Niezwykłe zaangażowanie klubów sportowych w wyborczej kampanii

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / Materiały prasowe BM Slam Stal / Rafał Jakubowicz / Na zdjęciu: Bartosz Karasiński
Materiały prasowe / Materiały prasowe BM Slam Stal / Rafał Jakubowicz / Na zdjęciu: Bartosz Karasiński
zdjęcie autora artykułu

W Ostrowie Wielkopolskim ma miejsce niespotykane dotąd zaangażowanie klubów sportowych przed drugą turą wyborów samorządowych. Część działaczy panicznie obawia się zmiany władzy. Czy sport w tym mieście faktycznie jest zagrożony?

W Ostrowie Wielkopolskim, jak nigdy wcześniej, w obecną kampanię wyborczą - w jej drugą turę - zaangażowali się działacze sportowi i kluby.

Miastem rządzi Beata Klimek (43,86% głosów w pierwszej turze), jej kontrkandydatem w prezydenckich wyborach (druga tura 21 kwietnia, w niedzielę), z szansami na zwycięstwo, jest Jakub Paduch (Koalicja Obywatelska, 33,57% głosów w pierwszej turze).

I właśnie w ostatnim tygodniu kampanii do agitacji dołączyli także działacze i kluby sportowe z Ostrowa. Żużlowy Arged Malesa Ostrów na Facebooku opublikował film, na którym pojawili się Sebastian Szostak oraz Mariusz Staszewski, czyli zawodnik i trener zespołu. - Zachęcamy do głosowania w wyborach, a my osobiście z Sebastianem popieramy panią prezydent Beatę Klimek - mówi ten drugi w trakcie krótkiego nagrania.

Swój komentarz pod wideo wyraził też klub koszykarski - Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski. - Nasze zdanie jest identyczne! - napisano.

- Ubolewam, że kluby sportowe dają się wciągać w kampanię wyborczą, co budzi mój niesmak - mówi nam Jakub Paduch, jeden z kandydatów.

Dlaczego sport tak widocznie zaangażował się w kampanię? - Moja konkurencja kolportuje plotkę, według której zmiana na stanowisku prezydenta w Ostrowie Wielkopolskim oznaczałaby jakiekolwiek zagrożenie dla klubów sportowych w mieście. A to jest totalna bzdura - twierdzi Paduch.

ZOBACZ WIDEO: Wzmocnili drużynę, ale ich budżet się nie zmienił. Taką mieli na to metodę

Zaangażowanie koszykarskiego klubu być może nie jest przypadkowe. Trzeba bowiem wiedzieć, że prezes Arged BM Stali Bartosz Karasiński kandydował do Rady Powiatu Ostrowskiego z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców Beaty Klimek „Z sercem do mieszkańców”. Otrzymał 172 głosy i nie nie uzyskał mandatu. W ostatnim czasie w jego mediach społecznościowych można znaleźć wiele wpisów popierających obecną prezydent oraz takie, które są przeciwne Paduchowi.

Warto dodać, że na listach tego samego komitetu znalazł się Jakub Kaszuba, prezes Arged Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski (piłka ręczna - dop.red.). On również nie uzyskał mandatu.

Próbowaliśmy w tej sprawie skontaktować się z prezesami Waldemarem Górskim (Arged Malesa Ostrów - dop.red) i Bartoszem Karasińskim (Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski - dop.red). Niestety bezskutecznie.

Negatywny odbiór

Pod wspomnianym filmem Arged Malesy można znaleźć wiele negatywnych komentarzy osób, którym nie spodobała się treść nagrania.

"Gdy polityka miesza się do sportu, sport się kończy".Obrzydliwe Co wam obiecała? Bo wiem od pracownika z klubu jak to wyglądało 5 lat temu przed wyborami. Przyszła do klubu i obiecała wiele w zamian za poparcie. Kolejny kredyt? Nie mieszajcie sportu do polityki. Tej Pani już podziękujemy." - napisał jeden z użytkowników Facebooka (pisownia oryginalna - dop.red.).

