Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Awans? Dlaczego nie - rozmowa z Robertem Miśkowiakiem, zawodnikiem LW KMŻ

Robert Miśkowiak ostatecznie zdecydował się na starty w Lublinie. Zawodnik spędzi więc kolejny sezon na torach pierwszej ligi i liczy, że z nowym klubem wywalczy przynajmniej awans do pierwszej czwórki.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski

Jarosław Galewski: Związałeś się kontraktem z Lubelskim Węglem KMŻ. Dlaczego wybrałeś właśnie ten klub?

Robert Miśkowiak: Dlaczego Lublin? Przyznam, że dość długo rozmawiałem z prezesem Sprawką. Ostatecznie udało się jednak dojść do porozumienia. Zadecydowała przede wszystkim wiarygodność mojego nowego pracodawcy, bo z takimi opiniami na temat Lublina spotykałem się najczęściej. Wydaje mi się, że podpisanie kontraktu właśnie z Lubelskim Węglem gwarantuje mi otrzymywanie pieniędzy, które zarobię na torze. Dziękuję działaczom za udane rozmowy i na pewno postaram się odwdzięczyć wynikiem na torze.

Czyli finanse były najważniejsze?

- Finanse nie były najważniejsze, ale nie jest tajemnicą, że odgrywają ogromną rolę w sporcie żużlowym. Każdy chyba wie, jaki był dla mnie miniony sezon pod tym względem. W Poznaniu zostaliśmy tak naprawdę oszukani przez klub, o czym mówiłem już wcześniej. W związku z tym musiałem brać aspekt finansowy mocno pod uwagę, żeby dysponować dobrym sprzętem. Bez odpowiedniego budżetu jest to niemożliwe. Cieszę się, że umowa jest podpisana, ponieważ mogę poczynić dalsze przygotowania do nowych rozgrywek.

Mieszkasz w Rawiczu, więc odległość do Lublina jest bardzo duża. To nie będzie stanowić problemu?

- Właśnie wracam z Lublina, jest około 450 kilometrów do Rawicza. To na pewno kawałek drogi, ale nic na to nie mogę poradzić. Nie wszystko zawsze wygląda idealnie, ale powiem szczerze, że nie powinienem narzekać na jakieś zmęczenie. Nie takie odległości już się pokonywało w przeszłości na różne imprezy. Wszystko będę miał bardzo dobrze poukładane. Za jazdę będzie odpowiadać mój kierowca, sprzętem zajmą się mechanicy. Ja mam tylko jak najlepiej jechać. Mój team będzie zbudowany tak, żebym był jak najbardziej odciążony od innych zadań.

Próbowałem prześledzić twoje występy na torze w Lublinie i przyznam, że niewiele można o nich powiedzieć.

- To głęboko musiałeś szukać (śmiech). Po raz ostatni startowałem w Lublinie chyba w 2002 roku. Wtedy byłem jeszcze juniorem pilskiej Polonii. Pamiętam zresztą doskonale ten żółty kombinezon, w którym wtedy startowałem. Za wiele wspomnień z samych zawodów nie mam, bo było to jednak stosunkowo dawno. Od tego czasu nie miałem okazji startować na torze w Lublinie. Jest on jednak dość długi, podobnie jak w Poznaniu, gdzie ścigałem się w ostatnich sezonach, więc nie powinno być problemów z przystosowaniem się.

Nie jest tajemnicą, że rozmawiałeś również z klubem z Ostrowa. Na twój powrót do tego miasta bardzo liczyli kibice. Była na to w ogóle szansa?

- Temat Ostrowa był realny. Prawda jest jednak taka, że Ostrów dość późno zdecydował o startach w pierwszej lidze. Tak naprawdę sytuacja klubu nie była długo pewna i nikt nie wiedział, czy drużyna wystartuje. Chciałbym jednak powiedzieć kilka słów ostrowskim kibicom, ponieważ bardzo lubię to miasto. Bardzo często zresztą w nim bywam. Mam nadzieję, że będziecie nadal trzymać za mnie kciuki. Zawsze będę bardzo chętnie przyjeżdżać na jakiekolwiek imprezy indywidualne. Wierzę, że nadal będzie mnie oklaskiwać, tak jak to bywało w ostatnich latach.

