Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. Greg Hancock nie miał szczęścia do klubów. Musiał upominać się o kasę

Greg Hancock zwiedził Polskę wzdłuż i wszerz jeżdżąc w wielu klubach w naszej lidze. Nie miał do nich szczęścia, bo dość często trafiał na ośrodki, które prędzej czy później miały problemy z pieniędzmi.
Mateusz Makuch
Mateusz Makuch
Greg Hancock / Na zdjęciu: Greg Hancock

Amerykanin jazdę w Polsce rozpoczął na początku lat 90. w barwach Unii Leszno. Później przez wiele sezonów reprezentował Atlas Wrocław, po drodze zaliczając jeszcze dwa sezony w Starcie Gniezno. Z klubem ze stolicy Dolnego Śląska był długo utożsamiany, był też liderem tamtejszej drużyny, ale z klubu odchodził w atmosferze skandalu. Greg Hancock nie stawił się bowiem na finale ligi z tarnowską Unią. Okoliczności absencji do dziś nie są oficjalnie jasne. Pisaliśmy o tym w 2017 roku

Po siedmiu latach w Atlasie Wrocław, w 2005 roku Hancock przeniósł się do Wybrzeża Gdańsk i od razu nadepnął na minę. Klub, w głównej mierze finansowany przez Lotos, popadł w tarapaty i po sezonie się rozleciał. Amerykanin pojechał raptem w 9 meczach i nawet nie wykręcił średniej na poziomie 2 punktów na bieg, co nigdy wcześniej, ani nigdy później mu się nie zdarzyło. Złośliwi powiedzą, że dopadła go karma za Atlas, ale przecież nikt nikogo za rękę nie złapał.

Krach przerwał udaną współpracę

Hancock miał już wtedy 35 lat i można było słyszeć głosy, że pomału się kończy. Z otwartymi ramionami powitał go jednak Marian Maślanka, ówczesny prezes Włókniarza Częstochowa. W Hancocku widział on zastępcę Rune Holty i to był strzał w dziesiątkę. To w barwach Lwów Greg rozpoczął swoją drugą młodość. Już w 2006 roku razem z Ryanem Sullivanem poprowadził Lwy do wicemistrzostwa kraju, został też wicemistrzem świata. W Częstochowie czuł się jak ryba w wodzie, został kapitanem drużyny, miał doskonały kontakt z władzami klubu. Do czasu, aż pojawiły się problemy z pieniędzmi.

ZOBACZ WIDEO Żużel. #MagazynBezHamulców. Prezes Włókniarza w ogniu pytań o Drabika, Cieślaka i Doyle’a

Giełdowy kryzys z 2008 roku drastycznie odbił się na Włókniarzu, w którego pieniądze pompował Złomrex. Tuż przed fazą play-off stało się jasne, że albo biało-zieloni zdobędą mistrzostwo Polski, albo pojawią się problemy. Na nieszczęście sympatyków Lwów, ziścił się ten drugi scenariusz. Na kilka dni przed inauguracją rozgrywek w 2009 roku wybuchła bomba. Oto Włókniarz nakłania swoje największe gwiazdy - Nickiego Pedersena, Grega Hancocka i Lee Richardsona - do renegocjacji umów. Tylko ten ostatni dogadał się z klubem na czas i wystąpił w pierwszym meczu w Zielonej Górze.

Hancock negocjował długo. Miał zapewnienie, że po sezonie nie będzie problemów, aby znalazł nowy klub, co zresztą miało miejsce. Amerykanin z Włókniarzem pożegnał się brązowym medalem DMP i wyruszył do Zielonej Góry, gdzie spędził dwa lata. Potem był Tarnów, a następnie Bydgoszcz i... kolejne problemy z pieniędzmi. Do Polonii trafił z przymusu, bo w życie wszedł przepis o KSM. W wówczas bogatym Tarnowie z kogoś należało zrezygnować.

"Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"

Sprawa Amerykanina z Polonią Bydgoszcz zakończyła się w sądzie. Hancock domagał się 350 tysięcy złotych, ale, jak w sierpniu 2018 roku donosił "Express Bydgoski", przegrał. Wrócił do Tarnowa, a potem wybrał Stal Rzeszów. I choć drużyna Żurawi w 2015 roku spisywała się całkiem nieźle, to problemy finansowe sprawiły, że klub zdegradowano do I ligi. Nie był to jednak koniec przygody Hancocka z Podkarpaciem (w międzyczasie był jeszcze Get Well Toruń, gdzie problemów finansowych nie było). Wrócił tam w 2018 roku namówiony przez Ireneusza Nawrockiego.

