El. ME 2020: otworzyć drzwi na oścież. Wyjazd Polaków do Izraela

Zdjęcie okładkowe artykułu: Newspix / dam Starszynski / PressFocus / Na zdjęciu: Michał Potoczny
Newspix / dam Starszynski / PressFocus / Na zdjęciu: Michał Potoczny
zdjęcie autora artykułu

Drugie zwycięstwo w el. ME 2020 postawi naszych szczypiornistów w komfortowej sytuacji. Poziom trudności jednak rośnie. Na Polaków czekają tajemniczy Izraelczycy, zespół znacznie lepiej zorganizowany niż sklecona na szybko półamatorska kadra Kosowa.

Biało-Czerwoni weszli w kwalifikacje z przytupem, bo inaczej się nie dało (37:13). Większość Kosowian łączy pracę z treningami, trener Taip Ramadani musiał się nagimnastykować, żeby uzbierać 13 zawodników. Dla Polaków mecz był przebieżką. Zdecydowanie istotniejszy jest wyjazd w nieznane - na izraelski parkiet.

Rywale tak naprawdę nie istnieją w świadomości kibiców piłki ręcznej w Europie. Wszyscy występują w słabej lidze izraelskiej, przygarniającej co najwyżej weteranów z Bałkanów. Tylko raz, w 2002 roku, awansowali do ME. Kilka lat temu sponsorzy mocniej zainwestowali w tamtejszy handball, opłacali znanych trenerów Pera Carlena i Dragana Djukicia, ale postępy były znikome, tylko w pojedynczych meczach potrafili postawić się silniejszym. Przed el. ME 2020 zadania podjął się opiekun reprezentacji do lat 18, Oleg Boutenko.

Nowy selekcjoner ma dobre wspomnienia z rywalizacji z Polakami. W ME osiemnastolatków Izraelczycy zdeklasowali naszą młodzież 30:20 i zasiali wątpliwości, czy będą tak banalną przeszkodą do pokonania. Pierwszy mecz seniorów w el. ME 2020 potwierdził, że pojedynek z nimi nie będzie błahostką.

Porażka 21:37 z Niemcami zaciemnia obraz, Izraelczycy nie odstawali od byłych mistrzów Europy jak niedawno Kosowo od Polaków. Kilka razy zaskoczyli rzutem zza obrony, szczególnie Niv Levy. Trener Piotr Przybecki zwracał uwagę, że rozgrywający wyglądają nieźle pod względem technicznym, ale cała drużyna jest niewiadomą i dopiero jej występ z Niemcami da szerszy ogląd sytuacji.

Tak czy siak, zwycięstwo to obowiązek Polaków, najlepiej bez zbędnych nerwów. Wiadomo już, że Przybecki zmodyfikował skład, swojej szansy doczekali się Piotr Wyszomirski i Rafał Przybylski. Niezależnie od składu, nasi szczypiorniści będą zdecydowanymi faworytami. Jeśli wygrają, to jedną nogą znajdą się w ME 2020. Wiosną może wystarczyć jeden sukces ze słabiutkim Kosowem. W końcu sztuką jest nie awansować na ten czempionat, nie tylko dzięki wymarzonej grupie. EHF zwiększył liczbę uczestników z 16 do 24.

El. ME 2020, grupa 1 (2. kolejka):

Izrael - Polska / 28.10.2018, godz. 18.45

ZOBACZ WIDEO: Polski wspinacz zachwycił Justynę Kowalczyk. "To się w głowie nie mieści!"

Źródło artykułu: