Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. Menedżer Andreasa Jonssona: Lekarz kazał kończyć. Jego ciało to jedna wielka blizna (wywiad)

Andreas Jonsson po 20 latach jazdy w polskiej lidze, po zdobyciu tytułu wicemistrza świata, kończy karierę. Dawid Kozioł, menedżer żużlowca, mówi, że mimo braku złota Szwed jest spełniony, a skończyć musiał, bo jego ciało to jedna wielka blizna.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Andreas Jonsson WP SportoweFakty / Michał Chęć / Andreas Jonsson.

Dariusz Ostafiński, WP SportoweFakty: Andreas Jonsson zakończył karierę. W nSport+ tłumaczył, że z powodu kłopotów ze zdrowiem, ale może nie było ofert?

Dawid Kozioł, menedżer Andreasa Jonssona: Były i to nawet sporo. Wszystkie w formie zapytać, co dalej z Andreasem, czy można go brać pod uwagę. To były bardzo otwarte pytania, na które odpowiadaliśmy prawdziwie i rzeczowo, bo nikogo nie chcieliśmy zwodzić.

To może propozycje były słabe finansowo?

Nie doszliśmy do konkretów, nie padła żadna kwota. To było zwykłe sondowanie i tyle, a ja miałem od Andreasa jasny sygnał. Jeśli w poprzednich latach mówił, żeby robić rozpoznanie, tak teraz przekazał informację, że nie działamy, żeby w razie czego nie zostawić żadnego klubu na lodzie.

Czytaj także: Gollob zdradza nam swój plan na powrót do zdrowia

Trochę to zaskakujące, bo choć sezon nie był jakiś szałowy, to jednak miał występy, które bardzo pomogły Motorowi. Rok temu miałem wątpliwości, czy Jonsson jeszcze się nadaje do Ekstraligi, teraz są one zdecydowanie mniejsze.

Ja się bardzo cieszę, bo takich opinii mamy więcej. Andreas kończy, a u wielu osób jest takie uczucie niedosytu. Mówią, że wcale nie musiał kończyć, że jeszcze mógłby wiele pokazać. Jednak zdrowie ważniejsze. Dla niego wielkim wyrzeczeniem było już to, że kontynuował sezon. Wiele ryzykował.

ZOBACZ WIDEO Udany powrót Vaclava Milika. Zobacz skrót meczu Stelmet Falubaz Zielona Góra - Betard Sparta Wrocław

Jaki jest w ogóle największy problem Jonssona?

Już powiem. To wiele różnego rodzaju miniurazów kręgosłupa, które mocno się kompensują. Po wypadku w Lublinie, jak zrobili mu poważne badania, które trwały dwa dni, lekarz poprosił go do siebie i powiedział: słuchaj Andreas, chyba czas kończyć, bo twoje ciało, to jednak wielka blizna. Fakty są takie, że tych wypadków i kontuzji było już za wiele. A niestety kariera żużlowca toczy się od wypadku do wypadku, od kontuzji do kontuzji.

Z tego, co pan mówi, wynika, że dla Motoru zaryzykował zdrowie?

Tak. W jednej z rozmów z prezesem Jakubem Kępą powiedział, że ryzykuje, ale dodał też, że robi to, bo jest kapitanem drużyny. A jako kapitan wnosił wiele. Nie chodzi tylko o punkty, ale o atmosferę. Potrafił o nią zadbać jak mało kto. To był klej dla drużyny. Potrafił się zawsze dogadać, był pomocny, a w tym przypadku chodziło mu o to, żeby nie zostawić Motoru na lodzie. Wiedział, że przyjdzie ten jeden mecz, gdzie jego punkty będą potrzebne. Wziął to na swoje barki. Zresztą on w niedzielę miał wypadek, a w piątek jechał w Gorzowie.

Wielu sportowców nie potrafi skończyć kariery, bo nie ma odłożonych pieniędzy, albo nie zna innego sposobu na życie. Jonnson zawsze był biznesmenem wśród żużlowców, który teraz ma to szczęście, że nie musi na siłę jeździć.

Nie musi. Ładnie to wszystko zbudował i wykorzystał całą karierę. Dziś nie ma takiej sytuacji, która zmuszałaby go do kontynuowania kariery. On ma co robić.

Co dalej? Kiedyś chciał kupić Polonię Bydgoszcz.

