El. ME 2020. Premiera reprezentacji Polski Arne Senstada, czyli debiut z marszu

Zdjęcie okładkowe artykułu: Newspix / Norbert Barczyk / PressFocus / NEWSPIX.PL / Na zdjęciu: Arne Senstad
Newspix / Norbert Barczyk / PressFocus / NEWSPIX.PL / Na zdjęciu: Arne Senstad
zdjęcie autora artykułu

Raptem kilka dni na zapoznanie się i pierwszy sprawdzian z Wyspami Owczymi. Może poprzeczka nie wisi za wysoko, ale Arne Senstad dopiero formuje polską kadrę szczypiornistek i trzeba zachować powściągliwość.

Niecały tydzień razem, w tym ledwie dwa dni w optymalnym składzie. Wcześniej nieco więcej czasu na przyjrzenie się kandydatkom, ale nie na tyle dużo, by dokonać przebudowy kadry. Arne Senstad postawił na zawodniczki sprawdzone przez Leszka Krowickiego, bo gwałtowna rewolucja w tak krótkim czasie po nominacji byłaby szaleństwem.

Nowości niewiele. Jedna z nich na pewno ucieszyła polskich kibiców. Reprezentacyjną koszulkę ponownie założy Kinga Grzyb. Powrót 37-latki to jednak rozwiązanie na teraz. W dłuższej perspektywie nie będzie brana pod uwagę, bo celem Senstada jest zbudowany zespołu na igrzyska w Paryżu. Nim jednak zrobi rekonesans wśród młodzieży, korzysta z pewniejszych rozwiązań.

Personalnie Polki biją rywalki na głowę. Grają w solidnych klubach, niektóre (jak Monika Kobylińska czy Bogna Sobiech) świetnie zaczęły sezon (ZOBACZ). Skład jest na tyle mocny, by poradzić sobie z Wyspami Owczymi nawet metoda prób i błędów. Wątpliwe, by dobrze zorganizowany Senstad pozwolił na chaos w zespole, ale na pewno nie obędzie się bez nieporozumień. W tak krótkim okresie nie da się wypracować nowego wzorca zachowań.

ZOBACZ WIDEO: Kolejny słaby mecz Krzysztofa Piątka. "To nie jest wina Piątka. Jest ofiarą Milanu. Brakuje im wizji".

Drużyna z dalekiej północy jest traktowana jako dostarczyciel punktów. Nie może być inaczej, skoro do tej pory nie zaistniała na poważnie w kobiecej piłce ręcznej, a do eliminacji przedostawała się przez rundę wstępną, gdzie pokonała Finlandię i Grecję. Na liście powołań przeważają zawodniczki z rodzimej ligi, pięć zakotwiczyło w Danii, jedna w Islandii. Większość z nich urodziła się na przełomie XX i XXI wieku. Trener Agus Johannsson dopiero buduje poważny zespół, choć trzeba mieć w pamięci, że Wyspy Owcze robią postępy. Juniorzy młodsi niedawno wygrali (!) otwarte mistrzostwa Europy, pokonując po drodze kilka potęg.

Niezależnie od okoliczności, scenariusz na środowy wieczór może być tylko jeden. Zdecydowanie większym wzywaniem będzie nadchodzący wyjazd na wschód, mecz z Ukrainkami może szeroko otworzyć bramę do ME 2020.

Do "polskiej" grupy trafiły jeszcze najmocniejsze w stawce Rumunki.

ZOBACZ: Rewelacyjny początek bramkarza beniaminka z Tarnowa

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Czy Polki pokonają Wyspy Owcze?
Tak
Nie
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (0)