Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Niemoc Azotów przełamana - relacja z meczu Azoty Puławy - Piotrkowianin Piotrków Trybunalski

Azoty Puławy pokonały w 21. kolejce PGNiG Superliga na własnym parkiecie Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 28:24 (14:10). Dzięki temu utrzymały trzecią pozycję w tabeli.
Karolina Smyrgała
Karolina Smyrgała

Kibice puławskiej drużyny nareszcie mogli odetchnąć z ulgą, ponieważ Azoty przerwały nie najlepszą passę. Mimo że przed spotkaniem Puławy uchodziły za faworyta, to nikt nie mógł być pewny końcowego rozstrzygnięcia. Przypomnijmy, że podopieczni Marcina Kurowskiego byli zdecydowanymi faworytami w meczach m.in. z Siódemką Legnica i Gaz-Systemem Szczecin i wiadomo jak to się kończyło. Dlatego do wyniku podchodzono z dystansem.

Od pierwszych minut widać było determinację i wolę walki z obu stron. Jednak zarówno w szeregi Puław i Piotrkowa wkradła się nerwowość i na pierwszą bramkę trzeba było poczekać do 3 minuty. Wynik otworzył Maciej Pilitowski. Gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Przemysława Krajewskiego. Przez kolejne minuty obraz gry się nie zmieniał i zespoły prowadziły wyrównaną walkę. Później miejscowi zaczęli dominować na parkiecie i bardzo szybko znalazło to odzwierciedlenie w wyniku. Po kwadransie gry na tablicy było 7:4 dla puławskiej siódemki. Aż cztery z siedmiu bramek Azotów padły po rzutach karnych (po dwa Krajewski i Jan Sobol). W tym momencie o czas dla swojej drużyny poprosił Tadeusz Jednoróg, ale niewiele to zmieniło. Dwa trafienia Piotra Masłowskiego dały miejscowym najwyższe prowadzenie w meczu 11:7. Przewaga mogła być większa, jednak bardzo dobrze między słupkami Piotrkowianina pisywał się Piotr Ner. Ostatecznie zawodnicy schodzili do szatni przy stanie 14:10.

Po wznowieniu Rafał Przybylski bardzo szybko wykończył akcję i gospodarze prowadzili już pięcioma bramkami. Niestety później powrócił koszmar z ostatnich spotkań, kiedy to Azoty mając kilku bramkową przewagę szybko ją stracili. Tym razem w przeciągu pięciu minut przyjezdni zdobyli sześć bramek przy tylko jednej Azotów i tym samym doprowadzili do wyrównania. Najbardziej dawał się we znaki ekipie Kurowskiego Szymon Woynowski, który co chwilę popisywał się rzutami z drugiej linii. Na szczęście miejscowych ich przestój nie trwał długo i znowu zaczęli odjeżdżać Piotrkowianinowi.  Na kwadrans przed końcem Puławy ponownie prowadziły różnicą czterech bramek 22:18. Jak się później okazało, tego prowadzenia nie oddali już do końca. Po trafieniach Piotra Masłowskiego, Rafała Przybylskiego oraz dwukrotnie Mateusza Jankowskiego i Jana Sobola Azoty wygrały mecz 28:24 (14:10).

Tą wygraną szczypiorniści Azotów Puławy przerwali impas w którym znajdowali się od dłuższego czasu. W najbliższą środę czeka ich arcytrudny mecz z Orlenem Wisłą Płock. W dużej mierze od tego spotkania będzie zależało, które miejsce Azoty zajmą po sezonie zasadniczym i z kim się zmierzą w pierwszej rundzie play off.

Azoty-Puławy - MKS Piotrkowianin Piotrków Tryb. 28:24 (14:10)

Azoty-Puławy: Stęczniewski, Sokołowski, Grzybowski - Bałwas, Ćwikliński, Zinchuk 3, Kus 2, Szyba, Przybylski 5, Grzelak, Masłowski 5, Krajewski 5, Sobol 4, Jankowski 4.

Kary - 8 min. (Kus, Szyba, Masłowski, Krajewski)

Piotrkowianin: Procho, Ner - MrózDaćko, Miszka 1, Woynowski 7, Trojanowski 7, Różański 1, Matyjasik 1, Skalski 1, Iskra, Pilitowski 2, Titow 4, Pożarek.

Kary - 6 min. (Matyjasik, Skalski x 2)

Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Pretzlaf z Rzeszowa

Widzów: 700

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

  • spoko22 Zgłoś komentarz
    Moim skromnym zdaniem, niemoc Azotów trwa cały czas, z tą różnicą, że Piotrkowianinowi zabrakło sił/umiejętności aby ją uwidocznić i z nami wygrać. Naprawdę słaby mecz, nie
    Czytaj całość
    rokujący dobrze na fazę play-off. No i po co ściągać Sobola, skoro gość przez cały mecz biegał do kontry na pełnym gazie, a piłkę w tej kontrze dostał tylko raz? Nikt nawet specjalnie nie starał się z nim pograć, a jedyne piłki jakie dostawał były niedokładne, albo nie w tempo. Konkluzja: skrzydła mamy dobre, ale nie mamy dobrze ogranego grania z nimi.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×