Wtedy mocno się zaangażował. Były rozmowy ze sponsorami nie tylko z Polski. Nie wyszło, ale on tego nie rozpamiętuje, bo to była jedna z sytuacji biznesowych. Nie zmienia to faktu, że Polonia zawsze była dla niego ważna. Wiele lat miał na kevlarze „i love Bydgoszcz”. Wtedy chciał coś dla tego klubu zrobić, a wyszło, jak wyszło.

W takim razie ponawiam pytanie o plany, o powrót do żużla w innej roli.

Będzie chciał wrócić, ale nie wiem, w jakiej roli. Ma energię, którą potrafi zarażać wszystkich. W firmach, które prowadzimy, on lubi być takim organizatorem, człowiekiem, który wszystko trzyma w swoich rękach. Potrafi nadać bieg sprawom. Jeszcze go w żużlu zobaczymy, ale to za jakiś czas, bo teraz skupia się na tym, żeby zamknąć sprawy związane ze speedway’em. Jest ogromna baza w Bydgoszczy, druga w Szwecji. Trzeba to zamknąć.

Są chętni na jego sprzęt?

Wielu chętnych. Nie ma dnia, żebym nie jechał do warsztatu w Bydgoszczy coś pokazać. Nie tylko motory, ale i osprzęt. Miał, chociażby własną hamownię i inne rzeczy. Przecież on budował swoje motory. Korzystał z ramy, którą sam zaprojektował. W trakcie kariery zawsze szukał nowinek. Przed każdym sezonem wisiała karteczka z planowanymi zmianami.

Wynalazca.

Tak. Miał skłonności do tworzenia nowych rzeczy. Rama to jedno, ale były też inne pomysły. Kiedyś jeździł z mniejszym kołem z przodu. Chciał, żeby było ono bardziej sprężyste i lepiej pracowało. Bodaj w 2007 roku wszedł do warsztatu i mówi: wymyśliłem, co zrobić, żeby kołpak się nie kręcił. Zawsze miał w sobie chęć zrobienia czegoś lepiej, żeby się wyróżnić. Pamiętam czas, kiedy wiozłem ramy, żeby je karbonować. Były one pokrywane takimi elementami, żeby były bardziej widzialne dla widzów i sponsorów.

Nigdy nie został mistrzem świata, choć mówiono o nim: następca Tony’ego Rickardssona.

Andreas czuje się jednak sportowcem spełnionym. Czy ten tytuł coś by w jego życiu zmienił? Czy to jakaś gwiazdka z nieba? Ciężko tak wprost odpowiedzieć, ale wiem jedno, on zrobił wszystko, żeby osiągnąć jak najwyższy poziom i cel. Może trochę szczęścia mu zabrakło, może niektóre decyzje nie było dobre, czy przemyślane, ale trudno dziś o tym rozmyślać. Poznałem go w lipcu 2006 roku i powiem szczerze, że według mnie przykładał się i poświęcał się w stu procentach. Nie wydaje mi się, by mógł zrobić więcej.

Pan wie lepiej.

Jestem przekonany. A jeszcze nie wspomniałem o kontuzjach, które przychodziły w złych momentach. Miał taki wypadek we Wrocławiu z Nickim Pedersenem. Jak przechodził rekonwalescencję, to zastanawiałem się, czy w ogóle wróci do sportu. Wrócił. Po tej i kilku kolejnych. Zawsze wracał, walczył i były medale. Został wicemistrzem świata. W Gorzowie. Mówił wtedy, że historia zatoczyła koło bo na tym samym torze zdobył medal mistrzostw świata juniorów.

Czytaj także: Kłopoty 3-krotnego mistrza świata. Konflikt z mechanikiem

Kiedyś słyszałem opinię, że osiągnąłby więcej, ale nie miał cierpliwości do tunerów, często ich zmieniał.

On jest niecierpliwy. Zawsze chciał mieć tu i teraz. A z tymi tunerami to długa historia. Zawsze chciał spróbować czegoś więcej, jak najwięcej zobaczyć i wiedzieć. Chodziło mu o porównanie, stąd wielkie ilości sprzętu, które brał.

Jonsson kończy, a pan?

Też. Moja przygoda z żużlem zaczęła się od poznania Andreasa i na jego odejściu się kończy. W pewnym momencie przyszedł do mnie, bo potrzebował pomocy w Bydgoszczy. Poszedłem na spotkanie z ówczesnym prezesem Leszkiem Tillingerem. Chyba dobrze poszło, bo kiedy potem jechaliśmy z Andreasem samochodem, to zwrócił się do mnie z propozycją. Powiedział: wiem, że masz firmę, rodzinę, dziecko, ale chcę, żebyś był moim menedżerem. Przyjąłem po namyśle. Pomagałem, ile mogłem. Bardziej jako przyjaciel niż menedżer. Taki układ bardziej mi odpowiadał. Andreas potrzebował zaufanej osoby z Polski, a byłem nią ja. Dalszą działalnością w żużlu nie jestem zainteresowany. Teraz będę oglądał ten sport z boku.

