KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Katarzyna Skowrońska-Dolata: Nie będę cieniem samej siebie

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk

Jest pani dla tych młodszych zawodniczek z zespołu kimś w rodzaju siatkarskiego mentora albo przewodnika?

Nigdy się tak nie czułam, choć po raz pierwszy w karierze zdarzyło się, że jestem najstarsza w zespole. Zawsze do tego podchodzę z humorem, bo zwyczajnie nie czuję się jak staruszka i jeszcze nie muszę się podpierać laseczką! Zdaję sobie sprawę, że koleżanki z drużyny patrzą na mnie i biorą ze mnie przykład, dlatego nie mogę obniżać lotów i staram się, by ten przykład był jak najlepszy.

Dużo rozmawiamy, omawiamy niektóre sytuacje, służę im dobrą radą i pomocą, ale nie powiem, że czuję się czyimś mentorem, bo to dla mnie i tak zbyt duże słowo. Zawsze uważałam, że trzeba sobie pomagać i nie zmieniło się to z powodu mojego wieku. Czasem z boku widzi się lepiej pewne rzeczy i dzięki takiej perspektywie można komuś udzielić cennej wskazówki.

Jacek Nawrocki przed Pucharem Polski: "Nie podejmę się wskazania faworyta"

W tym sezonie zdobyła już pani kilka statuetek Viva Volei dla najlepszej siatkarki spotkania. Jedną z nich wręczyła pani po meczu znajomej na trybunach. Jaka się z tym wiąże historia?

Dla mnie każdy mecz to po prostu gra o zwycięstwo i nie zależy mi na statuetkach. Każde takie wyróżnienie bardzo mnie cieszy, ale z drugiej strony wszystkich do domu nie zabiorę! A tak na poważnie, żeby nie wyszło na to, że to są dla mnie nieistotne rzeczy: w Brazylii jest taka tradycja urodzinowa, że solenizant kroi pierwszy kawałek tortu i daje go osobie, która jest dla niego najważniejsza. I ja robię podobnie ze statuetkami: swoją pierwszą nagrodę MVP zdobytą w Brazylii dałam Ze Roberto, dziękując mu za wszystko, co dla mnie zrobił. Ale on jej nie przyjął, stwierdził kategorycznie, że mam ją sobie zachować jako pamiątkę pierwszego wyróżnienia po kontuzji.

Jedną sobie zatrzymałam, ale dwie inne zawiozłam do Polski mamie i tacie. Jedna nagroda trafiła do młodszej koleżanki z drużyny, która nie miała swojego dnia i grała po prostu słabo, ale trener jej nie zmieniał, licząc na jej przełamanie. I tak się stało, dziewczyna zrobiła najważniejsze punkty w secie i przebudziła się, dlatego po meczu oddałam jej nagrodę Viva Volei, uznając, że zasłużyła na nią bardziej niż ja. A statuetkę, o której pewnie pan myśli, oddałam mojej najlepszej przyjaciółce Ali Malinowskiej, która przyjechała na miesiąc do Sao Paulo z rodziną, by trochę ze mną pomieszkać. To było dla mnie niesamowite, że chciała przelecieć taki kawał świata z dwójką dzieci i mężem specjalnie dla mnie, dlatego chciałam ją obdarować czymś dla mnie szczególnym.

Mieliście wtedy czas na wspólne zwiedzanie Brazylii?

Oni przyjechali do mnie w okresie, gdy trudno było o wygospodarowanie chwili wolnego między treningami dwa razy dziennie, meczami i przelotami. Alicja i jej rodzina wybrali się zobaczyć słynne wodospady Igauzu przy granicy z Argentyną, ja musiałam wtedy lecieć w inne miejsce z racji meczu. Dlatego rzadko kiedy udawało się coś wspólnie zwiedzić, ale udało się zobaczyć razem trochę Sao Paulo, zwiedziliśmy największą katedrę w mieście... 

Do tego wybraliśmy się na Paulistę, jedną z najważniejszych ulic Sao Paulo, gdzie co niedzielę zamykany jest ruch uliczny i całe rodziny wychodzą pospacerować, posłuchać muzyki, potańczyć, czyli po prostu miło spędzić czas. Zobaczyliśmy na przykład miasteczko Embu das Artes, znane ze swojego rzemieślniczych wyrobów wyrabianych ręcznie, od przedmiotów codziennego użytku po rzeźby. Zawsze staram się ciekawie wykorzystać chwilę dla siebie i znaleźć coś interesującego w okolicy, a oni mi wtedy towarzyszyli.

W tak ogromnym i różnorodnym kraju jak Brazylia chyba nie można się nudzić i uznać, że widziało się już wszystko?

