Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marcin Górczyński: Piłka ręczna na deskach. Czas się ocknąć (komentarz)

Słabe wyniki reprezentacji to wierzchołek góry lodowej. Szkolenie młodych szczypiornistów leży i mamy efekty. Związek twierdzi, że wprowadził program naprawczy, ale na tle innych krajów jesteśmy w ciemnym lesie.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Karolina Kudłacz-Gloc Newspix / Rafal Rusek / Na zdjęciu: Karolina Kudłacz-Gloc

Szczypiorniści poza mistrzostwami Europy 2018 i mistrzostwami świata 2019, klęska w Izraelu i ryzyko nieobecności na poszerzonym europejskim czempionacie, na który ponoć nie da się nie awansować. Trzeci z rzędu nieudany turniej Polek, 14. miejsce na kontynencie i powiększający się dystans do elity. Możemy żyć tylko wspomnieniami z czasów, gdy styczeń stał pod znakiem piłki ręcznej. Jeszcze dwa lata temu Polacy byli w olimpijskim półfinale...

Ostrzegał Bogdan Wenta, reprezentanci i ligowi trenerzy. Wszystko jak grochem o ścianę. Dopóki sił starczyło najlepszej generacji w historii, faktyczny stan piłki ręcznej udawało się przypudrować. Po odejściu Karola Bieleckiego, Sławomira Szmala czy Michała Jureckiego zostaliśmy z niczym. Lada moment to samo może dotknąć kadrę pań, dwukrotnie czwartą na świecie. Od 2007 roku i srebrnego medalu mistrzostw globu do teraz nie wypracowano racjonalnego systemu szkolenia. Wyniki młodzieży tylko potwierdzają, że polska piłka ręczna zmierza donikąd. Na ostatnich mistrzostwach Europy juniorzy byli przedostatni, po drodze zbili ich Izraelczycy. Młodzieżowcy ostatni. Daleko także szczypiornistki. 

Z rozmów z trenerami i ekspertami wyłania się przygnębiający obraz. Szkoły Mistrzostwa Sportowego nie przynoszą oczekiwanych efektów, w trzy lata nie da się wyszkolić i wypuścić w świat ukształtowanego zawodnika. Na trzydniowe testy zjeżdżają się ochotnicy, często niegotowi fizycznie do uprawiania sportu. Ochotnicy, a nie wyselekcjonowane talenty. Perełki rozsiane po kraju pozostają niezauważone. Poza tym, przy takim natłoku kandydatów łatwo przeoczyć talent, czego najlepszym przykładem jest odrzucenie przed laty Karola Bieleckiego. 

Sedno problemu leży na niższych szczeblach. Wprowadzony przez ZPRP program Ośrodków Szkolenia Piłki Ręcznej miałby sens, gdyby rzeczywiście wyłaniał pretendentów na wcześniejszym etapie, bo zdaniem ekspertów 8-10 lat to optymalny czas na przygotowanie szczypiornisty. Przykład idzie z siatkówki. Zadaniem trenerów jest znalezienie potencjalnego kandydata na siatkarza. Są z tego rozliczani, od rezultatów zależy ich wynagrodzenie. Stąd ciągły dopływ świeżej krwi, medale wśród juniorów. Nie ma mowy o luce pokoleniowej jak u szczypiornistów. Dwóch 21-latków zdobyło przecież złoto mistrzostw świata seniorów w siatkówce. 

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Sobowtór Zlatana Ibrahimovicia gra w koszykówkę. Wygląda identycznie!

W piłkę ręczną grają ci, którzy chcą. Niekoniecznie ci z predyspozycjami. O samorodne talenty trzeba dbać od najmłodszych lat. Rzadko trafia się taki ewenement jak Arkadiusz Moryto. Przed nauką w SMS-u o jego przygotowanie fizyczne zadbał świadomy ojciec, w przeszłości koszykarz. Moryto trenował wcześniej judo, potem do motoryki dołożył technikę i inne elementy wyszkolenia. W wieku 19 lat był gotowy do gry na najwyższym poziomie. Na zachodzie to standard, w Polsce niestety wciąż precedens. 