"Podczas okresu wyborczego, dla każdego z klubów sportowych najrozsądniej i wydaje się - najbardziej przyzwoicie byłoby po prostu zachować milczenie, bo może się zdarzyć, że udzielanie poparcia jednemu, czy drugiemu kandydatowi później odbije się czkawką. Nie takich "specjalistów" od PR już jednak świat widział." - skomentowała inna osoba (pisownia oryginalna - dop.red.).

Oczywiście pojawiły się też te pozytywne opinie. "super, dzięki pomocy miasta możemy się rozwijać w każdej dziedzinie. pani Beatka o nas zadbała przez te lata" - można przeczytać pod filmem (pisownia oryginalna - dop.red.).

Zagrożenie dla sportu?

Skąd w takim razie pojawiają się opinie, jakoby zespoły sportowe w Ostrowie Wielkopolskim mogły utracić wsparcie z miasta? Zdaniem naszego rozmówcy powstały one w ramach budowania "mitu zagrożenia dla sportu". Niektórzy przypominają, że w latach 2010-2014 funkcję prezydenta pełnił Jarosław Urbaniak, który jest partyjnym kolegą obecnego kandydata. Według tych osób, ostrowski sport nie mógł wtedy liczyć na przychylność władz.

- Faktycznie moi przeciwnicy posługują się cytatem z jednej sesji miejskiej, w trakcie której mówiłem o kwestii dorzucenia 1,5 miliona złotych do sportu w momencie, w którym wiedzieliśmy, że brakuje pieniędzy na wynagrodzenia dla nauczycieli w szkołach. Nie kwestionuję samego finansowania sportu, bo zagłosowałem za dołożeniem tych pieniędzy. Natomiast odnosiłem się do sposobu planowania budżetu w Ostrowie, ponieważ notorycznie możemy raczej mówić o prowizorce - tłumaczy nasz rozmówca.

Chcieliśmy na ten temat porozmawiać z Beatą Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego. Niestety również bezskutecznie. 

Osoby popierające Beatę Klimek zwracają uwagę, że to właśnie dzięki niej sport oraz infrastruktura w Ostrowie Wielkopolskim zostały rozwinięte. Faktycznie w trakcie jej kadencji, chociażby wybudowano halę widowiskowo-sportową oraz zmodernizowano stadion żużlowy i obiekt piłkarski. Paduch zapewnia jednak, że już wielokrotnie deklarował wspierania sportu zawodowego na takim samym poziomie, lecz na transparentnych warunkach. Według niego oznacza to, że mieszkańcy muszą wiedzieć, ile faktycznie pieniędzy zostanie wyłożonych.

- Natomiast sama kwota nie jest zagrożona - podkreśla i zarazem zdradza, że ma jeszcze jeden pomysł. - Mówię o zwiększeniu wsparcia sportu dla młodzieży. Tutaj rodzice, mimo że kluby dostają dotacje z miasta, muszą dopłacać do tych zajęć. Z mojej strony jest propozycja, aby te pieniądze dołożyć, żeby nie trzeba było ich pobierać od rodziców - dodaje.

Małe miasto i sport na wysokim poziomie

W Ostrowie Wielkopolskim (około 70 tysięcy mieszkańców - dop.red.) istnieje wiele klubów, w różnych dyscyplinach. Najpopularniejsze to żużel, koszykówka oraz piłka ręczna. Drużyny z tych dwóch ostatnich występują na najwyższym poziomie rozgrywkowym. W przypadku tej pierwszej jest to drugi szczebel. Do tego dochodzą jeszcze, chociażby lekkoatletyka czy piłka nożna.

- Mogę się domyśleć, jakie jest tło tych wystąpień oraz zaangażowania. Jest to niesmaczne, ale kluby sobie robią największą szkodę w stosunku do kibiców. Nie zamierzam się w żaden sposób kierować rewanżem. Zarządcy drużyn to osoby, które znam i szanuję. U mnie każdy będzie miał czystą kartę - kończy Jakub Paduch.

Czytaj także: Mistrz traci kasę. Państwowy gigant ma 10 mld zł długu i tnie wydatki Żużel. Wygrali ważne spotkanie na wyjeździe. Tego szkoda zawodnikowi Cellfast Wilków

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (1)
avatar
Jan Kowalski
20.04.2024
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Chore. Układy i układziki.  Komuna w pełni. Urzędnik pod stołem decyduje.