy ekspert Bundesligi, który nie potrafi po 20
      Czytaj całość
      latach poprawnie wypowiedzieć nazwiska niemieckiej legendy - Heynckes`a? No, komu? Powinno być fonetycznie "Hajnkes", a nie "Hejnkes" (wg Żelka). Verstanden oder zu schwer? Zrozumiało, czy zbyt trudne?
      • Jan Kozietulski Zgłoś komentarz
        Borek - mam radę - niech się wycofa życia publicznego. Komu potrzebny jest Żelek, komu Don King z prowincjonalnego Podkarpacie, komu samozwańczy ekspert Bundesligi, który nie potrafi po 20
        Czytaj całość
        latach poprawnie wypowiedzieć nazwiska niemieckiej legendy - Heynckes`a? No, komu? Powinno być fonetycznie "Hajnkes", a nie "Hejnkes" (wg Żelka). Verstanden oder zu schwer?
        • hungryspider Zgłoś komentarz
          Legia Bayernem nie jest, nie była i nie będzie, a już na pewno nie z takim zarządzaniem i właścicielem. Ciekawe ile Legia zapłaciła wtedy Borkowi za paplanie takich głupot, że Legia
          Czytaj całość
          jest jak Bayern choćby pod jakimś najmniejszym względem. Co do pensji piłkarzy, to według mnie powinni się zgodzić na obniżkę pensji(jakąkolwiek), bo ci ludzie co poszli na bruk, tak dużo jak oni nie zarabiają. Jednak by być sprawiedliwym, to łatwo jest mówić, żeby piłkarze eLki się zgodzili na obniżenie, ale prawdziwą głupotą jest porównywanie Legii w tej kwestii do Bayernu. Mogę się mylić, ale chyba sam Lewy zarabia więcej niż cała podstawowa jedenastka Legii? Piłkarzom Bayernu jest dużo łatwiej pójść na kompromis.
          • Zenon Kaktus Zgłoś komentarz
            Tu się przyda zmiana podejścia w polskiej piłce. Wynajmowanie piłkarzy (o wypożyczaniu nie wspomnę bo to jakas bzdura) z innych państw, nawet z innych miejscowości to utrata sensu i idei
            Czytaj całość
            w sporcie. Ten biznes zniechęcił mnie już dawno do prawdziwych emocji. Cała Piłka jest do zaorania. Gdyby piłkarze byli piłkarzami związanymi z miastem i tradycją, to czuliby na sobie odpowiedzialność za klub. A tak mamy grupe pracowników, wyrobników i biznesmenów, którzy dzisiaj są w jednym, jutro w drugim klubie a pojutrze gdzieś za granicą. Kibice cieszą się z sukcesów klubu, który nie wiadomo czym jest. Dzisiaj nikt nie powinien nawet splunąć w stronę stadionów. Mają wymiar wyłącznie komercyjny, więc niech sobie radzą. Czasami jak słyszę teraz; pomoc dla klubu, to chciałbym zapytać dla kogo ? Są to przedsiębiorstwa z dofinansowaniem miast. Wystarczy. Większe potrzeby dzisiaj ma zwolniony pracownik, który ma rodzinę i zarabiał 50x mniej niż piłkarz i władze klubu.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×