Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Effector w końcu zwycięski - relacja z meczu Effector Kielce - Indykpol AZS Olsztyn

Dużo walki i pięć setów zobaczyli kibice zgromadzeni na trybunach Hali Legionów, gdzie Effector wygrał w spotkaniu 25. kolejki PlusLigi z Indykpolem AZS Olsztyn. Dla kielczan to przełomowe zwycięstwo.
Sebastian Najman
Sebastian Najman

Gospodarze przystępowali do tego pojedynku z ostatniego miejsca w tabeli. Nic więc dziwnego, że motywacji przed pierwszą akcją im nie brakowało. Początek rywalizacji z AZS-em był dość wyrównany. Na pierwszej przerwie technicznej więcej powodów do radości mieli podopieczni Andrei Gardiniego (6:8). Kielczanie robili wiele, aby jak najszybciej zniwelować straty, ale więcej spokoju wykazywali goście z Warmii i Mazur. Swoje okazje wykorzystał między innymi dobry znajomy miejscowych kibiców Miłosz Zniszczoł (13:16). Po autowym ataku Bartosza Bednorza wydawało się, że końcówka pierwszej partii dostarczy emocji (20:21). Ale proste błędy po stronie Effectora okazały się kluczowe i to Indykpol AZS Olsztyn lepiej wszedł w niedzielny mecz (21:25).


Po zmianie stron podopieczni Dariusza Daszkiewicza nadal nie potrafili złapać rytmu. Duża w tym zasługa groźnej zagrywki prezentowanej przez AZS. Szczególnie mocno we znaki drużynie z woj. świętokrzyskiego dał się Bartosz Bednorz (4:8). Nie oznaczało to jednak, że biało-czerwono-niebiescy poddadzą się bez walki. Dwa skuteczne bloki oraz as Adriana Buchowskiego i na tablicy wyników wyświetlił się remis (12:12). Akademicy bardzo szybko wzięli się w garść i po akcji Pawła Adamajtisa znów mogli się pochwalić przewagą (13:16). Szkoleniowiec Effectora widząc, że jego siatkarze mają duże trudności w przyjęciu próbował rozwiązać ten problem zmianami. Pojawienie się rezerwowych tak naprawdę tylko na chwilę pozwoliło zbliżyć się do ekipy z Olsztyna (17:18). Kielczanie nie byli w stanie ustabilizować formy i po jednym dobrym zagraniu oddawali dwa punkty niemalże za darmo. Tak też było w ostatniej akcji, kiedy sprytem na siatce wykazał się Piotr Hain (20:25).

Trzeci set początkowo przyniósł bardzo dużo zepsutych ataków. Mylili się jedni i drudzy (7:8). Gra punkt za punkt trwała do stanu 13:13. Wtedy też dwa błędy z rzędu popełnili Akademicy, co wlało w poczynania gospodarzy odrobinę spokoju (16:14). Ci jednak po tym jak nadziali się na szczelne bloki AZS-u znów musieli gonić wynik (16:17). Walczący o pozostanie w spotkaniu effekciarze byli jednak w stanie zebrać się w sobie i za sprawą świetnej zagrywki Jędrzeja Maćkowiaka oraz niezłej skuteczności w tym okresie Sławomira Jungiewicza odskoczyli swojemu - przeżywającemu kryzys - rywalowi na kilka punktów. Przerwę oznajmił błąd Miłosza Zniszczoła (25:20).

Effector nie poddał się po nieudanym początku Effector nie poddał się po nieudanym początku
 Podbudowani poprzednią partią siatkarze Daszkiewicza wyraźnie uwierzyli, że mogą wywalczyć punkty. Odważniejsza zagrywka, lepiej funkcjonujący blok i walka o każdą, nawet najbardziej beznadziejną, piłkę. To właśnie pozwoliło im prowadzić różnicą czterech oczek (8:4). Indykpol natomiast z każdą kolejną akcją wyglądał coraz słabiej. Goście mylili się w ataku i spóźniali w obronie. Skrzętnie wykorzystywali to kielczanie, których przewaga stawała się bardzo wyraźna (16:10). Świetnie w ataku radził sobie Sławomir Jungiewicz. Swoje punkty dołożyli też Adrian Buchowski i Grzegorz Pająk. Dobra dyspozycja tej trójki sprawiła, że mimo roszad w ekipie z Olsztyna wynik nie uległ znaczącej zmianie i Effector doprowadził do tie-breaka (25:17).

Decydującego seta odrobinę lepiej rozpoczęli effekciarze. Biało-czerwono-niebiescy prowadzili różnicą dwóch oczek po atakach Adriana Buchowskiego i Mateusza Bieńka (5:3). AZS nie czekał na rozwój wydarzeń i błyskawicznie rzucił się w udaną pogoń (7:7). Oba zespoły w kolejnych akcjach bardzo dzielnie walczyły o przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść (10:10). Lecz bardziej zdecydowani w swoich poczynaniach byli gospodarze w szeregach, których dużo dobrego serwisem zrobił Grzegorz Pająk, dzięki czemu to on i jego koledzy mogli cieszyć się z pierwszego od 4 stycznia ligowego zwycięstwa (15:11).

Effector Kielce - Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (21:25, 20:25, 25:20, 25:17, 15:11)

Effector Kielce: Pająk, Krzysiek, Buchowski, Machacon, Bieniek, Maćkowiak, Kaczmarek (libero) oraz Sufa, Janusz, Jungiewicz, Staszewski.

Indykpol AZS Olsztyn: Dobrowolski, Adamajtis, Bednorz, Ogurcak, Hain, Zniszczoł, Potera (libero) oraz Łuka, Zatko, Cabral.

MVP: Grzegorz Pająk.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

  • Rychubyd Zgłoś komentarz
    Mam nadzieję, że dwa ostatnie zespoły opuszczą po tym sezonie Plus Ligę. Czternaście zespołów to zdecydowanie za dużo, a mecze co 3 dni czy praktycznie codziennie (koniec danej kolejki
    Czytaj całość
    jednego dnia i początek kolejnej następnego lub z dniem przerwy) to za dużo dla nawet najwytrawniejszych kibiców. Kibiców nie stać, aby tyle razy w sezonie przychodzić na hale a poza tym trzeba na to jeszcze znaleźć czas. W dodatku nikt nie chce oglądać takiego Będzina czy Kielc. 12 zespołów było optymalnie. Chciałbym, żeby z ligi spadł Effector. Po prostu ten zespół nie przystaje do tej ligi, często jest dostarczycielem punktów i najmarniejszym z możliwych stylu. Moim zdaniem to najsłabsza ekipa sezonu. Drugi do spadku typuję Będzin. Gdyby nie sensacyjny wynik ze Skrą ich dorobek punktowy byłby mizerny. Uważam jednak, że są waleczniejszą ekipą od beznadziejnego Effectora. Zagrożona jest też Częstochowa. Gdyby nie Samica, ten zespół też szorowałby dno ligi. Jeśli w ostatniej kolejce wygra Będzin, to może przeskoczyć i Częstochowę grającą z Olsztynem i Effector. Mam nadzieję, że liga będzie zmniejszona i dwa ostatnie zespoły zostaną z niej wyproszone.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×