Na tle Europy jesteśmy na szarym końcu. Za mało zarejestrowanych piłkarzy ręcznych (ok. 20 tys.)? Nonsens. Dwumilionowa Słowenia, mająca raptem kilka tysięcy graczy, zdobyła złoto ME do lat 20. Wielki postęp zrobili Portugalczycy, Islandczycy (populacja 300 tys.!) co roku wysyłają w świat materiały na gwiazdy. Prześcignęli nas nawet Białorusini, finansujący piłkę ręczną z budżetu państwowego, a władze klubów muszą rozliczyć się z każdego wydanego rubla. Do tego dwie główne szkoły, gdzie są kierowane tamtejsze nadzieje. Nawet prywatny Mieszkow Brześć finansuje ligę dla 10-14 latków. Efekty przyszły szybko, dwudziestolatkowie przebili się do mocnych zespołów, progres zanotowała reprezentacja. 

Białorusini podążyli drogą Niemców czy Hiszpanów. Najlepsi w Europie od najmłodszych lat monitorują rozwój dzieci, dopiero później zapraszają na treningi i weryfikują. Spośród kilkuset pretendentów zostaje garstka najlepszych. Niedoścignionym wzorem pozostają Francuzi i... Holendrzy. Ci pierwsi założyli 12 ośrodków, zawodnicy trenują od poniedziałku do piątku, w weekendy wracają do domów, grają mecz w swojej macierzystej drużynie, a ich trener dostaje raport o występie. Podobnie działa szkoła dla holenderskich szczypiornistek. Postępy na bieżąco podlegają ocenie, odpadają najsłabsze ogniwa. Najzdolniejsze w wieku 23 lat rozjeżdżają się i podpisują kontrakty z europejską czołówką. W Polsce licealiści są właściwie skoszarowani, przez kilka miesięcy nie widzą rodzin, grając non stop. 

Trener Jan Prześlakiewicz, wychowawca wielu reprezentantów, zwrócił mi uwagę na jeszcze jeden aspekt, może najważniejszy - adeptami zajmują się trenerzy bez podstawowej wiedzy, instruktorzy bez umiejętności. Czym skorupka za młodu... Uzdolnione dzieci bywają fatalnie kierowane na wstępie. W późniejszych latach trudno nadrobić zaległości w piłkarskim elementarzu, naprostowanie na właściwą drogę zajmuje kawał czasu, a i tak nie zawsze uda się wyplewić złe nawyki. 

Wyjazdy trenerów na zagraniczne staże? Rzadkość. Chlubnym wyjątkiem jest Patryk Rombel, który po stracie posady w Zaporożu pojechał podpatrywać pracę w PSG. Mają pomóc kursokonferencje organizowane przez ZPRP, ale to znowu teoria. Przy 250 uczestnikach trudno o jakiekolwiek efekty, zwłaszcza że niektórzy wykładowcy zatrzymali się na wiedzy sprzed 20 lat. Tak jak polska piłka ręczna. 

Nieuchronnie zmierzamy do zamierzchłych i ciemnych lat 90., gdy reprezentacja seniorów zakopała się w europejskiej drugiej lidze. Kryzysy przydarzyły się Niemcom czy Szwedom, ale błyskawicznie wdrożyli plan naprawczy i zbierają owoce. A u nas? Podział środowiska, torpedowanie nowych pomysłów, sądowy spór o licencje trenerskie i wiele pomniejszych spraw. W międzyczasie huczne obchody 100-lecia związku. Całokształt przypomina czekanie na cud albo narodziny równie fenomenalnego pokolenia, które pod swoje skrzydła wziął Bogdan Wenta.

Dobrze chociaż, że za szkolenie wzięła się młoda fala - Marcin Lijewski, świeżo upieczony trener juniorów Bartłomiej Jaszka, Rafał Kuptel, Bartosz Jurecki. Kropla drąży skałę. Bez dalekosiężnej strategii piłka ręczna nie podniesie się z desek przynajmniej przez dekadę. O ile w ogóle jeszcze powstanie.