A Orzeł Łódź?

- Rozmawiałem również z Orłem Łódź, ale w pewnym momencie coś wygasło. Nie udało nam się porozumieć. Oferta z Lublina była za to bardzo konkretna i nie ukrywam, że to przesądziło w moim przypadku o wyborze klubu.

Byłeś o krok od Ekstraligi, miałeś w związku z nią bardzo ambitne plany. Czy w pierwszej lidze będziesz jednym z najlepszych zawodników?

- Do tego dążę i bardzo bym tego chciał. Zapewniam, że zrobię wszystko, żeby być w czołówce. Cały czas ciężko pracuję i uważam, że tą pracą zasłużę na naprawdę dobry wynik. Nie ukrywam, że już teraz miałem ambicje ekstraligowe, ale człowiek w życiu popełnia czasami błędy. Tak było właśnie w moim przypadku i otwarcie się do tego już przyznałem. Będę kolejny rok startować w pierwszej lidze, ale nie rozpatruję tego w kategoriach wielkiego błędu czy tragedii. Czasami nie wszystko jest tak jak chcemy. Zostawiam za sobą przeszłość. Mam podpisany kontrakt w Lublinie i nie chcę rozczarować tych kibiców, ponieważ kapitalnie przyjęli mnie już w trakcie wczorajszej konferencji. To było naprawdę niesamowite. Dziękuję i wierzę, że szybko was do siebie przekonam.

Ekstraliga nadal pozostaje twoim celem?

- Ekstraliga jest nadal moim planem. Mogę zapewnić, że pewnych błędów w przyszłości postaram się nie popełnić. Teraz jednak liczy się tylko Lublin.

Może uda się do niej awansować wraz z klubem z Lublina?

- Dlaczego nie? Wydaje mi się, że mamy naprawdę bardzo mocny i solidny skład. To młoda drużyna, która może zawalczyć. Gniezno i Grudziądz to w tej chwili faworyci, ale jestem przekonany, że wszystko może się zdarzyć. Nie jest powiedziane, że coś nieoczekiwanego się nie wydarzy. Nikomu źle nie życzę, ale ten sport potrafi płatać różne figle. Priorytetem jest jednak znalezienie się w pierwszej czwórce oraz radość z jazdy.

Co ze startami w ligach zagranicznych?

- Będzie liga duńska i szwedzka. Kwestia ligi angielskiej jest w toku. Chciałbym tam jechać od początku sezonu, ale gdyby tak się nie stało, to być może zdecyduję się na to od kwietnia czy maja. Na pewno jednak Anglia w tym roku będzie, ponieważ przygotowuję już pod to motocykle. Mam pewne zaplecze w Anglii i nie pojadę tam nieprzygotowany.

Jakich zdobyczy punktowych w lidze mogą oczekiwać od Roberta Miśkowiaka kibice Lubelskiego Węgla KMŻ?

- W lidze chciałbym punktować jak najlepiej. Interesują mnie zdobycze dwucyfrowe. Pod względem indywidualnym chciałbym odbić sobie finał Indywidualnych Mistrzostw Europy. Tak naprawdę zostałem tam oszukany przez sędziego. Poza tym liczę na każdy finał i odegranie w nim wiodącej roli.

Widać, że finał Indywidualnych Mistrzostw Europy nadal chodzi ci po głowie, mimo że to raczej mało opłacalna impreza…

- Opłacalne może to nie jest, ale to prawda, że chodzi mi po głowie i mam w niej coś takiego, że bardzo chcę odbić sobie to niepowodzenie. To jest czasami zdecydowanie ważniejsze od pieniędzy.

