WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Toni Nadal skomentował finał Wimbledonu. "Miał wszystko, co mógł mieć. Chciałem, żeby wygrał Federer"

Toni Nadal, wujek i były trener Rafaela, był pod wrażeniem finału Wimbledonu 2019, w którym Novak Djoković pokonał Rogera Federera. Wyjawił również, że wolałby, aby to Szwajcar zdobył tytuł.
Marcin Motyka
Marcin Motyka
PAP/EPA / Laurence Griffiths / Na zdjęciu: Roger Federer, finalista Wimbledonu 2019

- To był bardzo dobry i żywy mecz dla kibiców. Miał wszystkie składniki, które mógł mieć, włącznie z niewykorzystanymi meczbolami i długością trwania. Ale mam dane wykazujące, że finał z 2008 roku, kiedy Rafael pokonał Rogera, był lepszy - mówił Toni Nadal na antenie Radio COPE.

Ostatecznie Novak Djoković zwyciężył 7:6(5), 1:6, 7:6(4), 4:6, 13:12(3), choć w 16. gemie piątego seta Roger Federer miał dwa meczbole. - Myślę, że Federer chciał zakończyć to zbyt szybko - ocenił wujek i były trener Rafaela Nadala. - Może ktoś z jego sztabu powinien mu wówczas podpowiedzieć, żeby się tak nie spieszył.

Po sukcesie w Londynie Serb ma w dorobku 16 wielkoszlemowych tytułów i zbliżył się do Federera (20) oraz Nadala (18). - Prawda jest taka, że chciałem, aby wygrał Federer. Jednak z punktu widzenia interesów Rafaela zwycięstwo Djokovicia jest lepsze, ponieważ teraz cała trójka jest bliżej siebie pod względem liczby wielkoszlemowych tytułów - wyjawił Hiszpan.

Zapytany o przyczyny niepowodzenia swojego bratanka, który odpadł w półfinale z Federerem, Toni odparł: - Widziałem Rafaela będącego blisko tytułu, bo po zwycięstwach w Rzymie i w Rolandzie Garrosie mentalnie był w świetnym miejscu. W półfinale jednak nie grał tak, jak w poprzednich dniach i nie zaprezentował tenisa na swoim najlepszym poziomie.

Z kolei poproszony o przewidywania dotyczącego kolejnego turnieju wielkoszlemowego, US Open, odpowiedział: - Na dziś widzę Djokovicia w roli faworyta US Open, bo wygrał Australian Open i Wimbledon. Ale cała trójka jest bardzo blisko siebie.

Zobacz także - Tenis. Fruwający Hubert Hurkacz i inni. Oto najlepsze zagrania Wimbledonu 2019 (wideo)

