Wicemistrz Polski, który udokumentował tragedię w Getcie

Historia żużla w Poznaniu jest dość burzliwa i wyboista. Próżno szukać jakichś legend, które doprowadziłyby poznańskie kluby do wielkich sukcesów. W czasach przedwojennych było jednak kilka postaci z bardzo ciekawą historią i dużymi sukcesami.

Kacper Kozłowski
Kacper Kozłowski
Jedną z takich postaci był z pewnością Alfons Ziółkowski. Jeden z lepszych żużlowców w czasach przedwojennych. Nie było jeszcze wtedy rozgrywek ligowych. Organizowano jedynie mistrzostwa Polski, w których rywalizowano w różnych klasach. W latach 30-tych zawodnicy ówczesnej Unii Poznań byli bardzo silni i regularnie sięgali po medale.

Alfons Ziółkowski nie był jedynym, który rywalizował z najlepszymi, bo oprócz niego z poznańskiej ekipy medale zdobywali legendarny Alfred Weyl i Marian Malicki. Unia Poznań zatem była mocno reprezentowana przed II Wojną Światową.

Pierwsze mistrzostwa Polski odbyły się w Mysłowicach w 1932 roku. Podczas gdy Alfred Weyl zdobywał złoto w klasie 250mm3, to w klasie o trochę większej pojemności Unia Poznań zaliczyła dublet na podium. Alfons Ziółkowski zdobył srebro, a za jego plecami uplasował się Marian Malicki. Pogodził ich pochodzący z Katowic Rudolf Breslauer. Z ery PSŻ Poznań jedynie Adam Skórnicki był w stanie dorównać sukcesom z lat 30-tych.

ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Gośćmi: Dowhan, Krawczyk, Baron i Jaźwiecki

To był największy sukces Ziółkowskiego w karierze żużlowej, ale już wcześniej zawodnik Unii był znany szerszej publiczności. W 1931 roku podczas zawodów w Toruniu wygrał zawody w klasie tzw. maszyn wyścigowych, mając skaleczoną rękę. W tym roku zwyciężył również w biegu na 20 okrążeń.

Zanim jednak Alfons Ziółkowski reprezentował Unię Poznań, występował w barwach KM Bydgoszcz. Do bydgoskiego klubu wstąpił podczas służby wojskowej, jaką odbywał właśnie nad Brdą. Był jedną z pierwszych postaci w historii bydgoskiego żużla, którą szerzej poznał świat. Kończąc służbę wojskową i wracając do swojego rodzinnego Poznania, był już znany całej Polsce. Naturalnym ruchem było wstąpienie w szeregi Unii Poznań, w którego barwach zdobył wicemistrzostwo Polski.

W 1941 zdobył przepustkę do getta warszawskiego, największego w okupowanej Warszawie. Potem kamerą na taśmie 8 mm nakręcił wstrząsający, dziesięciominutowy film. To pierwszy odkryty materiał archiwalny o getcie, który nie był nakręcony przez Niemców i nie służył ich propagandzie.

Ziółkowski, ryzykując życie, dokumentował tragedię przeszło 400 tysięcy Żydów stłoczonych w oddzielonej murem zamkniętej dzielnicy, dziesiątkowanych przez głód i choroby. Ziółkowskiemu udało się udokumentować też drastyczne sceny, jak na przykład zatrzymanie grupy dzieci żydowskich, które przemycały żywność do getta, a także jeden z masowych grobów wypełniony zwłokami.

Co ciekawe jednak, nikt nie ma zielonego pojęcia, jakim cudem Alfons Ziółkowski, motocyklista, kupiec i filmowiec amator znalazł się getcie. Nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć, ale materiały zebrane przez niego i odnalezione u jego rodziny w 2004 roku pomogły zobrazować, co tak naprawdę działo się w okupowanej Warszawie.

Nagrania Alfonsa Ziółkowskiego w 2019 roku znalazły się w filmie Erica Bednarskiego "Warszawa: Miasto podzielone". Naprawdę warto zobaczyć materiał nagrany przez zawodnika Unii Poznań.

Po wojnie spróbował jeszcze raz swoich sił w żużlu, ale już bez większych sukcesów. Występował wtedy w barwach GKM Gdańsk.

Zobacz także:Szokująca reakcja mistrza na wywiad Putina. "Niech najpierw trochę poczyta"Polak widział wojnę. Nigdy nie zapomni, co 10-latce zrobił jej ojciec

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×