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (31)
  • TylkoSKS Zgłoś komentarz
    żadne zagrożenie
    • elvis Zgłoś komentarz
      fajny wywiad.
      • smok Zgłoś komentarz
        Na awans, to ten skład to za mało.
        • petecan Zgłoś komentarz
          bardzo bym chcial robic to co lubie ale nie udaje mi sie to przez ostatnich 20 lat wiec pracuje dla kasy bo mama rodzine i zapewniam im dobry byt tak robi kazdy normalny czlowiek a jesli
          Czytaj całość
          dosajecie kasy od mamusi na bilet zeby popatrzec jak Misek sie sciga to dla tego piszecie ze jast zly itd jak mama z domu pogoni to zrozumiecie co znaczy zaraiac kase
          • petecan Zgłoś komentarz
            to do wszystkich pseudo jkibicow co pisza o kasie zamknijcie geby bo jestescie zwyklymi szowinistami przeciez to tez normalny czlowiek ma swoje zycie i wydatki, tak jak wy a co ma dla was
            Czytaj całość
            za darmo jezdzic co wy p.... co wasm kasa jest niepotrzebna przeciez to jego praca tak zarabia na chleb i ja to pochwalam spojzcie na siebie czy nie przcujecie dla kasy ??
            • krynston Zgłoś komentarz
              Należy też pamiętać, że ten sport wymaga od zawodnika posiadania motocykli, silników itp. To wszystko kosztuje więc wynagrodzenie to jedno, a drugie to koszty jakie zawodnik ponosi. Bez
              Czytaj całość
              dobrego sprzętu to i Gollob ani Pedersen nie wygra. Nie dziwi mnie że pieniądze były jednym z kryteriów, jeśli nie najważniejszym. Żeby coś znaczyć w speedwayu musisz mieć talent poparty dobrą maszyną a to kosztuje.
              • QSalek Zgłoś komentarz
                Nie dziwię się, że zawodnik wybiera klub, gdzie może dostać większe pieniądze. Nie dziwię się i nie mam tego za złe, tym bardziej, ze * w zeszłym sezonie Robert został wyrolowany z
                Czytaj całość
                kasy*. Złoszczą mnie natomiast opowieści o przywiązaniu do klubu, o tym jak kocha kibiców, jak to niewiele brakło, ze startowałby tam... itp, Jeśli niewiele, *to mógł podać wcześniej ile?, może ktoś by sie akurat tyle dorzucił :P*
                • piotrWIELKI Zgłoś komentarz
                  DLA TEJ OSOBY TYLKO KASA SIE LICZY,,W SUMIE JAK DO WIEKSZOSCI,,
                  • KuCyk Zgłoś komentarz
                    Czego sie dziwisz ze tak wybrał jak w poprzednim sezonie nie placili mu wcale , pewnie dla tego tak wybrał.
                    • QSalek Zgłoś komentarz
                      [quote]Rozmawiałem również z Orłem Łódź, ale w pewnym momencie coś wygasło. Nie udało nam się porozumieć. Oferta z Lublina była za to bardzo konkretna [/quote] sprawa prosta,
                      Czytaj całość
                      poszedł gdzie więcej zapłacili, w Łodzi nie mógł liczyć na pieniądze za podpisanie kontraktu
                      • han Zgłoś komentarz
                        wiem dobrze że liczyłeś tylko kasę-kto da więcej?o sympatji do Ostrowi i nas kibiców zapomniałeś już dawno,zawiodła cię twoja pazerność w tamtym sezonie,oby teraz btło lepiej,czego
                        Czytaj całość
                        ci życzę.(jak będzie trwoga to do ostrowi)
                        • krynston Zgłoś komentarz
                          Panie Robercie! Powodzenia! Mam nadzieje że wszelkie Pana wątpliwości rozwieją się bardzo szybko i nie będą przeszkadzać w punktowaniu na torze. Pozdrowienia!
                          • malin1976 Zgłoś komentarz
                            Stawiam że na podium staną Grudziądz , Lublin i Gniezno . Kolejność będzie przypadkowa bo play off to loteria :)
                            Zobacz więcej komentarzy (9)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×