Marcin Górczyński

Co jest największym problemem polskiej piłki ręcznej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (19):

  • wieszcz Zgłoś komentarz
    Zmiany są konieczne , ryba psuje sie od głowy, znamy to wszyscy. Wiele uwag wobec działań i działczy ZPRP, okręgów, niedbalstwo wielu przezesów / nie wszyscy / ale większość z klubów
    Czytaj całość
    z superligi odpycha od siebie szkolenie młodzieży , widać to w wielu ośrodkach. Brak systemu wprowadzonego przez ZPRP , powoduje ,że zmartiweniem jest dzisiaj, a co będzie jutro to już nas nie dotyczy. Takie założenia mają w ZPRP i klubach ,gdzie brakuje systematycznego i cyklicznego szkolenia a tworzenie ośrodków piłki ręcznej mija sie z celem i nie daje efektu. Zatem zamiast sie pałować, dopuścic należy najlepszych do utworzenia systemu dla całej polski. Opracowanie systemu , ktory mają inne kraje, programów dla trenerów , odsunąc od "koryta" betonowe glowy, ktore często poprzez swoje koleżeńskie, rodzinne i inne uklady nie dpouszczają do pracy najlepszych. Bo kto chce by mieć w klubie kogos lepszego od wszechwiedzących "betonowych" głów. Począwszy od ZPRP PO OKREGOWE ZWIAZKI DO KLUBOÓW WIEKSZYCH I MNIEJSZYCH, OD SUPERLIGI DO DRUGIEJ, DO MŁODZIEŻOWYCH GRUP, NALEŻY WYCZYSCIĆ SRODKOWISKO SKORUMPOWANE, DBAJACE O SWOJE MALUTKIE , CZĘSTO RODZINNE INTERESIKI..W wielu krajach nazwa ta brzmi - mafia .Popatrzcie jak wyglada systuacja wokól nas , w promieniu 50 km, 100 km , nawet 200 km ..beznadzieja, ukladziki,,kligacje, kupczenie a wielu znakomitych , młodych ludzi nie ma pracy nie realizuje swoich marzen, wykorzystujac to co zdobyli na studiach i co mogliby zdobyć na dobrych szkoleniach związku. Póki banda bedzie rzadzić piłką ręczna, póty dyscyplina nie podniesie sie...
    • kck Zgłoś komentarz
      Zgadam się w 100% z postem Grzymisława, który pokazuje, że jakość szkolenia w Polsce jest bardzo niska. Obecnie wskazywanie braku sukcesów tłumaczy się małą ilością osób
      Czytaj całość
      uprawiających piłkę ręczną. To jest doskonałe alibi dla działaczy PZPR, bo zawsze nieudolność i brak sukcesów można przez to wytłumaczyć i tu następuje słowotok wymieniając drużyny z Niemiec, Francji, Danii itd. Niestety dla PZPR ta teza na ich nieszczęście ma wady, gdyż Słowenia ostatnio zdobyła ME do lat 20 przecząc tej teorii, Portugalia zajęła 4 m-ce pokazując światu największą gwiazdę tamtych mistrzostw - Diogo Silvę. Medal MP juniorów nie znaczy kompletnie nic, przekonali się o tym nawet w Kielcach i sami przyznają że model szkolenia zaliczył katastrofę - brak wychowanków, reprezentantów pomimo inwestowania w młodzież od dekad. Nawet jako uzupełnienie składu na SL nie ma z kogo wybrać. Jak oglądam naszą kadrę A mężczyzn to nie ma żadnych oczekiwań, bo wiem że ani oni młodzi, perspektywiczni po prostu są elementem przejściowym w oczekiwaniu, może mylnie, na nowe talenty, które na razie nie nadchodzą. Wolałbym przegrać kilka spotkań z Kowalczykiem, Ossowskim, Przytułą, Pawelcem, itd niż młodymi 28-30 letnimi graczami.
      • Andrzej Pawelec Zgłoś komentarz
        Obraz naszej piłki ręcznej zaciemnia, a właściwie zaświetla Vive, które niestety w coraz większym stopniu jest zależna od obcokrajowców od zarządzającego, przez trenera po
        Czytaj całość
        zawodników. Cała reszta niestety jest na bardzo niskim obecnie poziomie. Wśród mężczyzn mieliśmy pokolenie MME i ich późniejsze sukcesy, ale w żaden sposób niestety nie przełożyło się to na system szkoleniowy. To nie jest kwestia ostatniego roku.
        • Grzymisław Zgłoś komentarz
          Związek stworzył już kilka lat temu system szkolenia w OSPR. Także lepszego nie stworzy. Jakość tego systemu jest fatalna, ale nie dlatego, że młodzież się nie garnie, że brakuje
          Czytaj całość
