WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PGNiG Superliga: mistrzowie Polski bezlitośni dla Gwardii Opole

Spotkanie 14. kolejki PGNiG Superligi między PGE VIVE i Gwardią Opole odbyło się w świątecznej atmosferze. Na parkiecie taryfy ulgowej jednak nie było - kielczanie bez większych problemów pokonali rywali 40:30.
Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
PAP / Piotr Polak / Na zdjęciu: zawodnik PGE VIVE Kielce Krzysztof Lijewski (z prawej) i Mindaugas Tarcijonas (z lewej) z Gwardii Opole

W czternastu - bez Przemysława Zadury i Mateusza Zembrzyckiego - przyjechała do stolicy województwa świętokrzyskiego Gwardia Opole. Z kolei w składzie gospodarzy zabrakło kontuzjowanych Michała Jureckiego i Marko Mamicia. W spotkaniu nie wystąpił także Julen Aguinagalde, który z powodów rodzinnych przebywa w Hiszpanii. Obrotowy oczekuje narodzin dziecka. 

Od niezwykle mocnego uderzenia pojedynek rozpoczęli żółto-biało-niebiescy. Aby podsumować początek w wykonaniu opolan wystarczy napisać, że już w 7. minucie o czas poprosił trener Rafał Kuptel. Szkoleniowiec mógł mieć do gry swoich zawodników mnóstwo zastrzeżeń. Gwardziści całkowicie przespali start meczu, ich gra była kompletnie niepoukładana, na dodatek popełniali sporo błędów, tracili piłkę i ostrzeliwali bramkę PGE VIVE. 

Gracze Tałanta Dujszebajewa po zaledwie trzech minutach gry prowadzili 4:0. Chwilę później zapisali na swoim koncie kolejną serię - tym razem pięciu bramek z rzędu. Nie minęło nawet dziesięć minut pojedynku a Gwardia była na deskach. 

Przyjezdnym trzeba jednak przyznać, że po koszmarnym początku, udało im się zmobilizować do odrabiania strat. Pomogli sami rywale zwalniając nieco tempo i Adam Malcher, który zanotował kilka niezwykle ważnych obron. W osiem minut opolanie zmniejszyli przewagę gospodarzy z ośmiu trafień do zaledwie trzech oczek. 

Spadek koncentracji po stronie mistrzów Polski był jednak tylko tymczasowy. Końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do nich - znów rzucili pięć bramek z rzędu i do szatni schodzili prowadząc dziewięcioma trafieniami. Gwardziści mogli mieć do siebie sporo pretensji - mimo że Filip Ivić zanotował tylko jedną skuteczną obronę, im udało się zdobyć jedynie dwanaście bramek. Błędów technicznych, nieskutecznych zagrań i strat było zdecydowanie więcej. Kielczanie natomiast każdą pomyłkę bezlitośnie karali i wyprowadzali szybkie kontry. 

W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Żółto-biało-niebieski bez większych problemów nadawali tempo meczu i z dużym spokojem kontrolowali wcześniej zbudowaną przewagę. Kilka razy zaprezentowali efektowne wrzutki, gro bramek zdobywali po błyskawicznych kontratakach i starali się wybić przeciwnikom piłkę ręczną z głów. Znów szybko musiał zareagować Kuptel.

Jego interwencja przyniosła połowiczny skutek - opolanie wreszcie zaczęli trafiać.  Prowadzenie PGE VIVE cały czas utrzymywało się jednak na bardzo wysokim poziomie. Ostatecznie kielczanie zwyciężyli 40:30, a na dziesięć minut przed końcem pojedynku czerwoną kartką ukarany został Bartłomiej Bis.

PGNiG Superliga Mężczyzn, 14. kolejka:

PGE VIVE Kielce - KPR Gwardia Opole 40:30 (21:12)

PGE VIVE: Ivić, Wałach - Bis 2, A. Dujshebaev 1, Jachlewski 2, Janc 6, Lijewski 2, Jurkiewicz 3, Kulesz 6, Moryto 6, Cindrić 4, Fernandez Perez 4, D. Dujshebaev 2, Karalek 2.

