Dla częstochowian było to pierwsze przegrane spotkanie na swoim torze w tym sezonie PGE Ekstraligi. Przyczyn porażki można znaleźć kilka: m.in. gorsza dyspozycja Adriana Miedzińskiego i Fredrika Lindgrena, a także wypadek Mateja Zagara, po którym Słoweniec zakończył swój udział w meczu.
- Szczęście, że mieliśmy świetnie dysponowanego Michała Gruchalskiego, ale szkoda, że krzywdę zrobił sobie Matej Zagar. Mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje, bo zespół go potrzebuje. Rywal był lepszy, ale powinniśmy wierzyć w wygraną w rewanżu - zaznacza Tobiasz Musielak w rozmowie z klubową telewizją forBET Włókniarza Częstochowa.
Wychowanek leszczyńskiej Unii po kompletnie nieudanym występie przeciwko MRGARDEN GKM-owi Grudziądz przebudził się i w konfrontacji z Cash Broker Stalą Gorzów wywalczył cztery punkty z bonusem. Rezultat co prawda na kolana nie powala, ale widać, że u Musielaka w końcu coś drgnęło.
- To, co robiłem wcześniej, to nie był żużel. Na pożyczonych silnikach jest progres. Najważniejsze, że koledzy z zespołu mi pomagają i czuję się w drużynie potrzebny. Faktycznie jechałem lepiej, choć po drugim wyścigu powinienem coś zmienić w sprzęcie, bo w kolejnych biegach czegoś brakowało na trasie - ocenia.
Rewanż między forBET Włókniarzem a Cash Broker Stalą odbędzie się w najbliższą niedzielę. Częstochowianie w Gorzowie zrobią wszystko, by odrobić straty z pierwszego spotkania. - Pojedziemy do Gorzowa walczyć. Myślę, że bez presji jesteśmy w stanie zrobić na wyjeździe całkiem przyzwoity wynik. Zdobycie 50 punktów będzie trudnym zadaniem, ale mamy nadzieję, że Stal u siebie się trochę pogubi. My w siebie wierzymy. Cały czas możemy coś jeszcze ugrać - dodaje Musielak.
ZOBACZ WIDEO Marcin Majewski, nSport+: Trochę żałuję, że w piątce nominowanych nie ma Gruchalskiego
A tak na poważnie, jak tak dalej będziesz jeździł to na bank wygramy!!!