KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Kaliska piłka ręczna przed historyczną szansą

MKS Kalisz, po latach prób, ma realną szansę na awans do pierwszej ligi. Pierwszy raz w historii szczypiorniści z najstarszego miasta w Polsce zagrają w barażach. W grodzie nad Prosną wiara w sukces jest ogromna. Czy to wystarczy? Zawodnicy i trener nie marzą o niczym innym.
Miłosz Marek
Miłosz Marek

- Mam super zespół! To wielka sprawa pracować z takimi fighterami. Śląsk zagrał ambitniej niż pozostałe spotkania w lidze, przynajmniej ja tak uważam - cieszył się po pojedynku z mistrzem drugiej ligi z Wrocławia trener MKS Kalisz, Bruno Budrewicz. - Dawaliśmy z siebie wszystko. Najważniejszy mecz, największa presja. Wcześniej w Kaliszu nigdy nie było meczu o taką stawkę. Staraliśmy się skupić na tym meczu, nie myśląc o tym, co może stać się później. Dopiero teraz możemy przygotowywać się do nich w stu procentach - uzupełnił wypowiedź swojego opiekuna kołowy kaliskiej drużyny, Konrad Ibron.

Przed ostatnią kolejką w grupie I rozgrywek drugoligowych Szczypiorno nie było pewne udziału w barażach. Aby przypieczętować w nich swój udział i nie oglądać się na wyniki MKS Poznań musiało pokonać wrocławian, którzy awans na zaplecze ekstraklasy zapewnili sobie dwa tygodnie wcześniej. Mecz miał niezwykle dramatyczny przebieg (czytaj więcej). Przed ostatnią akcją pojedynku gospodarze prowadzili zaledwie jednym trafieniem, ale piłkę mieli wrocławianie. Ostatecznie rzut jednego ze skrzydłowych został sparowany przez Piotra Matuszczaka, okrzykniętego przez wszystkich bohaterem. - Nie jestem bohaterem. Ważny jest cały mecz, a nie tylko jedna interwencja. Wygrał zespół, nie ja - mówił skromnie po tym, jak wydostał się z uścisku… całej drużyny.

- W ogóle nie spodziewałem się występu. Miałem problemy z łydką i pauzowałem cztery tygodnie. Trener postawił na mnie, bo może mam większe doświadczenie od Grzesia (Cieślaka - innego bramkarza kaliszan - przyp. red.) - dodał jeszcze były bramkach Ostrovii, który tak jak cała drużyna jest już myślami przy pierwszym pojedynku barażowym.

Bruno Budrewicz ze swoją drużyną Bruno Budrewicz ze swoją drużyną

Rywalem kaliskiej siódemki będzie Wisła Sandomierz. - To będą ciężkie mecze, ale z taką determinacją, jak przeciwko Śląskowi myślę, że damy radę. Przyszedłem do Kalisza, aby coś tutaj osiągnąć i myślę, że powoli realizujemy nasze cele - twierdzi Łukasz Kobusiński, jeden z bardziej doświadczonych graczy Szczypiorna. 

- Wisła to zespół, który w zeszłym roku spadł z pierwszej ligi i mają kilku ciekawych zawodników - scharakteryzował krótko rywala Budrewicz. - Musimy wygrać. Wiem, że nie będzie łatwo. Zespół z Sandomierza jest na naszym poziomie - przyznał Matuszczak. W pomeczowych komentarzach nie zabrakło również wybiegania do starcia z pierwszoligowym przeciwnikiem, którym może być ŚKPR Świdnica. - To rywale z poprzedniego sezonu. Zawsze decydowała jedna-dwie bramki, także walka będzie do samego końca - mówi Matuszczak.

Trener MKS wierzy w jeszcze jeden atut, który objawił się już podczas meczu ze Śląskiem. - Życzyłbym sobie takiej atmosfery na każdym meczu w Kaliszu i tak licznej publiczności, jak na meczu ze Śląskiem. Grało się zdecydowanie lepiej i czuć było to wsparcie. Mam nadzieje, że więcej osób przekona się do piłki ręcznej. Ostatnio słyszeliśmy dużo krytyki, zarówno w naszym kierunku, jak i prezesa. Mówiono, że jesteśmy niepotrzebni, a na meczu ze Śląskiem pokazaliśmy, że jest inaczej - dodał Budrewicz. 

Okazję do wsparcia swoich ulubieńców kibice w najstarszym mieście w Polsce będą mieli już w najbliższą sobotę. O godzinie 17 rozpocznie się pierwszy pojedynek barażowy z sandomierzanami. Czy Szczypiorno spełni pokładane nadzieje?

Czy kaliszanie będą mieli jeszcze szanse tańczyć ze szczęścia na parkiecie? Czy kaliszanie będą mieli jeszcze szanse tańczyć ze szczęścia na parkiecie?

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (2)
  • fff Zgłoś komentarz
    Wisła spadła 2 lata temu, ale mniejsza o to. Prawda jest taka, że o ile u siebie jeszcze jest jakaś szansa na wygraną, to w Sandomierzu dostaniecie lanie konkretne. Grupa IV jest zawsze
    Czytaj całość
    bardzo mocna. A Sandomierz ma konkretne plany powrotu na zaplecze Superligi. Z Unią Tarnów przegrał minimalnie. Poza tym nawet jak uda się pokonać Wisłę, ŚKPR pogoni was błyskawicznie. Przepaść jaka jest pomiędzy graniem w II i w I lidze jest wręcz szokująca. Wiem doskonale z tzw. autopsji. Przemyski Czuwaj zanim wszedł szczęśliwie do I ligi, grał dwukrotnie baraże z I-ligowcami (spadkowicz z Superligi Jurand Ciechanów i ChKS Łódź). U siebie to jeszcze jakoś wyglądało, z ChKS-em udało się nawet wygrać, ale na wyjazdach była już miazga 10-ma bramkami. A nawet jak wejdziecie, przekonacie się jaka jest różnica między klasami rozgrywkowymi. Zarówno sportowo jak i organizacyjnie. Musicie mieć zawodników z umiejętnościami i doświadczeniem, którzy pociągną waszą grę, bo z II-ligowym składem spadniecie bardzo szybko. Ponadto bez 200-300 tysięcy złotych na sezon nie ma co startować. No ale powodzenia. Widownia musi wspierać. To przede wszystkim. Gdyby nie frekwencja ok. 600 na mecz, z pewnością Przemyśl nie znalazłby się tam gdzie jest, a walczymy w tym roku o Superligę.
    • derek Zgłoś komentarz
      jak zwykle zakończy się wielkim fiaskiem, powód jest jeden od lat ten sam, ostrowiakom tam grającym nie żależy na awansie, bo są za słabi na 1 lige
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×