ZOBACZ WIDEO Uwaga, duży turniej w Polsce! Przyjadą gwiazdy

Czy uważasz, że zwycięstwo Novaka Djokovicia jest lepsze z punktu widzenia interesów Rafaela Nadala?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • fanka Rożera 0
    Buczenie na wyrobnika serbskiego to już dziś za mało.
    Amerykanie i wszyscy kibice tenisa, przychodząc na mecze Serba, powinni zaopatrzyć się oprócz kanapek i piwka, przede wszystkim w wuwuzele. Ta prosta trąbka, znakomicie sprawdziła się na Mundialu w RPA. (RPA to zresztą ziemia bardzo bliska sercu Fedexa, jego rodzinne strony.) Ale wróćmy do rzeczy. Dmąc w wuwuzele można osiągnąć nawet 140 decybeli, więc kiedy Djokovic, chwyta się za uszy, domagając się bezczelnie braw po jakimś przypadkowym lub siłowym zagraniu, pozbawionym jakiejkolwiek finezji, nowojorczycy i wszyscy kibice tenisa powinni wówczas dąć w wuwuzele, ile tylko sił mają w płucach.
    Brawa zaś zachować wyłącznie dla Rywali tego rzemieślnika z Serbii. A przede wszystkim rezerwować je dla Maestro - Prawdziwego Artysty Tenisa.
    Turnieje w Halle, Dubaju i Bazylei, osobiście traktuję na równi z Turniejami Wielkoszlemowymi.
    Właściwie doliczam je do kolekcji skalpów wielkoszlemowych zdobytych przez Helweta.
    Ostatnia batalia z jednym z najwybitniejszych tenisistów 21 wieku, (o potencjale zbliżonym do Jerzego Janowicza), Rumunem Mariusem Copilem w finale, gdzie po bajecznych zagraniach, perełkach tenisowych, posyłanych z gracją i lekkością przez Roża - Mistrza 21 turniejów Wielkoszlemowych, ta pamiętana batalia została uwieńczona nieprzypadkowym, przepięknym tajbrejkiem i zwycięstwem Słynnego Bazylejczyka. Było tam wszystko, co każdy kibic kocha.
    Paleta wszelkich najtrudniejszych, technicznych zagrań, a na każde znakomite zagranie, młodego, zadziornego i utalentowanego tenisisty Mariusa Copila, Maestro odgrywał w swoim kosmicznym stylu, czyli serwis nie do obrony.
    Bardzo często wracam do tego kosmicznego meczu z udziałem Helweta,
    Bazylea, Dubaj i Halle to także moje ulubione turnieje.
    Ach, można by o nich pisać i pisać w nieskończoność, tak jak nieskończenie cudowny jest mój Rożer.
    kosiarz.trawnikow Halle, Dubaj i Bazylea to są najlepsze turnieje. Udział Rogera w takich turniejach zawsze gwarantuje najwyższy poziom gry, a publiczność potrafi docenić jakość - dlatego kibicuje tylko Maestrowi, bo reszta od niego wyraźnie odstaje i nie potrafi prezentować tak bajecznego tenisa jak Fedex. Gdybym ja oglądał mecz Bożyszcze Tenisa z takim nudziarzem jak Djoković, to też bym z całych sił gwizdał na Serba. Dlatego doskonale rozumiem publiczność w Londynie czy Nowym Jorku. W ogóle to kibice w Nowym Jorku powinni zaopatrzyć się w trąbki, żeby trąbić, kiedy Przebijaković serwuje. To by go nauczyło pokory. Wracając do Bazylei: niby Rogerowi zdarzyło się przegrać na ulubionym domowym korcie parę razy (1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2009, 2012, 2013), ale to był taki ukłon w stronę innych graczy. Nie można przecież wszystkiego wygrywać. Takiemu na przykład Djokoviciowi zdarza się wygrywać wszystko na twardych kortach (np. w sezonach 2011, 2015), taki Nadal wygrywa seryjnie na mączce ceglanej - ale to tylko świadczy jak jednostronnymi tenisistami są ci gracze. Nie to co Roger, który jest najwszechstronniejszym graczem w historii tej dyscypliny.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • kosiarz.trawnikow 0
    Halle, Dubaj i Bazylea to są najlepsze turnieje. Udział Rogera w takich turniejach zawsze gwarantuje najwyższy poziom gry, a publiczność potrafi docenić jakość - dlatego kibicuje tylko Maestrowi, bo reszta od niego wyraźnie odstaje i nie potrafi prezentować tak bajecznego tenisa jak Fedex. Gdybym ja oglądał mecz Bożyszcze Tenisa z takim nudziarzem jak Djoković, to też bym z całych sił gwizdał na Serba. Dlatego doskonale rozumiem publiczność w Londynie czy Nowym Jorku. W ogóle to kibice w Nowym Jorku powinni zaopatrzyć się w trąbki, żeby trąbić, kiedy Przebijaković serwuje. To by go nauczyło pokory.
    Wracając do Bazylei: niby Rogerowi zdarzyło się przegrać na ulubionym domowym korcie parę razy (1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2009, 2012, 2013), ale to był taki ukłon w stronę innych graczy. Nie można przecież wszystkiego wygrywać. Takiemu na przykład Djokoviciowi zdarza się wygrywać wszystko na twardych kortach (np. w sezonach 2011, 2015), taki Nadal wygrywa seryjnie na mączce ceglanej - ale to tylko świadczy jak jednostronnymi tenisistami są ci gracze. Nie to co Roger, który jest najwszechstronniejszym graczem w historii tej dyscypliny.
    [ 3 komentarze w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • fanka Rożera 0
    Wygrywać Mastersy 1000 miało sens jedynie w latach w 2004 - 2007, góra do roku 2008, kiedy tenis stał na najwyższym w historii POZIOMIE. Wspomnę krótko, że BYŁA TO ERA FEDERERA
    Oprócz Rożera, mieliśmy wtedy wielu magików tenisa, jak Francuz Fabrice Santoro, czy Marokanczyk Junus Al Ajnawi, Hiszam Arazi.
    Poza tym mogliśmy cieszyć oczy tenisem zawsze nieobliczalnego cypryjczyka Marcosa Baghdadisa, czy Thomasa Johanssona, Magnusa Normana, "speedy" Gonzalesa, albo cudownego technika Marka Philipousisa, którego Najwybitniejszy tenisista w historii i GOAT Rożer pokonał po nieorzypadkowych tajbrejkach w finale Wimbledonu.
    Oglądałam ten finał z wypiekami. Aż łza się kręci w oku, gdy o tym wspominam. Pamiętam, że jadłam czekoladki Lindla, aby ukoić nerwy.
    Trawa była szybka, zagrania ze strony Rożera bajeczne jak zwykle. I pierwszy skalp Wimbledoński dla Maestro.
    Dziś, w erze przebjaczy, wyrobników i klasycznych rzemieślników, osiłków Mastersy 1000 nie mają dla kibiców ŻADNEGO znaczenia.
    Dlatego tak rzadko od 12 lat interesuje się grą w Mastersach i wygrywaniem takich turniejów Maestro.
    Halle, czy Dubaj to co innego. Nawet taki Rotterdam ma większą wartość niż dzisiejsze Mastersy.
    kosiarz.trawnikow Głowa do góry! Roger utrze nosa wszystkim złośliwcom już niedługo. Jeżeli sędziwie będą uczciwi, a rywale nie będą grać nieczysto, to Fedex zgarnie Cincinnati i zagwarantuje sobie numer 2 w rozstawieniu na US Open. Ale najbliższy turniej nie jest wcale tak ważny dla Rogera. Celem jest Nowy Jork. Tam Maestro pokaże swoją wartość. Zresztą bądźmy poważni: kogo obchodzą turnieje rangi ATP 1000? Obecnie tylko Nadala (34 wygrane) i Djokovicia (33 wygrane). Roger doskonale wie, że lepiej odpuszczać finały takich turniejów (dlatego wygrał w 28). Aż 22 finały ATP 1000 przegrał, bo taki miał plan. Nadal przegrał 16 finałów, Djoković 17. Możemy tylko z politowaniem pokiwać głową oraz współczuć Hiszpanowi i Serbowi marnotrawienia sił na poprawianie tak nieistotnych statystyk. Toni Nadal wie, co dobre. Podobnie publiczność. Londyn, Cincinnati, Nowy Jork - tam Maestro może liczyć na wsparcie. Gorzej jest w Melbourne czy Paryżu, gdzie z niezrozumiałych względów kibice potrafią oklaskiwać Djokovicia czy Nadala. Ale już niedługo, już w sezonie 2020 przekonają się, że robią bardzo źle.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×