Jeszcze nie tak dawno WP SportoweFakty informowały, że start w europejskich pucharach "odpuścił" sobie brązowy medalista PGNiG Superligi Kobiet, czyli KPR Gminy Kobierzyce (więcej o tym tutaj). Niespodziewanie do takiej samej decyzji doszli w Lubinie.
Sytuacja jest bez precedensu. Do tej pory działacze Metraco Zagłębia za każdym razem zgłaszali klub do udziału w rozgrywkach pod egidą Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej. Tym razem powiedzieli "nie". - Na dział w europejskich rozgrywkach, jeżeli przebrnęłoby się przez eliminacje, trzeba szykować 600-700 tys. zł - powiedział prezes, Witold Kulesza.
- Kiedyś opłaty były wnoszone etapowo. Za pierwszą rundę ileś tam euro, za drugą też. Teraz trzeba wyłożyć naprawdę dużo więcej pieniędzy, do tego dochodzi bardzo wysoka kaucja - dodał sternik wicemistrzyń Polski.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie tylko świetnie skacze o tyczce. Akrobatyczne umiejętności Piotra Liska
Jak jednak przyznał działacz Miedziowych, zdecydowały nie tylko finanse, ale również pandemia koronawirusa. - Gdybym miał zagwarantowane, że hala będzie się mogła u nas zapełnić, to zrobiłbym to dla naszych kibiców. Sprężyłbym się, ale teraz przy takiej niepewnej sytuacji, nie chcę ryzykować - podsumował.
W zeszłym sezonie lubinianki odpadły stosunkowo szybko, bo już w II rundzie eliminacji. Zostały pokonane przez Storhamar (stosunek bramek 42:65 w dwumeczu). Ostatecznie Norweżki zakończyły udział na fazie grupowej (3. lokata).
Wobec powyższego, jedynym polskim klubem, który pozostał na placu boju, jest MKS Perła Lublin. Ekipa Kima Rasmussena i tak nie ma jednak zapewnionego udziału w fazie grupowej. Wystartuje od 3. rundy, w której ma zagrać aż 18 drużyn. Tego "zaszczytu" dostąpiło 4 szczęśliwców: Herning-Ikast Handbold, Siofok KC, HCM Minaur Baia Mare, HC Łada Togliatti.
Zobacz także:
--> Orlen Wisła w fazie grupowej Ligi Europejskiej