WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Orzeł Łódź był dziurawy jak ser szwajcarski. Jeden mocny punkt to za mało żeby awansować (noty)

Miał być awans do PGE Ekstraligi na nowym stadionie, ale rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała tegoroczny zespół Orła Łódź. Mimo obiecującego początku, była ta przeciętna drużyna z tylko jednym mocnym zawodnikiem.
Wojciech Ogonowski
Wojciech Ogonowski
WP SportoweFakty / Adrian Skorupski / Zawodnicy Orła. Jakub Miśkowiak, Norbert Kościuch

Norbert Kościuch. Jedyny żużlowiec Orła, o którym można powiedzieć, że nie zawiódł. W całym sezonie nie wyszedł mu tylko mecz w Gnieźnie, ale jeden słabszy dzień może się zdarzyć każdemu. W pozostałych spotkaniach był bardzo mocnym punktem drużyny. Warto zauważyć, że na wysokim i przede wszystkim równym poziomie Kościuch jeździł już trzeci sezon z rzędu. To pokazuje, że warto budować zespół w oparciu o tego żużlowca.

Rohan Tungate. Po końcówce zeszłego sezonu można było się spodziewać po nim lepszych wyników. W odróżnieniu od Kościucha ma on jednak problem z ustabilizowaniem swojej dyspozycji, co było widoczne zwłaszcza w pierwszej części sezonu, kiedy Orzeł rywalizował wyłącznie na wyjazdach. Wówczas wyszedł mu tylko jeden mecz. Trochę mało. Lepiej było gdy zespół zaczął jeździć w Łodzi, co uratowało końcową ocenę, aczkolwiek część tych meczów była już o pietruszkę. Tungate ma potencjał, żeby bardzo dobre wyniki notować znacznie częściej i w końcu przenieść się do PGE Ekstraligi.

Hans Andersen. Sezon skończył ze średnią na poziomie 2 punktów na bieg, ale nie ulega wątpliwości, że był to najsłabszy sezon Duńczyka odkąd ściga się dla Orła. Prezentował się solidnie, miewał też bardzo dobre występy, ale w przeszłości przyzwyczaił kibiców i szefostwo klubu, że jest ich więcej. To m.in. jego punktów zabrakło aby znaleźć się w play-offach. Andersen ciągle potrafi dobrze jeździć, ale najlepsze sezony ma już za sobą, w przyszłym roku skończy 39 lat i ciężko oczekiwać, żeby zdołał jeszcze wrócić na ten ustabilizowany i wysoki poziom.

Aleksandr Łoktajew. Miał zrobić wielką karierę. Jako nastolatek startując z numerami dla seniorów potrafił notować świetne wyniki w Ekstralidze. W pewnym momencie jednak coś się zepsuło, w dodatku pojawiło się zawieszenie za stosowanie niedozwolonych substancji i od tego momentu Łoktajew nie potrafi się pozbierać. W tym roku zaczął świetnie - trzy pierwsze mecze i trzy dwucyfrówki. Szybka jazda jednak szybko się też skończyła. Potem było słabo albo co najwyżej przeciętnie.

ZOBACZ WIDEO Mistrzyni w rzucie młotem uwielbia speedway i kibicuje żużlowcom

Jakub Miśkowiak. Miewał mecze dobre, ale i bardzo słabe. W jego jeździe często brakowało kropki nad "i". Jeśli wygrał start - potrafił zwyciężyć z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami. Jeśli przegrał - często był zagubiony jak dziecko we mgle i jechał bojaźliwie. Pod tym względem czeka go jeszcze bardzo dużo pracy, ale ma dopiero 17 lat, więc można liczyć, że wyciągnie wnioski. Mimo wszystko po niezłym wejściu w 2017 roku wydaje się, że można było spodziewać od niego nieco lepszych wyników. Zwłaszcza, że potrafił wówczas zdobyć m.in. 9 punktów na torze mistrza ligi z Tarnowa.

Josh Grajczonek. Duży zawód. Ma umiejętności, żeby jeździć znacznie lepiej, ale sprzętowo nie wyglądał korzystnie. Wydawało się, że po dobrym sezonie w Stali Rzeszów może być znacznie mocniejszym punktem drużyny. Tak nie było, więc w okresie transferowym kluby raczej nie będą się o niego zabijać. Dla Australijczyka z polskim paszportem chyba najlepiej byłoby trafić do zespołu, który zajmie się jego sprzętem. Jeśli będzie mógł skupić się wyłącznie na ściganiu, może pokazać, że drzemie w nim niemały potencjał.

