Po wypadku, do którego doszło na torze crossowym w Cavallarze, Valentino Rossi trafił do szpitala w Rimini. Spędził tam jedną noc. Przeprowadzony rezonans nie wykazał żadnych złamań. 38-latek jest poobijany i odczuwa ból w okolicach brzucha i klatki piersiowej. Kontuzja Rossiego sprawiła, że kibice zaczęli się zastanawiać czy zawodnik Movistar Yamaha MotoGP wystąpi w najbliższym wyścigu o Grand Prix Włoch. Do rywalizacji na torze Mugello dojdzie 4 czerwca. Yamaha w oficjalnym komunikacie o stanie zdrowia "Doctora" nie potwierdziła jego startu we Włoszech.
Wygadał się za to Alessio Salucci. "Uccio" jest przyjacielem Rossiego od czasów dzieciństwa i towarzyszy mu podczas wyścigów MotoGP w boksie. - Valentino jest w dobrym nastroju. Jest już w domu i odpoczywa. Myśli już o Grand Prix Włoch. Odczuwa jeszcze ból, ale wszystko jest w porządku - powiedział Salucci.
Co roku na torze Mugello pojawia się mnóstwo włoskich fanów, którzy wspierają żywą legendę MotoGP. Rossi nie ma jednak szczęścia do Grand Prix Włoch. Przed rokiem podczas walki o pierwszą pozycję w jego motocyklu eksplodował silnik. - Zdrowie jest najważniejsze, dopiero potem jest MotoGP. W kolejnych godzinach i dniach będziemy oceniać stan Valentino, ale jak go znam, jest na dobrej drodze do występu w wyścigu - dodał przyjaciel 38-latka.
Salucci podkreślił, że wypadek Rossiego przytrafił się w złym momencie. - Takie rzeczy mogą się zdarzyć w trakcie treningów. Szkoda, że doszło do tego przed weekendem na Mugello, który być może jest dla nas najważniejszy w kalendarzu MotoGP - podsumował.
ZOBACZ WIDEO: Michał Kwiatkowski: Nikt nie chce walczyć z oszustami. To dla mnie niewyobrażalne