          budżetu, że zawodnicy i zawodniczki nie chcą trenować, że im smartfony i ciuchy w głowie. Główną przyczyną jest nawet nie tyle brak rozwoju trenerów, ale okupowanie głównych stanowisk przez blisko 70-letnich dziadków, którzy zatrzymali się dawno temu, a teraz wiedza najlepiej jak trzeba szkolić, by wyprodukować... zawodników na I i II ligę! Nastąpiła ogromna wymiana trenerów w Superlidze. Nie na poziomie szkolenia, na poziomie lokalnym! Tam dziadki się trzymają. Jasno trzeba stwierdzić, że oni toczą bitwę, która się już odbyła, a nie tą, którą ich wychowankowie stoczą jako juniorzy i później dorośli. Nowi trenerzy, nawet bez doświadczenia i jakichś wydumanych kursów, byliby lepsi. Ze świeżym spojrzeniem, na bieżąco z trendami i manewrami. Bez bagażu, że kiedyś było tak, kiedyś tak. Do SMS-u pójdą wybrane osoby. Dla 16-latka życie w internacie, w obcym środowisku, z dala od rodziny, wśród osób ledwo może znanych z jakiegoś turnieju, z nowymi trenerami, którzy nie traktują jak gwiazdkę z nieba zawodnika, który robił wynik w młodzikach, tylko nagle jak jednego z wielu, to wszystko trudne. Nie każdy się na to zdecyduje. Sam SMS i tak jest zupełnie niewydajny, nawet mając po 2 drużyny ligowe(teraz też u kobiet) absolwenci i tak przeważnie nie robią większej kariery. Niektórzy zostają zupełnymi amatorami. Jakość potencjalnego naboru oczywiście też jest problemem. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że w szkole podstawowej dzieci trenują piłkę ręczną, bo tak chcą, a najlepsze są ustawiane na kluczowych pozycjach(żeby wygrywać mecze z innymi dziećmi!). Później taki bombardier z podstawówki zatrzyma się na 1,70m to zrobi się z niego skrzydłowego(a tu dupa, bo nauczony innego ruchu, innego sposobu gry...). Druga sprawa pozostaje taka, że jednak trening z piłkami nie jest dostatecznie uzupełniony o musztrę i naukę drużynowych manewrów. Brak umiejętności indywidualnych jest potem potęgowany przez niezdolność realizacji nawet niezbyt skomplikowanych manewrów taktycznych. Sam system nie jest aż tak zły. Chociaż idzie się na ilość, to jakość nie domaga. Żyjemy w takim kraju, że może przez myśl przejść, że w związku ktoś wziął łapówę od producentów sprzętu i strojów do piłki ręcznej, żeby jak najwięcej dla dzieci tego zamawiać(dzieci rosną, to wymienia się stroje co trochę). Jeśli miałyby być jakieś rozgrywki dla tych OSPR-ów, liczenie na wynik, to musiałoby to być dopiero na późniejszym etapie kariery. Może od juniorów młodszych. Dzieci fajnie jak wygrywają, ale jeśli to ma mieć sens i żeby ktokolwiek to finansował z budżetu(by nie wyglądało na sprzeniewierzenie pieniędzy publicznych), to do konkretnego momentu musi być stawianie na rozwój, a skoro rozwój, to nie pełną specjalizację i przede wszystkim przygotowanie atletyczne i początkowe taktyczne. Bo oczywistym jest, że nie nauczy się w dziecięcych kategoriach zbyt wiele samej gry, tylko podstawy techniki. Jeszcze jedno trzeba pamiętać w kwestii szkolenia. Jak coraz więcej seniorskich klubów ma kłopoty, to skończy się też wkrótce finansowanie szkolenia przez samorządy tam, gdzie nie ma kontynuacji. Bo po szkolić, skoro potem efekty tego szkolenia zgarnie ktoś w innym mieście/powiecie, lub z braku perspektyw po szkole kończy się karierę. Zanim tak naprawdę się zaczęła. Myliłem się przed sezonem, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu przybyło trochę ośrodków np. w kobiecej II lidze, odwrócił się delikatnie trend spadkowy. W dużej mierze dzięki renensansowi pomysłu utrzymywaniu drużyn rezerw, co jest faktycznie zgłoszeniem grup juniorskich do ligi i daniu szansy na grę z sensownym przeciwnikiem(wojewódzki rozgrywki tej kategorii wiekowej to tragedia z powodu ogromnych różnic w poziomie zespołów). I o te, nawet kiepskie, nie mające