WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Do trzech razy sztuka. Przemysław Pawlicki w końcu zrealizował cel

Przemysław Pawlicki w sobotę zwyciężył w Grand Prix Challenge w Togliatti i wywalczył tym samym awans do elitarnego cyklu na przyszły rok. - Jestem z tego bardzo dumny - przyznał zawodnik Cash Broker Stali Gorzów.
Dawid Lis
Dawid Lis
WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Piotr Pawlicki (kask niebieski) i Przemysław Pawlicki (czerwony) podczas Grand Prix Polski w Warszawie

Kapitan mistrzów Polski od kilku lat próbował się dostać do elitarnego cyklu. W sobotę, w odległym Togliatti w końcu dopiął swego. Przemysław Pawlicki w tym sezonie od początku prezentuje równą i wysoką formę, czego były potwierdzeniem zawody w Rosji. Zawodnik Cash Broker Stali Gorzów zanotował tam tylko jeden słabszy bieg, dzięki czemu w sumie uzyskał 13 punktów i po biegu dodatkowym okazał się najlepszy. Tym samym zapewnił sobie przepustkę do startów w Grand Prix w 2018 roku.

Starszy z braci Pawlickich był blisko awansu już dwa lata temu, kiedy to turniej GP Challenge rozgrywany był w Rybniku. Wtedy do mistrzostw świata awansowali Bartosz Zmarzlik, Piotr Pawlicki i Chris Harris, a "Przemo" był szósty, tracąc ledwie punkt do miejsca premiowanego awansem. - Blisko byłem już nawet trzy lata temu w Lonigo. Później był ten nieszczęsny Rybnik. W zeszłym roku nie udało mi się przejść eliminacji w Polsce, gdzie po trzech seriach był odwołany Złoty Kask - wspominał żużlowiec Stali Gorzów. - I musiałem czekać na ten rok. Od początku sezonu wiedziałem jaki mam cel i ten cel zrealizowałem. Jestem z tego bardzo dumny. Cieszę się, że ciężką pracą z całym teamem osiągnęliśmy ten awans. Ale zostawiamy to już za sobą, patrzymy teraz w przyszłość - dodał.

Na świętowanie sukcesu czasu jednak nie było, ponieważ zawodnicy z Togliatti musieli wracać na niedzielne zmagania w lidze polskiej. Kapitan żółto-niebieskich bez problemów zdążył wrócić do Gorzowa na mecz z Włókniarzem Vitroszlif CrossFit Częstochowa i w tym pojedynku wywalczył 8 punktów i dwa bonusy, a Stal wygrała 57:33. - Na pewno delikatne przemęczenie było, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie ma się co rozczulać nad tym, bo nie jeden zawodnik jest po takiej samej podróży - przyznał Pawlicki. - W tym meczu wszystko mi pasowało. Delikatnie w środku zawodów się pogubiliśmy, ale później z powrotem znaleźliśmy tę prędkość. Wyciągamy wnioski i trzeba jechać dalej - zakończył.

Przypomnijmy, że w półfinale mistrzowie Polski zmierzą się z Betard Spartą Wrocław. Pierwszy mecz odbędzie się 3 września, na Stadionie Olimpijskim. Rewanż w Gorzowie tydzień później.

ZOBACZ WIDEO Zobacz na czym polega praca kierownika startu



Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Czy Przemysław Pawlicki utrzyma się w cyklu GP w 2018 roku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (7):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • yes 0
    Ten sezon ma dobry i są efekty...
    ekstraliga jeszcze trwa
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • RUNner 0
    Będę mu kibicował tak samo, jak każdemu Polakowi w cyklu. Gdyby połączyć fantazję Piotra z inteligencją torową Przemka to wyszedłby idealny Pawlicki.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Rysio-z-Klanu 0
    Powodzenia Shemek w przyszłorocznym cyklu Grand Prix.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×