KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

To jest ten czas. Potrzeba kategorycznego ruchu

Niedzielne wieczorne spotkanie Adama Małysza, Apoloniusza Tajnera i Michala Doleżala ma skutkować planem naprawczym dla polskiej kadry. W Wiśle, na własnym terenie, powinno być znacznie lepiej. To jest czas na alarm w reprezentacji Polski.

Dawid Góra
Dawid Góra
Michal Doleżal WP SportoweFakty / Kacper Kolenda / Na zdjęciu: Michal Doleżal
Po słabych wynikach w Niżnym Tagile i Ruce, czwarte miejsce w konkursie drużynowym wydaje się niezłym rezultatem. Ale kiedy wydawało się, że w Wiśle przyjdzie przełamanie, w niedzielę Polacy znów zaprezentowali się poniżej oczekiwań. Mimo że nasi dysponowali poszerzoną pulą startową, do serii finałowej awansowało zaledwie trzech skoczków. Najlepszy z nich, Kamil Stoch, był 11. Coś umyka

- Na pewno nie tak to miało wyglądać, ale co zrobić? Tak jest, trzeba to zaakceptować i starać się dalej. Technicznie wiem, nad czym mam pracować. I będę pracować. W sobotę moje skoki były dużo lepsze, a dziś nie do końca było tak, jakbym chciał. Ale co zrobić? Takie są skoki - komentował w niedzielę swoje próby Piotr Żyła.

Nawet on nie miał ochoty na żarty. Jeszcze w sobotę rozmawiał z dziennikarzami po staremu - merytoryczne zdania przeplatał śmiechem. Atmosfera pod skocznią była stosunkowo dobra. Natomiast w niedzielę zobaczyliśmy u Żyły więcej powagi niż przez cały ostatni sezon.

ZOBACZ WIDEO: Na kim wzoruje się polski talent? Zaskakująca odpowiedź 18-latka
- Jeśli chodzi o mnie, wszystko jest w porządku. Ale chciałoby się więcej. I chcę więcej. Kibice na to zasłużyli, bo atmosfera w Wiśle była wspaniała. To czysta przyjemność wziąć udział w tych zawodach, ale czuję, że czegoś brakuje. Coś mi umyka. To bardzo nieduża rzecz, która robi różnicę - przyznał z kolei Kamil Stoch.

Dodał, że nie skacze bardzo dobrze czy świetnie. Ale uważa, że jest "w porządku". Dobre skoki bowiem, jeśli są, cały czas dają mu czołówkę.

- Potrzeba może więcej swobody, luzu, płynności, może więcej pewności siebie i wiary. Takie elementy potrafią wpłynąć na to, że z 13. lub 10. miejsca ląduje się na trzecim albo pierwszym. Wierzę w to. Nie po to harowałem przez całe lato, żeby teraz zwiesić głowę i mówić, że jest tragicznie - zaznaczył lider polskiej kadry.

Spotkanie na szczycie

Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, postawił sprawę jasno i kategorycznie. Słane wyniki Polaków sprawiły, że jego wypowiedzi są jednoznaczne i mniej delikatne niż kiedykolwiek. Rezultaty podopiecznych Michala Doleżala wprost nazywa słabymi.

- Wydawałoby się, że gorzej być nie może, liczyliśmy, że się podniosą, ale w Wiśle znów było słabo, o ile nie jeszcze słabiej. Wyraźnie szwankuje technika. I to u każdego z zawodników. Czyli to dotknęło całą grupę. Spotykamy się wieczorem z Adamem Małyszem i Michalem Doleżalem. Spróbujemy ustalić jakieś środki naprawcze, czy dalszy tok postępowania. Przyszedł czas, żeby coś zrobić, naprawić sytuację. Naprawdę nie trzeba wiele - mówił w niedzielę prezes.

W podobnym tonie wypowiada się dyrektor sportowy w PZN. Małysz sam nastawiał się na wyraźną poprawę.

- Niby jest progres, przed konkursem nikt nie liczył, że będziemy w pierwszej szóstce, a byliśmy czwarci. Ale niedosyt pozostaje. Dziś można było przypuszczać, że przynajmniej połowa z jedenastki dostanie się do trzydziestki. Bo skoki w kwalifikacjach były niezłe. Nie ma co być zadowolonym z takiego konkursu. Nie wiem, co jest grane. Jeśli byśmy wiedzieli, to byłaby poprawa. Liczę na to, że trenerzy wiedzą, co jest grane. Zawodnicy mają zupełnie inne czucie, niż powinni mieć. To jest główny problem - twierdzi Małysz.

Czego potrzebują Polacy? Dyrektor w PZN przypomina, że kiedy miał problemy z formą, odpuszczał konkursy. Po tygodniu było już znacznie lepiej.

Oczyścić głowę

- W domu, u siebie, zawsze chcemy pokazać się lepiej. Dlatego też jest mi przykro. Wiemy, że kibice są za nami i chcemy dla nich skakać dobrze. Wisła i Zakopane to specjalne zawody. Teraz muszę oczyścić głowę i emocje. Dopiero wtedy będzie można myśleć i dyskutować o formie kadry - podkreślił po konkursie indywidualnym Michal Doleżal.