perspektywy awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, lokalne zespoły trzeba dbać, bo dzięki ich istnieniu jest sens powszechnego szkolenia także powyżej wieku młodzika. Praca z najmłodszymi, którzy opornie i niechętnie nauczą się jakiejkolwiek taktyki, nie mają odporności psychicznej, by robić coś więcej, niż podanie do najbliższego, jest ciężka. I tym bardziej trzeba w końcu zrobić porządek z kadrami trenerskimi na niższym szczeblu. Pożegnać dziadków, lub przynajmniej zredukować ich do roli mentorów, figurantów, a prawdziwe szkolenie dać nowym, młodym.
          • Seba Jacko Zgłoś komentarz
            Bez pomocy państwa żaden związek sam nie da rady, bo szkolenie trzeba zaczynać już od szkoły podstawowej i treningów ogólnorozwojowych. Po prostu trzeba budować przy szkołach boiska,
            Czytaj całość
            sale gimnastyczne, baseny itp. oraz wspierać kluby uczniowskie. Może tak na początek jedna godzina WF więcej zamiast jednej religii?
            • jotwu Zgłoś komentarz
              To samo stanie się ze skokami narciarskimi,z lekkoatletyką,z kolarstwem.Na dnie już jest piłka nożna.Upajamy się sukcesami ,zapominamy o szkoleniu następców.
              • hbll Zgłoś komentarz
                Czytam poniższe komentarze i wydaje mi się, że od lat na tym forum nie było pod jednym akrtykułem tylu merytorycznych wpisów. Brawo. Jedyny może tylko problem, o którym piszę i piszemy
                Czytaj całość
                tu od dawna - wszyscy wiedzą mniej więcej, co jest nie tak, co robimy źle i gdzie są nasze (jako dyscypliny) ograniczenia. Ale niewiele jest recept na poprawę sytuacji i zupełnie brakuje ludzi, którzy mieliby sytuację naprawiać. ZPRP w tych skostaniałych strukturach trzyma się mocno. Ale też nasi niedawni idole zawodzą (przynajmniej moje) nadzieje, bo nikt nie napiera, nie walczy o stołki, o zmiany. Kilka gwiazd usiadło na ławkach trenerskich, niektórzy nawet wprowadzają młodzież do swoich drużyn i tyle. Mało. Bardzo mało. Nie ma kogoś, kto ubrałby się w garnitur, uderzył pięścią w stół i zaczął walczyć o lepsze pojutrze (na jutro już za późno) dla swojej ukochanej dyscypliny. Dla mnie nasi niedawni idole wygodnie popłynęli z falą. Druga sprawa to media - niewielu dziennikarzy pisze o piłce ręcznej, niewielu z niej żyje. Ale jednak dla niektórych to też pasja. I może zamiast pisać o obserwowanych negatywach, warto prowokować zmiany? Może warto naciskać na związek, zadawać pytania? Może warto prowokować do dyskusji ludzi piłki ręcznęj, szukać pomysłów na zmiany. Ja przynajmniej tego jako kibic bym oczekiwał i również stroną dziennikarską jestem zawiedziony.
                • vrc Zgłoś komentarz
                  Polacy nie lubią ręcznej gdyż 95 procent społeczeństwa nigdy w nią nie grało (w szkole czy na osiedlu) nie mówiąc już o pełnej znajomości zasad tej gry. Skoro nigdy nie miało się
                  Czytaj całość
                  piłki w ręce to jak można garnac się do tego sportu oraz jego oglądania. Dla wielu to zbyt skomplikowana dyscyplina z krokami, spalonym, grze na czas z ilością podań itd. Jak można coś zbudować w kraju w którym na mecze ligowe chodzą jednostki a reszta może jakby ktoś zapłacił za bilet to ewentualnie by się pofatygowała (i to nie koniecznie) Przecież dla dzisiejszej młodzieży i ich rodziców jest tyle innych atrakcji (szczególnie wizyty w dużych centrach handlowych) Sport jest często złem koniecznym. Często też spotyka się niewybredne komentarze dotyczące klubów z problemami (zaorac, zamknąć, po co to komu potrzebne, kto się tym interesuję, przekazać dotację na inne kluby itp.) więc jak ma być dobrze skoro duża część społeczeństwa nie szanuję (szczególnie w wykonaniu kobiet) tej pięknej gry. Żeby coś zbudować trzeba mieć do tego serce, szacunek i zaangażowanie.