Niesklasyfikowani. Takich żużlowców w Orle było sześciu - Kudriaszow, Bogdanow, R.Miśkowiak, Kuromonow, Borczuch i Błażykowski. Trzej ostatni byli wyłącznie statystami, nie gwarantowali niczego. Miśkowiak ma za sobą zdecydowanie najsłabszy sezon w karierze. Bogdanow szybko złapał poważną kontuzję i to wyraźnie podcięło skrzydła Orłom, bo był w dość dobrej dyspozycji. Kudriaszow natomiast jeździł dość dobrze, ale późno dołączył do drużyny i reprezentował ją wyłącznie na domowym torze, co było pewnym ułatwieniem.

Janusz Ślączka. Dobry trener, ale absolutnie nie może zaliczyć tego sezonu do udanych, bo nie dość, że Orzeł nie wygrał ligi, to przecież nawet nie wjechał do play-offów. Sporym utrudnieniem na pewno było zamieszanie ze stadionem w Łodzi, na którym Orzeł zaczął dość późno jeździć. Nie można jednak wszystkiego zwalać na nowy tor, bo dla przeciwników był on jeszcze większą zagadką. Orzeł gdy tylko zaczął na nim rywalizować - od razu gubił punkty i stracił szansę na play-offy. Z drugiej strony, jeśli zawodnicy są bez formy, to nawet najlepszy trener nie pomoże. W przypadku Ślączki może dziwić fakt, że w ogóle nie brał pod uwagę Karola Barana, który został wypożyczony do Stali Rzeszów. Ten doświadczony zawodnik mógłby być ciekawą alternatywą dla słabo spisujących się Grajczonka i Miśkowiaka.

Orzeł Łódź 2018: 

Zawodnik Średnia not Mecze Biegi Punkty Bonusy Średnia bieg.
Norbert Kościuch 4,43 14 72 152 7 2,208
Rohan Tungate 4,00 11 52 97 8 2,019
Hans Andersen 3,73 11 59 110 10 2,034
Aleksandr Łoktajew 3,55 11 50 82 11 1,860
Jakub Miśkowiak 3,21 14 57 76 5 1,421
Josh Grajczonek 2,55 11 42 54 8 1,476
Niesklasyfikowani
Andriej Kudriaszow 3,60 5 25 40 4 1,760
Maksim Bogdanow 3,33 3 12 22 2 2,000
Robert Miśkowiak 2,33 3 12 12 2 1,167
Maciej Kuromonow 2,00 5 14 5 1 0,429
Eryk Borczuch 1,50 2 6 1 1 0,167
Maciej Błażykowski 1,22 8 21 2 0 0,095

KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Czy zgadzasz się z naszymi ocenami?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (7):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • PawulonŁódź 0
    Na papierze wydawało sie, ze czolowa czworka jest realna. Niestety wyszło...mizernie. Sesja wyjazdowa wyszło słabiuko, 3 pkt, domowy tor....dobrze,ze jest nowy stadion, choć z jego otwarciem też nie wszystko wyszło i po jajach z odwolanym meczem z Gdańskiem, odpuscilem sobie zuzel na jakiś czas. Nowy Rok nowe otwarcie jednak. Nie mozna miec pretensji do Norbiego Kościucha, mam nadzieje, ze jednak zostanie w naszym klubie. Szkoda, ze szybko z gry wypadł Maksim Bogdanovs. W nim widziałem drugiego lidera naszej druzyny. Hans w miare solidnie jak i Tungate, ale za duzo wpadek niestety. Brak drugiego polskiego seniora i juniora był nadto widoczny.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kacperek 0
    O czym tu pisać co ? Orzeł jeździł jak jeździł ani dobrze ani źle , ot po prostu kolejna przeciętna a nawet bardzo przeciętna drużyna która najpierw " bardzo chciała" a potem ? potem to już tylko żenada i jechali tak iż było widać całą niemoc , oszczędzanie sprzętu , brak regularnego serwisu a także zwykłe olewanie ze względu na pewność startu gdyż Bogdanows po kontuzji R.Miśkowiak też i jak nie było rywalizacji w drużynie to prawie wszyscy zawodnicy tak mocni w gębie przed sezonem , w trakcie dawali dupy w prostych sytuacjach aż żal było patrzeć . Jedynym zawodnikiem z prawdziwego zdarzenia był od początku sezonu do końca tylko N.KOŚCIUCH , on ma świetny przegląd sytuacji na torze jest zawodnikiem bardzo inteligentnie jeżdżącym i co najważniejsze w żużlu , skutecznym . Potrafi " odczytać " prawidłowo tor , dopasowuje się od pierwszego biegu , motory ma zawsze przygotowane w sposób perfekcyjny i co najważniejsze nie odpuszcza a walczy do końca . Kościuch przypomina mi Pawła Waloszka z jego najlepszych lat , skromny , dobrze ułożony i mający autentyczną " kindersztubę ' wrodzoną od dziecka , ten zawodnik potrafi znaleźć się w każdej sytuacji i mimo że jest niedoceniany przez włodarzy z ekstraligi to robi ekstra robotę w Orle i naprawdę byłby dużej miary naiwniakiem pan Skrzydlewski gdyby pozwolił odejść temu " zawodniku " gdzieś w Polskę . Kościuch powinien być numerem jeden ( bez względu na sympatie Joasi ) w drużynie Orła i mało tego On powinien aktywnie zostać włączony w proces budowania drużyny na sezon 2019 ,po to by znając możliwości zawodników - kolegów z toru jest w stanie prawidłowo ocenić ich wartość i przydatność do drużyny . Jeżeli klub pozwoli sobie na to by odszedł ( ze względu na pozorne oszczędności ) " gdzieś w Polskę " to przy tym co się dzieje na rynku transferowym i przy wątpliwym potencjale reszty zawodników Orła , tudzież skromnym rynku dobrych zawodników Orzeł po prostu na długie lata zostanie zwykłym ligowym " tłuczkiem " czyli albo inni będą na nim tłuc swoje punkty albo Orzeł sam będzie się tłukł gdzieś w " dolnej strefie stanów niskich " albo spadnie do 2 ligi i będzie w niej najbogatszym klubem z najładniejszym stadionem i najbardziej wojowniczym prezesem . P.S. Szkoda że pan Skrzydlewski nie wybudował stadionu żużlowego na terenie dawnego parku Helenów przy ulicy Północnej , tam by od razu miał i uczczenie mamusi - Helena - i zawsze ludzie mówili by że idą na zawody do Helenowa co na pewno po jakimś czasie wśród następnych pokoleń zaczęło by się bardziej kojarzyć z imieniem w/w mamusi niż z dawnym , przedwojennym Helenowem , już dzisiaj chodzą na żużel osoby mieniące się być " kibicami od zawsze " ale kompletnie nie mającymi pojęcia o tym kto kiedyś jeździł w drużynie Tramwajarza ( potem Gwardii ) i jacy zwodnicy byli z tymże klubem związani : Gortat , Gołofit , Jatczak , Mirowski , Sumiński , Koło , Lalicki , Banasiak , Krakowiak , Szwendrowski , Tronina , Szkobel , okresowo zaś : Kosek , Janczuro , Jąder czy Zawistowski . To jest historia klubu żużlowego a co teraz panie Skrzydlewski ? P.P.S. panie Witoldzie zrób pan porządek z " tym Ślączką " on tak pasuje do pana klubu jak wół do karety , mało tego że gostek niewiele pokazywał jako zawodnik to jako "trener " jest nikim , nie ma żadnego autorytetu ani za grosz wyobraźni i co najważniejsze że jakoś nigdzie go nie mają na liście życzeń a tylko pan daje się nabierać na te jego pseudo fachowe gadki-szmatki i niestety jest w Łodzi " obcy " i taki pozostanie .
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • darek2087 0
    Przyjemniej nie kłamał jak jest w drużynie widzę że mało wiesz a wielkie wypowiedzi na jego temat prowadzisz 7 dni w tygoniu układał tor robił go traktorem jak było trzeba nawet się przebieral w kask budowlany u taczka jeździł dużo mogę wymieniać
    Ejdżej Ślączka - dobry trener. Ciężko zgodzić się z tą oceną, kiedy kibice słyszeli od niego tylko wymówki, że on przecież nie wsiądzie na motocykl i nie pojedzie. Z jego wypowiedzi wynikało, że trener zasadniczo za nic nie odpowiada, ciężko się tego słuchało od trenera zespołu z ekstraligowymi aspiracjami.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (7)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×