KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Kluby już nie mogą oszukiwać zawodników. Ekstraliga to teraz stabilny produkt

Wojciech Dankiewicz chwali wprowadzenie licencji nadzorowanych. Jego zdaniem to skuteczne narzędzie, które blokuje kluby przed zuchwałym podpisywaniem umów, a co za tym idzie, eliminuje problem ich egzekwowania.

Mateusz Makuch
Mateusz Makuch
Zdjęcie z meczu Cash Broker Stal Gorzów - Get Well Toruń WP SportoweFakty / Tomasz Jocz / Zdjęcie z meczu Cash Broker Stal Gorzów - Get Well Toruń

Przez wiele lat problemem w polskim żużlu było podpisywanie kontraktów z zawodnikami na warunkach przekraczających możliwości klubów. Działacze często funkcjonowali wedle zasady "jakoś to będzie". Niestety nierzadko okazywało się, że było fatalnie, a zawodnicy nie otrzymywali zarobionych pieniędzy. Nie mając innego wyjścia, godzili się na przepisywanie zaległości na kolejne lata.

To tylko potęgowało brak finansowej płynności i powiększało długi. Niekiedy zawodnicy byli też, ujmując to wprost, szantażowani przez kluby. Proceder i nakręcającą się spiralę zadłużenia trzeba było zatrzymać. Stąd wprowadzenie licencji nadzorowanych. To coraz bardziej skuteczne narzędzie, które blokuje zuchwalstwo działaczy. - Świetną sprawą są licencje nadzorowane. Kiedyś kluby, mówiąc delikatnie, robiły sobie zlew i póki mogły to, brzydko określając, oszukiwały zawodników i ich nabierały. To się udawało - komentuje Wojciech Dankiewicz, żużlowy menedżer.

- W tej chwili żużlowcy już doskonale wiedzą, jaka jest sytuacja. Zarówno oni jak i kluby zdają sobie sprawę, że zawodnika nie można już oszukiwać i nabrać go na hasło, że zostanie mu zapłacone w kolejnym roku lub też będzie miał zaległości uregulowane w innych formach - dodaje.

Ponadto uważa, że rozgrywki PGE Ekstraligi wyrobiły sobie markę. Nie słyszymy już o kłopotach z pieniędzmi na najwyższym szczeblu. - Powstał fajny produkt, przede wszystkim stabilny. W tym momencie praktycznie wszystkie kluby są na bardzo wysokim poziomie finansowym, ale też organizacyjnym oraz sportowym - kończy nasz rozmówca.

ZOBACZ WIDEO Tomasz Gollob: Nikt nie będzie musiał mi robić zdjęć z ukrycia
Czy licencje nadzorowane to wystarczające narzędzie do kontrolowania wypłacalności klubów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (9)
  • yes Zgłoś komentarz
    Mówią, że dla chcącego nic trudnego.
    • malin1976 Zgłoś komentarz
      Trochę ten artykuł bez sensu bo dzięki temu że licencji nadzorowanych od jakiegoś czasu w elidze nie ma to nie ma i długów . Oczywiście jest to spowodowane również śmiesznym
      Czytaj całość
      regulaminem finansowym bo zawodnik wyciągający 4000 za punkt i robiący ich 180 w sezonie plus 150 tysi za podpis otrzymuje oficjalnie połowę z 1,5 milionowego kontraktu więc jazdę na torze ma gdzieś ;) W niższych ligach licencje nadzorowane są więc tu nie ma tematu bo i długi były , są i będą - raz u jednych a raz u innych . Fiał z Szymanem co roku obetną regulaminową punktówkę i będą myśleli że będzie lepiej a lepiej już było hehe
      • maciastorun Zgłoś komentarz
        Tak niestety było z Iversenem.To nie wymysł sam o tym mówił.
        • Zawsze My Zgłoś komentarz
          ta...a nie ma na to wypływu jakiś tam regulamin finansowy? przecież lwią cześć pieniędzy to zawodnicy nie dostają z klubów, a sponsorów...a czy dostają wszystko co im się obiecało
          Czytaj całość
          to inna sprawa...kluby są czyste...płacą tyle ile zezwala w/w regulamin...
          • adi_kami Zgłoś komentarz
            A co z zawodnikami którzy nie zarobili na swoje pensje? Przykład Starty Gniezno w Ekstralidze, który to sezon przegrał takimi "gwiazdami" jak Ułomek? Jakoś nie wywiązał się z umowy, a
            Czytaj całość
            jednak kasę dostał, a klub stracił płynność. Żadne licencje nadzorowane. Wystarczy jeden konkretny zapis - zawodnik wywiązał się z zadania - jest podstawa wypłaty. Zawodnik zawiódł? nie ma kasy i wypłacone tylko za punkty. Mało tego - jeżeli nawet zawodnik jechał przyzwoicie w sezonie, ale zawala kluczowe dla kluby zawody - wypłata minimum 25% maksimum 50%. Całą resztę, taką jak dysponowanie wizerunkiem zawodnika przez sponsorów, itp itd, zostawiłbym do dogadania się pomiędzy klubami i zawodnikami. Jak klubom to nie przeszkadza, zarządowi ligi tym bardziej nie powinno. Oczywiście, należy uwzględnić takie wypadkowe jak kontuzje, jak zaangażowanie się zawodnika dla klubu, jak zawodnik się przygotował do sezonu.... Ale bez przesady.
            • kibic stali 1 Zgłoś komentarz
              stabilnośc za miejska kasę , a raczej kasę polskich podatników . taka prawda .
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×