Zaplanowany w dniach 31 sierpnia - 13 września US Open będzie innym turniejem wielkoszlemowym niż te, które znaliśmy dotychczas. Zostanie rozegrany w czasach pandemii koronawirusa, bez kibiców na trybunach i przeprowadzony pod protokołem sanitarnym. Wobec tego pojawiają się opinie, że triumf będzie znaczył mniej niż w "normalnych" okolicznościach.
Takie obawy ma chociażby Dominic Thiem. - Brak kibiców na trybunach, ograniczone sztaby szkoleniowe i izolacja w hotelu. Dla każdego z nas będzie to nowe doświadczenie - mówił, cytowany przez "Die Standard". - Trzeba być szczerym i mieć na uwadze, że wielu czołowych tenisistów nie zagra. Oznacza to, że dojście daleko będzie mniej warte niż np. w porównaniu z Australian Open.
- Oczekiwania wobec mnie są bardzo wysokie - kontynuował finalista tegorocznego Australian Open. - Ja widzę to w taki sposób: Jeśli turniej odbędzie się, będę gotowy. Jeśli nie, zostanę w domu.
Austriak uważa, że nadszedł już czas, by rywalizacja zawodowych tenisistów w oficjalnych turniejach została przywrócona. - Tenis to jeden z najbardziej elitarnych sportów. Inne, jak formuła 1 czy koszykówka, wróciły. Więc my też powinniśmy - stwierdził.
Decyzja Rafaela Nadala nie zaskoczyła Toniego. "Jest rozważna"
ZOBACZ WIDEO: PKO Ekstraklasa. Ośrodek Legia Training Center oficjalnie otwarty. Obiekt robi wrażenie!