KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PGNiG Superliga. Sandra Spa Pogoń nie spuściła głów, ale to PGE VIVE Kielce dopięło swego

Sensacji w Szczecinie brak. Sandra Spa Pogoń nie sprostała PGE VIVE Kielce w 2. kolejce PGNiG Superligi. Szczecinianie musieli uznać wyższość rywali. Skończyło się wynikiem 21:30, ale do przerwy zespoły dzieliły tylko 4 bramki.
Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski
Krzysztof Lijewski WP SportoweFakty / Kuba Hajduk / Na zdjęciu: Krzysztof Lijewski

Po porażce sprzed tygodnia piłkarze ręczni Sandra Spa Pogoni stanęli przed arcytrudnym zadaniem. Szczypiorniści PGE VIVE, mimo że przyjechali do Szczecina w zaledwie 12-osobowym składzie, byli murowanym faworytem do zdobycia kolejnych trzech punktów. Pytaniem bez odpowiedzi pozostawało jedynie, czy przyjdzie im to stosunkowo łatwo, czy też będą musieli zostawić na parkiecie sporo zdrowia.

Portowcy podeszli do rywala z dużym respektem. Nie można bowiem inaczej uznać faktu częstych strat piłek w dość prostych sytuacjach. Trochę szczęścia dopisywało im za to w defensywie. W krótkim odstępie czasu dwukrotnie przed stratą bramki uratowała szczecinian poprzeczka. Co ciekawe, jeszcze w pierwszych 10 minutach zawodów miejscowi skopiowali "wyczyn" kieleckiego potentata na krajowym podwórku. Wyszło więc na zero. W tamtym czasie piłkę w stronę bramki najczęściej kierował Krzysztof Lijewski.

Wielki transfer Sportingu. Czytaj więcej!

W końcu też swoje przysłowiowe trzy grosze zaczął dokładać Andreas Wolff, bramkarz sprowadzony do Kielc przed startem sezonu. Nie można było jednak powiedzieć, że przewaga gości urosła do niebotycznych rozmiarów. Na wszelki wypadek swój pierwszy czas wykorzystał trener Rafał Biały (5:9). Jego uwagi niewiele dały: raz nie trafił Patryk Biernacki, potem również Dmytro Horiha. Doszły do tego dwie kary dla wspomnianego Ukraińca (podstawowego obrońcy). Plan gospodarzy szybko spalił na panewce, a rywale z jeszcze większym spokojem czynili powinność. Niemniej, do przerwy wstydu nie było (8:12).

ZOBACZ WIDEO Karol Bielecki: Więcej w karierze przegrałem niż wygrałem [cała rozmowa]

Chwile przed przerwą mogły być zapowiedzią emocji po zmianie stron i, co istotne, tak też się stało. Pogoń na trafienia mistrzów Polski odpowiadała dokładnie tym samym. Pierwsze skrzypce rozgrywał wówczas Horiha. Może o odrabianiu strat przez miejscową drużynę nie można było jeszcze mówić, ale o dotrzymywaniu kroku już tak. Tym bardziej, że PGE VIVE zaczęło na potęgę marnować rzuty karne. Najpierw o tym, że bramkarze Portowców znają swój fach najpierw przekonał się Alex Dujshebaev, a potem również Blaż Janc.

Zobacz także: niesamowity pech Pawła Gendy. Długo go nie zobaczymy na parkiecie

Szkoda tylko, że szczecinianie zawodzili przy własnych atakach. Szwankowała skuteczność. Ale ryzykowali, nie bali się gry w liczebnym osłabieniu, choć w takim wypadku nawet najmniejszy błąd mógł ich kosztować rzutem do pustej bramki. Ostatecznie zawodów nie udało się dokończyć Horisze, który w 52. minucie z gradacji kar opuścił parkiet z czerwoną kartką. Goście, którzy kontrolowali przebieg tej rywalizacji zatrzymali się ostatecznie na 30 celnych rzutach. Wynik mógł być ciut wyższy, gdyby nie zmarnowany rzut z siódmego metra Arkadiusza Moryto.

PGNiG Superliga Mężczyzn, 2. kolejka:

Sandra Spa Pogoń Szczecin - PGE VIVE Kielce 21:30 (8:12)

Sandra Spa Pogoń: Terekhof - Telenga, Wrzesiński 2, Wąsowski 1, Horiha 7, Krupa 1, Bosy 3, Biernacki, Jedziniak, Krysiak 2, Matuszak 2, Rybski 3 (2/2), Zaremba, Fedeńczak.
Karne: 2/2.
Kary: 8 min. (Horiha - 6 min., Wąsowski - 2 min.).
Czerwona kartka: Dmytro Horiha w 52. minucie z gradacji kar.

PGE VIVE: Kornecki, Wolff - Dushebaev 4 (0/1), Pehlivan 2, Aguinagalde 5 (2/2), Janc 2 (0/1), Lijewski 3, Jurkiewicz 3, Kulesz 3, Moryto 5 (2/4), Fernandez Perez 3, Guillo.
Karne: 4/8.
Kary: 6 min. (Guillo - 4 min., Dujshebaev - 2 min.).

Sędziowie: Marciniak, Radziszewski (obaj z Wolsztyna).
Widzów: 1200.

Czy któraś drużyna będzie w stanie przeciwstawić się PGE VIVE Kielce w obronie tytułu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (15)
  • Złoty Bogdan Zgłoś komentarz
    @wiślak zks w październiku ci ten twój tekst przypomnę :)
    • Wiślak zks Zgłoś komentarz
      Jest moc.z! Vive jedzie jak walec. Rozjeżdża kolejnych przeciwników. Brawo Doruk, brawo chłopaki.
      • Miasto mistrzów - Kielce Zgłoś komentarz
        Średnio 20 bramek na spotkanko. Brawo bramkarze, którzy dobrze ogarniają temat. Może Górnik bardziej się zepnie i coś nam pokaże na boisku :)
        • ck Zgłoś komentarz
          Mecz pod pełną kontrolą VIVE. Najważniejsze że obyło się bez kontuzji:) VIVE zagrało na 50 % możliwości...:)
          • Złoty Bogdan Zgłoś komentarz
            Szpaniałe zwycięstwo, teraz czekamy na Plok.
            • ck Zgłoś komentarz
              Jest moc:)
              • John_Rambo_ Zgłoś komentarz
                Jak większość meczów w Superlidze - po prostu pojechać, zagrać, no i przede wszystkim wygrać bez żadnych kontuzji. Cały mecz pod nasze dyktando, a trzeba też pamiętać, że nie było
                Czytaj całość
                głównych postaci, czyli Karacicia i Karaleka. Fajnie, że Andi Wolff wchodzi na wysokie obroty, bo 47% w trakcie połówki to rewelacja. Martwią tylko niewykorzystane rzuty karne, moim zdaniem powinien je egzekwować Julen w pierwszej kolejności. Poważniejszy mecz czeka nas już w środę, bo Górnik ostatnio pokazał, że jest w gazie. I bardzo dobrze - taka mocna przeprawa przyda się przed THW.
                • Kielczak1 Zgłoś komentarz
                  Vive w okrojonym składzie pojechało po 3 punkty i stało się to co stać się musiało, czyli pewna wygrana kieleckiego zespołu
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×