Do wypadku doszło na ostatnim okrążeniu wyścigu Daytona 500, zaliczanego do prestiżowej serii Nascar. Ryan Newman został od tyłu został uderzony przez Ryana Blaneya, co spowodowało, że jego Ford przy prędkości ok. 200 km/h uderzył o bandę okalającą tor i wystrzelił w powietrze. Następnie sunął po torze na dachu.
Samochód stanął w płomieniach. Na szczęście szybko zainterweniowały służby medyczne, które wyciągnęły zawodnika z płonącego pojazdu, a następnie przetransportowały go do szpitala w Halifax.
Po koszmarnym wypadku zespół Roush Fenway Racing, którego przedstawicielem jest Ryan Newman, wydał oświadczenie nt. stanu zdrowia zawodnika. Napłynęły pozytywne informacje.
ZOBACZ WIDEO F1. Czy w Formule 1 pojawią się nowi Polacy? "Mamy talenty. Wszystko zależy od finansów"
"Stan Ryana Newmana jest poważny, ale zdaniem lekarzy jego obrażenia nie zagrażają życiu" - czytamy w oświadczeniu zespołu.
"Doceniamy wasze myśli i modlitwy, jednak prosimy o uszanowanie prywatności Ryana i jego rodziny w tym trudnym czasie. Gdy pojawią się nowe informacje, przekażemy je" - poinformował pracodawca Newmana.
W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo wsparcia dla 42-letniego kierowcy. "Modlę się za Ryana Newmana - wielkiego i odważnego kierowcę Nascar" - napisał Donald Trump.
Praying for Ryan Newman, a great and brave @NASCAR driver! #PrayingForRyan
— Donald J. Trump (@realDonaldTrump) February 18, 2020
Zobacz też:
F1: Robert Kubica jako pierwszy sprawdzi Alfę Romeo. Polak w środę na torze
DTM: Robert Kubica będzie sprawiedliwie traktowany przez BMW. Dobre informacje prosto z Niemiec