                  • kck Zgłoś komentarz
                    Obejrzyj sobie na yt wywiad Mielewskiego z Bednorzem, który opisuje transfer do Włoch, akcje Polaków nie stoją w Italii tak wysoko jak nam się wydaje. Szum medialny presja kibiców w
                    Czytaj całość
                    Modenie jest ogromna, gra na co dzień z Christensonem, Holtem (obaj z USA). Kochanowski bierze z niego przykład(grali razem w Skrze), bo wie że na transfer do Włoch jest za wcześnie - jak usiądziesz na ławce to nie wstaniesz, limit zmian robi swoje. Leon jak mi się wydaje to nie pochodna naszego szkolenia ale mogę się mylić. Kędzierski i Włodarczyk to nie są nazwiska na największe kluby świata. Matthew Anderson, siatkarz kompletny, nie osiągnął sukcesu na MŚ juniorów (7 miejsce) a jest jednym najlepszych. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Reasumując nie oglądajmy się na siatkówkę bo nie da się porównać do ręcznej. Handball jest sportem dużo bardziej wymagającym, dlatego bliżej mu do koszykówki. Podobnie jak basket idzie w stronę szybkości, gdzie zaczął królować od jakiegoś czasu tzw. small ball a gra niesłychanie przyspieszyła. Wysocy ociężali zawodnicy ustępują niższym, szybszym zwrotniejszym(vide handball). Zawodnicy są coraz bardziej wszechstronni. Właśnie te cechy powinny być rozwijane wśród młodych piłkarzy ręcznych. W Słowenii pewnie każdy zawodnik handballu gra nieźle w kosza, Zorman też od tego zaczynał a u nas Marcin Lijewski.
                    • Paulina Rabczyńska Zgłoś komentarz
                      Mamy duże problemy ze szkoleniem dzieci, młodzieży. Jeszcze większe problemy mamy z pracą Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Nie ma żadnej organizacji. Etap selekcji zawodniczek to dramat.
                      Czytaj całość
                      Nie uwierzę w to, że wśród młodego pokolenia nie ma talentów na miarę Kingi Grzyb czy Karoliny Kudlacz Gloc. Tylko komu chciało by się jeździć po Polsce i szukać? Prawda jest taka, że jeśli młoda dziewczyna nie dostanie się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego lub z różnych względów będzie wolała grać w swoim klubie na jakimś zadupiu to nie ma szans na to by dostała się do kadry. Trenerzy kadry obojętnie z jakiego rocznika albo jeżdżą na mecze klubów, które są uznawane za silne w swoich regionach albo opierają się na dziewczynach z SMSOW!! Spójrzmy na zespóły z Norwegii, Dani, Holandii lub Francji, które w swoich składach maja mnóstwo młodych, zdolnych dziewczyn, które dostały szansę na ogrywanie się na ME. Nie wszystkie te dziewczyny są z wielkich klubów!! Grają w 1 lidze lub w zespołach z niższych miejsc w najwyższej klasie rozgrywkowej w danym kraju. Są to roczniki 96,97,98 czyli bardzo młode zawodniczki!! Doświadczenie, które teraz zdobywają nie da się w żaden sposób wytrenowac. Z biegiem czasu te młode dziewczyny będą stanowiły o sile swoich zespołów. Tak właśnie dokonuje się selekcji w tych najmocniejszych zespołach. Ile takich zawodniczek było u nas w kadrze? Graliśmy 7 podstawowych zawodniczek, reszta pojechała na wycieczkę. Za kilka lat przy takiej selekcji cała Europa nam odjedzie.
                      • Jasna Strona MOCY Zgłoś komentarz
                        Artykuł na czasie. W sensie, że właśnie dziś rozpoczął się Kielcach kolejny już Mikolakowy Turniej Piłki Ręcznej o puchar Prezydenta Kielc. Bodajże już po raz 15-ty. Dlaczego o
                        Czytaj całość
