"Nie popadałbym w hurraoptymizm". Ekspert wskazał, co szwankuje u Hurkacza

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP/EPA / Na zdjęciu: Hubert Hurkacz
PAP/EPA / Na zdjęciu: Hubert Hurkacz
zdjęcie autora artykułu

Za Hubertem Hurkaczem turniej ATP 500 w Halle, który zakończył się jego triumfem. Teraz jednak przed nim nowe wyzwania, a Polak musi sobie poradzić z kilkoma problemami. Dlatego po zwycięstwie w Halle kibice muszą zachowywać umiarkowaną radość.

Hubert Hurkacz po turnieju w Halle awansował na 10. miejsce w rankingu ATP. Polak w trakcie rywalizacji w Niemczech przechodził przez trudne momenty, ale wszystko zwieńczył triumfem w meczu finałowym ze światową "1" Daniiłem Miedwiediewem. To dopiero pierwszy tytuł w tourze zdobyty przez Hurkacza na nawierzchni trawiastej, choć biorąc pod uwagę sukces w ubiegłorocznym Wimbledonie, widać, że trwa sprzyja naszemu tenisiście.

- Nawierzchnia trawiasta najbardziej pasuje pod umiejętności Huberta Hurkacza. W tej chwili najbardziej trzeba doceniać fakt, że Hubert podobnie jak Iga Świątek, notuje postęp w wielu segmentach gry. Oni potrafią zmniejszyć znaczenie negatywnych elementów w przestrzeni całego meczu, choć oczywiście pomyłki i pewne niedoskonałości nadal się wybijają, stąd nie popadałbym w hurraoptymizm - mówi nam Karol Stopa, komentator Eurosportu.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że zwycięstwo w Halle powinno przynieść wszystkim tylko umiarkowaną radość. Wszystko przez niestabilność Huberta Hurkacza. Pokazały to zresztą ostatnie tygodnie. Z jednej strony widzieliśmy triumf w Halle, a z drugiej porażkę Martinem Fucsovicsem w pierwszym meczu turnieju w Stuttgarcie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: co tam się wydarzyło? Szalone sceny po meczu Polaków!

- Słowo "niestabilny" na pewno dobrze określa Huberta. Właściwie trudno naszego najlepszego zawodnika określić jednym zdaniem. W trakcie nawet pojedynczych meczów ma bardzo dobre momenty, ale także zaskakujące przestoje. Być może kwestia mentalna trochę mu przeszkadza. Patrząc obiektywnie widzimy wspaniały serwis, równy bekhend i dziurę forhendową, która się często ujawnia, ale są też momenty, kiedy Hubert tym forhendem operuje bardzo dobrze. Nie wiadomo, z czego wynikają te wszystkie zawirowania - dodaje Stopa.

- Hubert czasem wychodzi na mecz, jakby się obawiał rywala. I to ma miejsce nawet w pojedynkach ze zdecydowanie niżej notowanymi przeciwnikami. Wtedy jest wycofany, ale potem nagle przychodzi inne spotkanie i jest agresywny, wywiera presję. Dla mnie najlepszym meczem w jego wykonaniu na turnieju w Halle nie był finał, czy też półfinał, ale pojedynek z Augerem-Aliassimem. Polak zawsze miał z tym rywalem problem, a tutaj nie dał mu żadnych argumentów. Nakładał presję na Kanadyjczyka w taki sposób, że ten był zaskoczony takim obrotem spraw - podkreśla nasz rozmówca.

Nie ma wątpliwości, że Hurkacz potrafi grać na kosmicznym poziomie. Jeśli jednak podczas pojedynczego meczu dochodzą problemy ze stabilizacją, to wówczas wyniki Polaka wyglądają zgoła odmiennie.

- W pamięci możemy mieć chociażby turniej na kortach Rolanda Garrosa. Wówczas Polak zagrał wybitny mecz z Davidem Goffinem, by później wyjść do spotkania z Casperem Ruudem i prezentować się po prostu źle. Tak jakbyśmy na korcie widzieli dwie inne osoby - mówi Stopa.

Hubert Hurkacz marzy o kolejnym udanym Wimbledonie/ Foto: Getty Images
Hubert Hurkacz marzy o kolejnym udanym Wimbledonie/ Foto: Getty Images

Teraz najlepszy polski tenisista przygotowuje się do rywalizacji w wielkoszlemowym Wimbledonie. W ubiegłym roku Hurkacz świetnie radził sobie w turnieju, wygrywając m.in. z Daniiłem Miedwiediewem oraz Rogerem Federerem. Zatrzymał go dopiero w półfinale Matteo Berettini. Naszego rozmówcę pytamy, czy jest szansa, aby przynajmniej powtórzyć wyczyn sprzed roku.

- Wimbledon może być specyficzny, bo mamy u mężczyzn sytuację przejściową. Starsi i zarazem utytułowani zawodnicy jeszcze grają, ale powoli pojawia się coraz więcej młodych tenisistów. Wiele może zależeć od losowania. Z numerem jeden jest rozstawiony Djoković, a z dwójką Nadal, więc tutaj mamy stary układ. Ale z trójką będzie losowany Ruud, a jego tenis kompletnie nie pasuje do nawierzchni trawiastej. Tym samym Hubert może trafić Norwega w IV rundzie bądź ćwierćfinale, co by było świetnym układem, a równocześnie może zagrać w tej fazie Djokoviciem, który w porównaniu do Ruuda jest zupełnie w innej lidze - analizuje Stopa.

- Losowanie może mieć też niebagatelne znaczenie w przypadku pierwszych rund. Widzimy, jaki jest trend. Niektórzy zawodnicy, którzy bardzo dobrze potrafią grać na trawie, będą nierozstawieni. Pierwszym przykładem z brzegu jest Nick Kyrgios. Australijczyk się rozkręca i raczej nikt nie chce go trafić w I rundzie - kończy Stopa.

Hubert Hurkacz będzie rozstawiony na Wimbledonie z numerem siódmym. Turniej potrwa od 27 czerwca do 10 lipca. Transmisje z londyńskich kortów będzie można oglądać na sportowych kanałach Polsatu.

Czytaj także: Maja Chwalińska w końcu się doczekała! Trzysetowy bój w eliminacjach Wimbledonu

Źródło artykułu: