Anfisa Riezcowa to pierwsza mistrzyni olimpijska w dwóch różnych dyscyplinach: biegach narciarskich i biathlonie. Wielkie sukcesy na śnieżnych trasach okupiła jednak utratą dziecka. - Zostałam zmuszona do aborcji - wyznała po latach legenda sportów zimowych.
Aborcja lub IO
Pierwszą ciążę u Anfisy Riezcowej potwierdzono w czerwcu 1987 roku, na rok przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi 1988 w Calgary, gdy Riezcowa, wspólnie z rosyjską kadrą, przebywała na obozie treningowym w Estonii.
- Wysłano mnie do ginekologa w Moskwie. Gdy potwierdzono ciążę, usłyszałam od trenerów kadry: jesteś w ciąży, ale potrzebujemy medali. Nie powinnaś mieć tego dziecka - opowiadała Riezcowa w rozmowie ze sports.ru.
ZOBACZ WIDEO: Rafał Kot analizuje formę syna. "Jestem w kropce"
W ciąży była wówczas jeszcze jedna reprezentantka Rosji - narciarka Elena Vyalbe. Ta jednak była wtedy juniorką, wobec czego "zezwolono jej" na dziecko. Plany wobec Anfisy Riezcowej były już zupełnie inne.
- Usłyszałam od ginekologa: "Anfisa, jesteś w ósmym tygodniu ciąży, aborcja jest jeszcze możliwa. Jeśli podejmiesz z mężem taką decyzję, przeprowadzimy zabieg. Długo walczyłaś przecież o igrzyska olimpijskie. To może być twoja pierwsza i ostatnia taka impreza" - cytowała Riezcowa lekarza, w przeszłości piłkarza ręcznego.
- Jako sportowiec powiem ci, że potrzebujesz tych igrzysk. Ale co, jeśli zdobędziesz medal, a nie będziesz mogła mieć dzieci? Porozmawiaj o tym z mężem. Jak zadecydujecie, tak będzie - zasugerował lekarz.
Dziecko czy medal?
- Ale co masz na myśli, mówiąc "zadecydujcie?" - wspomniała swoją reakcję Riezcowa. - Rodzina jest jedna. Teraz podejmę taką decyzję, a w przyszłości nie będę mogła mieć dzieci? Lekarz nie chciał wziąć na siebie żadnej odpowiedzialności.
W końcu podjęła decyzję: aborcja. "W zamian", oprócz możliwości rywalizacji o medale olimpijskie, dostała też niewielkie, dwupokojowe mieszkanie w Chimkach (miasto w Rosji w obwodzie moskiewskim). Wcześniej mieszkała z mężem w domu rodziców. Na swoje przeniosła się jeszcze przed igrzyskami w Calgary.
Z nich przywiozła do ojczyzny złoto olimpijskie w sztafecie i srebro w biegu na 20 km (w biegach narciarskich). Kolejne złota olimpijskie zdobyła już w innej zimowej dyscyplinie: biathlonie, na który przerzuciła się po wznowieniu kariery po ciąży. W 1989 roku urodziła Darję. Jej córka także została biathlonistką, jest brązową medalistką mistrzostw Europy.
Riezcowa ma jeszcze trzy córki. - Pan dał mi cztery córki, choć przed pierwszym porodem zostałam poddana aborcji. Nieustannie dziękuję Bogu za moje dzieci - zaznaczyła.
Legenda na dopingu
Riezcowa ma też swoje za uszami. - Nie wyrzekam się dopingu. Przyjęłam go - nie ukrywa Rosjanka, przyznając się do zabronionej transfuzji krwi - ta jako doping jest jedną z bardziej zaawansowanych metod nielegalnego zwiększania wydolności.
- Krew pobierano od nas trzy lub cztery razy w okresie przygotowawczym. Pobierano 800 ml, wlewano do słoika, słoik wstawiano do lodówki a zimą wstrzykiwano nam naszą własną krew. Prawdopodobnie komuś to pomogło, ale ja - szczerze mówiąc - nie poczułam efektu - przyznała Riezcowa.
W 1996 roku, gdy wróciła do sportu po kolejnej ciąży, przyjęła kolejny doping. - Podszedł trener i mówi: trzeba zrobić to i to, ja za wszystko zapłacę. Zapytałam: co to jest? A on odparł: to niezbędne witaminy, wszyscy je przyjmują. I sama za nie zapłaciłam.
W sumie na zabronione substancje wydała 2,5 tys. dolarów. - Poszłam do lekarza i mówię: skoro biorą to wszyscy, też chcę. Zapłaciłam za czteromiesięczną kurację i w tym wypadku faktycznie poczułam moc. Nie wyrzekam się dopingu, przyjęłam go, choć nie wiem, czy to doping, czy nie doping, czy pomógł, czy nie. W każdym razie nie znam żadnej nielegalnej substancji. Owszem - pomogła mi, ale na dobrą sprawę nie wiem, co mi wstrzyknęli - wyjawiła Riezcowa.
Bogatą karierę zakończyła w 2000 roku. W jej trakcie zdobyła pięć medali olimpijskich (w tym trzy złote), cztery mistrzostwa świata (w tym jedno w kategorii juniorek), dwukrotnie wygrała też Puchar Świata w biathlonie.
Zobacz też:
"W pogoni za Mężem". Justynę Kowalczyk wzięło na wspomnienia
Justyna Kowalczyk pokazała trening. Spójrz na bohatera drugiego planu