KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Teraz dopiero pożałują, że wysłali L-4. FIM zmienił system alokacji

PZM w komunikacie potwierdza zmianę systemu alokacji i zmniejszenie liczby Polaków w eliminacjach do GP i SEC. To zła wiadomość dla tych, którzy wysłali L-4 na ostatni finał Złotego Kasku. Za rok tylko zwycięzca ZK pojedzie w eliminacjach GP.

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Przemysław Liszka, Maciej Janowski WP SportoweFakty / Mateusz Wójcik / Na zdjęciu: Przemysław Liszka, Maciej Janowski.
Maciej Janowski, Maksym Drabik, Piotr Pawlicki i Przemysław Pawlicki wysłali L-4 przed tegorocznym finałem Złotego Kasku. Zrobiła się z tego wielka awantura (w PZM powątpiewano w prawdziwość druków, wiele podejrzeń wzbudziło też zachowanie zawodników po ujawnieniu sprawy), a w efekcie trener kadry Marek Cieślak pominął całą czwórkę w nominacjach do kadry na 2020 rok. Teraz okazuje się, że na wymienionych żużlowców czeka kolejna niemiła niespodzianka.

FIM zmieniło system alokacji i zmniejszyło liczbę Polaków, którzy mają prawo wystartować w eliminacjach mistrzostw świata i mistrzostw Europy. W sumie nasza federacja ma po pięć miejsc (dotąd miała sześć, ale straciła jedno podobnie jak Dania czy Szwecja). I tu zaczyna się problem, bo finał Złotego Kasku 2020 będzie walką raptem o jedno miejsce w eliminacjach do Grand Prix i dwa do TAURON SEC. Tak mało, bo większość miejsc została już zajęta przez tegorocznych finalistów ZK.

Czytaj także: Zakład, że Falubaz wygra w Rybniku? Redakcyjna kłótnia o terminarz

ZK 2019, czyli ten, który przez kilku czołowych zawodników został ominięty szerokim łukiem, dał awans do eliminacji: Krzysztofowi Kasprzakowi, Jakubowi Jamrogowi, Krystianowi Pieszczkowi (pojadą w eliminacjach do GP i SEC) oraz Piotrowi Protasiewiczowi (GP). To właśnie dlatego tylko zwycięzca ZK 2020 pojedzie w eliminacjach mistrzostw świata, a drugi i trzeci zawodnik tegoż turnieju wystąpi w eliminacjach mistrzostw Europy.

ZOBACZ WIDEO #MagazynBezHamulców: Gorąca linia Ostafińskiego z Kryjomem. Co ma Pawlicki do Zmarzlika

Jeśli Janowski, Drabik i Pawlicki mają jakiekolwiek sportowe ambicje, to mogą sobie pluć w brodę. Teraz dopiero okazuje się, że odpuszczenie ZK 2019 było olbrzymim błędem. Nawet w przypadku takiego Janowskiego. Co z tego, że jest on stałym uczestnikiem cyklu GP, skoro od przyszłego roku wchodzi przepis gwarantujący utrzymanie wyłącznie czołowej piątce.

Czytaj także: Biedny krewny Gruchalskiego. Ma szczęście, że prezes dotrzymał słowa

Promotor ma co prawda w ręku pięć dzikich kart, ale przecież nie musi ich dać Polakowi. Wiele razy przekonaliśmy się, że podział dzikusów jest decyzją polityczną. Jeśli Janowski będzie miał pecha, a trzech innych naszych żużlowców zagwarantuje sobie start w GP 2021, to wówczas Maciej wypadnie z gry o złoto.



Czy FIM słusznie zrobiło zmieniając system alokacji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (68)
Zobacz więcej komentarzy (29)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×