Wizje programu naprawczego trenera Polaków a dyrektora i prezesa są nieco odmienne. Wydaje się, że Tajner i Małysz sugerują spokojny trening i może nawet konieczność odpuszczenia konkursów Pucharu Świata, aby w spokoju trenować. Doleżal twierdzi, przynajmniej w przypadku Kubackiego, że taka ewentualność nie jest potrzebna, a zawodnik spokojnie może naprawiać błędy, walcząc o punkty.

Co ciekawe, jeszcze w niedzielę Doleżal ogłosił, że do Klingenthal, na następne konkursy PŚ, Kubacki nie pojedzie. Zresztą nie tylko on. Do Niemiec wybierają się bowiem Stoch, Żyła, Zniszczoł i Wąsek. Reszta ma trenować w Ramsau pod okiem Macieja Maciusiaka i Grzegorza Sobczyka.

Na rozmowy o przyszłości Czecha na stanowisku głównego trenera kadry jest za wcześnie. Poza tym skoki narciarskie to nie piłka nożna, gdzie trenera bez większych problemów można zwolnić w trakcie sezonu. Okres przygotowawczy nadaje kierunek rozwojowi skoczków i startom w zimie, a podejście do skoków i niuanse techniczne różnią się u poszczególnych trenerów. Stąd zmiana trenera w środku sezonu, o której rozmawia już część kibiców, mogłaby sporo namieszać w pomysłach Polaków na swoje skoki.

Jednak kontrakt Doleżala kończy się już po trwającym sezonie. A jeśli tak, można rozmawiać, jaką wizję rozwoju zaoferować polskim skoczkom. Jeśli jednak w trakcie sezonu, a przede wszystkim przed igrzyskami olimpijskimi, Polacy wrócą na właściwe tory, o ewentualnym zwolnieniu Doleżala nikt nie będzie rozmawiać. A spokój jest potrzebny nie tylko kibicom, ale przede wszystkim samym skoczkom.

Czytaj także:
Norweg ostro skrytykowany. "Brutalnie męczy się na skoczni" >>
Trener Polaków sfrustrowany. "Przykro mi" >>

Oglądaj skoki narciarskie w WP Pilot!

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (9)
  • Całkiem Skibicowany Zgłoś komentarz
    @prorok 1: Doleżal zawalił już przygotowania do sezonu rok temu. Rok 20220/2021 poleciał rozpędem. W nowym sezonie jak widać, jest coś co przypomina katastrofę. Trzech skoczków na 11
    Czytaj całość
    wchodzi do trzydziestki na znanej, polskiej skoczni w Wiśle? Gdyby choć 2-3 skakało w miarę to spoko, kłopoty z formą. Jednak żaden nie potrafi osiągnąć 115 m a 116 to już wyczyn nawet dla Stocha. Ten sezon, a szkoda bo to olimpijski, pewno do odpuszczenia. Jednak niech Tajner, Małysz i im podobni (co grzeją dupy na Karaibach). Znajdą trenera a nie Czecha co ma pojęcie o zabytkach w Pradze.
    • prorok 1 Zgłoś komentarz
      Dolezal zawalił przygotowania do sezonu to widać gołym okiem , Kubackiemu juz nawet modły i żegnanie się przed skokiem nie pomaga , po sezonie trzeba szukać nowego trenera , pozegnać
      Czytaj całość
      Tajnera i DEKARZA bo oni biorą pieniądze a nic nie robią .
      • Judenrat45 Zgłoś komentarz
        Śmialiście się gdy idchodził Horni no i patrzmy. W obecnej chwili najbliżej ma Karl do Kamila, Markus do Żyłki, Laye do Dawida, Pius do Huli, Schmid do Wolnego, Freitag do Kota... Tylko
        Czytaj całość
        zaplecze różnić się może. Panie Doli kuku kuku kuku. To po sobie zostawił Sztefan gdy zobaczył przyszłość. Pierdy zostawcie sobie do pogadania przy piwku. Brak trenera i dwóch ściemniaczy to obraz na dzień dzisiejszy skoków w naszym kraju.
        • Ahmed Pol Zgłoś komentarz
          Gdzie są młodzi skoczkowie ???? gdzie jest młodzież w kadrze??? od lat ci sami. W tym roku coś nie poszło z przygotowaniami i nie ma wyników. Chyba zabrakło wiedzy trenerskiej bo taki
          Czytaj całość
          Horngacher rok w rok ma wyniki i poniżej pewnego poziomu nie schodzi wiadomo prowadzona przez niego kadra ma wahania ale nie takie doły jak nasza!!!
          • sport i łapówki Zgłoś komentarz
            Trzech muszkieterów , zarobiony prezes , dekarz , i mierny wypalony trener...za późno panowie za późno, cały związek do dymisji.
            • Srdjan Zgłoś komentarz
              Nie da się cały czas bazować wyniki kadry na trzech weteranach, a niestety szumnie zapowiadany bum młodych skoczków jakoś nie następuje i dlatego będzie coraz trudniej o spektakularne
              Czytaj całość
              sukcesy by po nich można mówić jak to świetnie postępuje progres naszych skoków, żaden z trenerów nie zaryzykuje w składzie bo nawet nie ma z czego wybierać.
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×