Gwardia: Skrzypczyk, Malcher - Siwak 3, Zarzycki 1, Klimków, Tarcijonas, Zieniewicz 3, Jankowski 3, Kawka 6, Mauer 2, Milewski, Morawski 1, Skraburski 7, Lemaniak 3

ZOBACZ WIDEO "Piłka z góry". Wisła Kraków ma kłopot. "Może dojść do spektakularnej wywrotki"

Najlepszym zawodnikiem spotkania był:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (26):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • kuba859 0
    wydawało mi się, że akurat Przybecki go lubił, to że Sabate ma swojego faworyta i nie jest nim loczek to widać bardzo wyraźnie.
    Jednak oglądając mecze, czy to w superlidze czy w LM to widzę 3 zawodników grających na 100%, gryzących parkiet, to Loczek, Daszek i Wichura. Reszta gra bo gra. Stąd moje wątpliwości, czy chciałby przejść do odwiecznego rywala.
    No ale taki tercet Wolff-Loczek-Wałach byłby super, bo Loczek ma jeszcze ten problem, że nie gra równo, ma mecze genialne (jak z Puławami), ale ma też mecze, gdzie nic nie odbija (np mecz w Głogowie, 1/11), więc z Wolffem super duet, do tego Wałach dający odpocząć, czy coś
    z Tumskiego Wzgórza Akurat Loczek od wielu lat jest w Wiśle tak gnojony przez kolejnych trenerów, że nie powinien mieć sentymentów. Serio już nie wiem o co chodzi z waszymi bramkarzami. Jeszcze w LM jestem w stanie zrozumieć słabszą grę bo poziom wysoki, ale żeby w lidze grać tak słabo? Przecież to nie są anonimowi bramkarze żeby odbijać po 5 piłek na mecz. To już nawet u nas Loczek od czasu do czasu nadrabia tą przeciętność którą pokazują w bramce od co najmniej roku.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • z Tumskiego Wzgórza 0
    Akurat Loczek od wielu lat jest w Wiśle tak gnojony przez kolejnych trenerów, że nie powinien mieć sentymentów.
    Serio już nie wiem o co chodzi z waszymi bramkarzami. Jeszcze w LM jestem w stanie zrozumieć słabszą grę bo poziom wysoki, ale żeby w lidze grać tak słabo? Przecież to nie są anonimowi bramkarze żeby odbijać po 5 piłek na mecz. To już nawet u nas Loczek od czasu do czasu nadrabia tą przeciętność którą pokazują w bramce od co najmniej roku.
    kuba859 no jeżeli nie Wałach, to w Polsce mamy 2 opcje, Morawski albo Kornecki, nie oszukujmy się, Vive ma sporo argumentów, żeby przekonać każdego z ligi, z tej dwójki lepszym się wydaje Morawski, tylko że on jest Nafciarzem z krwi i kości więc może nie chcieć.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • kuba859 0
    no jeżeli nie Wałach, to w Polsce mamy 2 opcje, Morawski albo Kornecki, nie oszukujmy się, Vive ma sporo argumentów, żeby przekonać każdego z ligi, z tej dwójki lepszym się wydaje Morawski, tylko że on jest Nafciarzem z krwi i kości więc może nie chcieć.
    Arkady 241 Zgadzam się. Od dawna mówię że brałbym z chęcią Korneckiego do Kielc. Jeśli Cuparze nie wyjdzie przyszły sezon, Bertus powinien pomyśleć nad golkiperem Reprezentacji. Wiek, narodowość to wszystko za nim przemawia a jestem też skłonny zaryzykować stwierdzenie że gorszy od Serba by nie był. No i za mniejsze pieniądze.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (23)
Pokaż więcej komentarzy (26)
Pokaż więcej komentarzy (26)
Pokaż więcej komentarzy (26)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×