Czy Jonsson miał swój wkład w utrzymanie Motoru w PGE Ekstralidze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (15):

  • Maciek Adamek Zgłoś komentarz
    Andreas to po prostu jest mistrz. On był mistrzem na torze choć tylko 2 lata widziałem jego występy, był mistrzem atmsfery a teraz osiągnął jeszcze jedno mistrzostwo - w godnym rozstaniu
    Czytaj całość
    się z żużlem. On doskonale wie że dalsza jazda ryzykuje poważnymi upadkami. A mimo tego zdołał w 3 swoich ostatnich meczach objechać Madsena i Zmarzlika. Przecież jeden z tych 2 zostanie chyba mistrzem świata w tym roku a Andreas... no pięknie. A występ w Grudziądzu był świetnym zwieńczeniem gdzie uż wiedział że to być może jego ostatni występ i pozwolił sobie na trochę odwagi. Szacunek AJ. Na zawsze w sercach żużlowych kibiców. Prawdopodobnie jest to jeden z najbardziej lubianych żużlowców i moim zdaniem jednym z najlepszych w historii bez mistrza świata
    • Tyghlon Zgłoś komentarz
      jest niedosyt Andreasa, oczywiście że jest i zawsze zostanie , kapitan i dowódca pewna gębą , jestem pewien że zdrowy w tym sezonie pokazałby trollom że potrafi i da rade !!!!! zawsze
      Czytaj całość
      dawał radę .
      • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
        Zawsze jest początek i koniec kariery Zawodnik tego pokroju wie co i kiedy ma czynić.Powodzenia w dalszym życiu .
        • stonky Zgłoś komentarz
          Aj to był prawdziwy kapitan! Nie zapomnę akcji z zeszłego sezonu jak po jednym ze spotkań,w trakcie rundy honorowej, jeden z kibiców przeskoczył bandę aby podziękować naszym zawodnikom
          Czytaj całość
          za zwyciestwo. Ochrona kibica spacyfikowala i chciała wyprowadzić za pas bezpieczeństwa, zauważył to AJ i błyskawicznie doskoczyl do ochroniarzy i "odbił" go z ich rąk. Z uśmiechem na ustach to zrobił.To jest gość któremu należy się turniej pożegnalny jeszcze w tym roku. Znowu będzie pełny stadion.
          • Lipowy Batonik Zgłoś komentarz
            I takich żużlowców osobiście najbardziej cenię bo w jakimkolwiek klubie jeździł każdy go ciepło wspomina i żałuje , że to już koniec jego jazdy.Jeszcze bardziej cieszy mnie fakt ,
            Czytaj całość
            że miałem okazję oglądać go w barwach Polonii Bydgoszcz.
            • Goldi Zgłoś komentarz
              Szkoda że nie spróbuje jeszcze w Bydzi.
              • Porto Zgłoś komentarz
                Dzięki za lata w ZG!
                • waldzior Zgłoś komentarz
                  AJ jeden z najbardziej spoko gości w całej elicie speedwaya. Dzięki za dobrą jazdę w Falubazie :)
                  • Twardzi jak STAL Zgłoś komentarz
                    A to konto pzO to nie multi?:}}}}}}}}}}}}
                    • Twardzi jak STAL Zgłoś komentarz
                      Poz...dro!!!!!!!!!!! :Pozdrawiamy z Torunia!:}}}}}}}}}}}}}}}
                      • czilout Zgłoś komentarz
                        Andreas Jonsson szacunek do grobowej deski w Lublinie! Dziękuję za wprowadzenie Motoru do ekstraligi kapitanie !!
                        • Żużel89 Zgłoś komentarz
                          AJ jeszcze raz wielkie wielkie dziękuję za wszystko co zrobiłeś przez te kilka sezonów w barwach Polonii.Mam nadzieję, że nieraz zawitasz na stadion przy Sportowej. Zdrowia i powodzenia
                          Czytaj całość
                          nasz kapitanie!
                          • Xing Zao Chan Zgłoś komentarz
                            Wielka fakerka dla tych co gadali, że ZZ za Andreasa to ściema. Zdrowia i powodzenia Kapitanie kibice Motoru nie zapomną co zrobiłeś dla naszego klubu.
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×