                        tym piszę ? Ano dlatego że przyjechało 450 dzieciaków z całej Polski. Roczniki tak około 2004-2008. Dziewczęta i chłopcy . Przyjechali z Białegostoku, Opola, z Żarów, Krakowa i innych odległych miejscowości. Śpią w szkole w śpiworach, na karimatach. Mecze rozgrywane w kilku szkołach na terenie miasta,, przeważnie po 2 dziennie każda. Łącznje 36 drużyn. Turniej trwa 3 dni. Przyjeżdżają ze swoimi nauczycielami od W-Fu. Zapaleńcami którzy potrafią zaszczepić pasję w tych małych dzieciakach i przekonać rodziców aby puścili 10-latków na drugi kraniec Polski, aby spali w spartańskich warunkach... Ile lat już czytamy podobne artykuły do dzisiejszego;...,,zmarnowane szanse po sukcesie zlotego pokolenia, wina ZPRP, niszowa dyscyplina" itp. A te dzieci i ich rodzice udowadniają że piłka ręczna może być ciagle popularna i potrafi być piękna. Ja mam pytanie do was panowie i panie dziennikarze. Gdzie jesteście dzisiaj ? Dlaczego was tu nie ma ? Czemu nikt z was nie pofatyguje się do tych czy innych dzieciaków (na Mikolaja) i nie zapyta ,, cześc, jak leci - czemu tu jesteś ? Co cię skłoniło żeby tu przyjechać ? Kim chcialbys być jak dostaniesz ? Kto jest twoim idolem ? " Pogratulowac zwyciezcom itd., itp. Ale łatwiej odpalić kompa w domowych pieleszach i ,napisać " kolejny artykuł bazując na poprzednich narzekaniach na zasadzie ,,kopiuj-wklej". Piłka ręczna - to także Wy, a pisanie o niej to wasz chleb. A dla dzieciaków artykul że zdjęciami z takiego wydarzenia bylby zapewne kolejnym bodźcem do treningów i dawałby im nadzieje na przyszłość i motywował do treningów i rozwoju. A przy okazji przekonalibyście się że piłka ręczną na tym poziomie zajmują się jednak w większości byli zawodnicy handballa, zarówno żeńskiego jak i męskiego. P.S. Wiem, wiem że takich turniejów jest rozgrywanych mnóstwo w całej Polsce, ale czasami możnaby coś napisać na taki ,,mniej ważny" temat , niż np. to że jakiemuś zawodnikowi Vesprem urodziła się druga córka, lub że Fabregas zgolił baki itp.ważne newsy. To bylaby jakaś forma zachęty dla tych młodych ludzi. Pozdrawiam wiecznych malkontentów nic nie robiących aby cokolwiek zmienić, poprawić. Od 12 lat uczestniczę w tym projekcie. Gdyby jednak ktoś coś - to w niedzielę mecze finałowe. Dzieci by się zapewne ucieszyły mogąc przeczytać o sobie choćby w necie, a być może nie zdradzą szybko piłki ręcznej, na rzecz tej kopanej... Moim zdaniem problem zaczyna się później. Gdy te dzieciaki muszą zacząć myśleć o przyszłości i stają przed wyborem - szkoła, studia i stabilizacja, czy niepewność załapania sie choćby na zaplecze Superligi i granie za najniższą krajową z nadzieją na awans kiedys do jakiegos topowego klubu. Dopoki zdrowie pozwoli. Kasa, kasa, kasa... Przeważnie wybierają to pierwsze rozwiązanie.
                        • GD-SP Zgłoś komentarz
                          Trener Jan Prześlakiewicz mówi: Trener Jan Prześlakiewicz, wychowawca wielu reprezentantów, zwrócił mi uwagę na jeszcze jeden aspekt, może najważniejszy - adeptami zajmują się
                          Czytaj całość
                          trenerzy bez podstawowej wiedzy, instruktorzy bez umiejętności. Czym skorupka za młodu... A czy to nie ten trener jest od X lat trenerem w SMS Gdańsk? Czy to nie ten pan szkoli zawodników od wieku juniora?Niech nie mówi że zadatek na zawodnika który jest zakwalifikowany do SMS-u w wieku 15 lat nie można wyplenić złych nawyków! To w SMS-sie trenują więcej niż w klubach i na SKS-sach! Mówi że trenerzy są bez wiedzy(jacy) a szczególnie instruktorzy(którzy) - wychowawca wielu reprezentantów , ale czy to nie on odstrzelił Bieleckiego? Dlaczego jak tak mądrze prawi nie dokonuje zmian w szkoleniu? Fajnie na forum pokazywać kto winny tylko nie ja!
                          • rademenes72 Zgłoś komentarz
                            Ludzie co tu zmieniać trenera.Jeżeli nie wykorzystujemy tyle stuprocentowych sytuacji,to nie ma o czym gadać...trener ma rzucać bramki?
                            Zobacz więcej komentarzy (6)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×