Brazylia nie przestaje mnie zaskakiwać, ciągle się jej uczę. Poznaję język, powiększam swoją znajomość lokalnej kuchni o kolejne przepisy. I przede wszystkim staram się żyć bezpiecznie, bo zdaję sobie sprawę, że w tym kraju rejony Sao Paulo i Rio są najbardziej niebezpieczne. Trzeba się pilnować i pamiętać, że nie każda pora jest właściwa na zwiedzanie. Dla mnie każdy kraj jest warty uważnego zwiedzenia nie tylko ze względu na historię, kulturę, architekturę czy przyrodę, ale przede wszystkim ludzi. I to, co dla mnie najpiękniejsze i najważniejsze w Brazylii, stanowią właśnie ludzie, którymi chcę się otaczać. Chcę czerpać od nich jak najwięcej radości, pozytywnego myślenia i serdeczności, której mają naprawdę dużo. I mam nadzieję, że dzięki temu wewnętrzna pogoda ducha zostanie mi na całe życie.

Brazylijscy siatkarze nie mają problemu z tym, żeby upominać się o swoje interesy w sporach z ligą lub federacją, zabierają głos w ważnych dyskusjach na tematy polityczne i często wstawiają się za potrzebującymi. Czy w tym środowisku odczuwa się wyjątkową empatię i chęć pomocy?

To bardziej wynika z kultury tego kraju, dotykamy szerokiego tematu. Czasem, gdy oglądam wiadomości albo przyglądam się temu, co dzieje się w Sao Paulo czy Rio de Janeiro, mam wrażenie, że życie ludzkie ma coraz mniejszą wartość. Złodziej potrafi strzelić komuś w głowę dla głupiego zegarka lub łańcuszka i może dopuścić się tak okropnego czynu nawet wtedy, jeżeli ktoś dobrowolnie odda wszystko, co ma przy sobie.

A z drugiej strony ludzie tutaj niesamowicie o siebie dbają i mają w sobie dużo współczucia i troski dla drugiego człowieka, niezależnie od tego, kim jest i skąd pochodzi. Widać tutaj ogromne kontrasty i trudno mi powiedzieć, z czego to przede wszystkim wynika. Widzi się ludzi żyjących w ogromnej biedzie i to, jak obszary biedy szybko się rozrastają, ale przy tym także walkę o poprawę sytuacji tych najbiedniejszych. Codziennie widzę, jak ludzie na ulicy pomagają sobie wzajemnie i taki widok zawsze krzepi.

W zeszłym sezonie długo dyskutowano o sprawie Tiffany Abreu, transseksualnej zawodniczki występującej w Volei Bauru. Pamięta pani opinie brazylijskiego świata siatkówki na temat jej występów w lidze kobiecej?

Nie ukrywam, dla mnie też to była kontrowersyjna sytuacja, a cała sprawa była szeroko komentowana w kraju i trudno się dziwić. Zresztą podobne sytuacje zdarzają się choćby w lekkoatletyce i też prowokują dyskusje. Nie do końca zgadzam się z poglądem, że Tiffany powinna występować w rozgrywkach kobiecych, bo mimo zmiany płci jej cały szkielet, układ mięśniowy i nerwowy pozostał męski i tego nie da się oszukać. Mam dużo tolerancji dla każdego człowieka, nie przeszkadza mi jakakolwiek rasa ani orientacja seksualna. Jeżeli ktoś zamierza się zmieniać, nawet radykalnie, nie mam z tym problemu.

Ale jeżeli ktoś stał się kobietą, to wciąż ma w sobie wiele cech typowo męskich i Tiffany zawsze będzie ode mnie silniejsza czy skoczniejsza, choć mam za sobą wiele lat treningu. Ja w piątym secie muszę odnaleźć w sobie naprawdę wiele siły, by dociągnąć spotkanie do końca na dobrym poziomie, a ona dzięki większej pojemności płuc jest w stanie grać dłużej. Gdzie tu sprawiedliwość?

PlusLiga: Trefl Gdańsk pokonany, kolejny krok Aluronu Virtu Warty Zawiercie w kierunku awansu do fazy play-off

Ale w ostatnim ligowym meczu pani klub pokonał zespół Tiffany Abreu 3:0,
co pokazuje, że nie jest ona nie do zatrzymania.

Pamiętam ją z poprzedniego sezonu i wtedy faktycznie była nie do zatrzymania, teraz jest z tym różnie i możemy tylko domniemywać, dlaczego Tiffany ma takie wahania formy. Zdaję sobie sprawę, że musi przyjmować spore dawki hormonów, by obniżać poziom testosteronu w ciele i spełniać w badaniach wymogi nałożone przez różne organizacje, stąd może wynikać jej gorsza dyspozycja. Ale nie zmieniam zdania, że nasza siatka jest dla niej za niska i nie jest to do końca sprawiedliwe.

W tym roku jej temat nie jest tak głośny, ale w poprzednim sezonie Tiffany wywołała sporo kontrowersji, a Ze Roberto poważnie zastanawiał się nad tym, czy powoływać ją do kadry i tworzyć precedens. Ja osobiście uważam, że to nie byłoby do końca zgodne z duchem fair play w siatkówce i nie chciałabym, żebyśmy szli w tym kierunku.

Na następnej stronie przeczytasz, co Katarzyna Skowrońska-Dolata chciałaby robić po zakończeniu kariery

Czy Katarzyna Skowrońska-Dolata zagra jeszcze w reprezentacji Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×