Biznesmen miał mu obiecać, że spłaci należności po poprzednikach. Między innymi to miało skusić Grega Hancocka do związania się z drugoligową Stalą na trzy lata. Plany były przecież potężne. Najpierw rozbicie w pył najniższej klasy rozgrywkowej i tym samym rozpoczęcie wspinaczki po szczeblach aż do największych sukcesów w PGE Ekstralidze. Amerykanin miał być twarzą odradzającej się Stali. Skończyło się na pięknych opowieściach i zadłużeniach.

Rzeszowski klub okazał się być ostatnim, dla którego ścigał się Greg Hancock. 14 lutego ogłosił on zakończenie kariery.

POLECAMY: Kup bilet na finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (16):

  • Nevermore Zgłoś komentarz
    Tytuł powinien brzmieć: Kluby nie miały szczęścia do Grega Hancocka. No cóż, uosobienie cnót wszelakich, chodzący ideał, uśmiech za milin dolarów, a w środku wyrachowany i cyniczny
    Czytaj całość
    człowiek, którego pomimo swoich osiągnięć nigdy nie ceniłem. Właśnie przez to, jakim był i jest człowiekiem. Chyba w tych wszystkich pochwałach nie zapominacie, o tym, jak zbierał kasę dla Boyce'a za uderzenie Golloba i jak kombinował z Holderem, by Bartka pozbawić medalu MŚ. Taki to dwulicowy "miszcz".
    • RECON_1 Zgłoś komentarz
      Greg i tak nie miał najgorzej jeśli idzie o pieniądze...
      • Nίghtmare Zgłoś komentarz
        Ciekawe że wszyscy krytykują Grega a minusów ... przybywa :)
        • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
          Greg karierę zawodniczą miał dość bogatą.Nie tylko brak pieniędzy w klubie zawodnika biły po kieszeni ,Greg też miał swoje humory .Jest taki przepis że klub może ukarać zawodnika
          Czytaj całość
          jeżeli zawodnik nie będzie się stawiał na zawody. Grek takie przypadki miewał.Trudno się mówi lost tak w rodzinie Grega pokierował że w taki sposób musiał żużlowiec zakończyć swą karierę zawodniczą .ABY teraz zdrowie sprzyjało w rodzinie,
          • jerseyus Zgłoś komentarz
            "Greg Hancock nie miał szczęścia do klubów. Musiał upominać się o kasę." Ok, tylko dlaczego jak jeździł we Wrocławiu to upominał się o kasę w Tarnowie? :))
            • Nίghtmare Zgłoś komentarz
              Podobno tylko o martwych nie powinno się mówić źle, jednak Greg żyje, więc się dziwię że tu, na SyF, robią z niego bohatera żużla. Pomimo ogromnego wkładu pracy i wielu wygranych
              Czytaj całość
              w rozgrywkach czarnego sportu na kilku kontynentach, nie wiem czemu, ale Greg Hancock wcale nie kojarzy mi się z uosobieniem skromności i uczciwości. Raczej jako wyrachowany "złotówa" zmieniający kluby jak rękawiczki, właściwie nawet nie "złotówa" ale 'hamerykaniec" z dolarami w oczach który na koniec kariery, na spółę z Nawrockim, zniszczył klub żużlowy w Rzeszowie. O niesportowym zachowaniu które mogliśmy zobaczyć, choćby na SGP i w lidze, to tylko wspomnę mimochodem. Niestety, ten zawodnik zawsze potrafił wypłynąć i wyjść na swoje, może dzięki zawsze roześmianej, poczciwej i niby to uczciwej twarzy.
              • FrancMaurer Zgłoś komentarz
                Z Polonią nic dziwnego że przegrał w sądzie Władek miał prawo go przyciąć za znaczny spadek w rankingu,poza tym uśmiechnięty niech się cieszy że nie został skazany za wałek z
                Czytaj całość
                aneksem i braniem kasy pod stołem...
                • AndrzejWyścigówka Zgłoś komentarz
                  Facet też do końca nie był poważny. Dogadany miał kontrakt i problem był z odebraniem telefonu bo dostał lepszą propozycje z innego klubu.
                  • KACPER.U.L Zgłoś komentarz
                    Biedny bidulek... Skandal!Jak tak można?No jak się pytam.Pewnie odbiło to się na jego zdrowiu.Od głowy zaczynając,a kończąc na Achillesach.A,to kiedy rozsyłał swoje CV do prezesów
                    Czytaj całość
                    klubów oferując swoją jazdę za przysłowiową strawę miski ze swoim robiącym dobrą atmosferę w parkingu uśmiechem bez żadnego echa odpowiedzi tychże prezesów to woła o tę co mawia się pomstę do nieba.Tego nie wybaczy Greg nigdy.Ale rysa na szlace ja prdl...
                    • Feldkurat Katz Zgłoś komentarz
                      Może Greg kiedyś opowie, na ile go Ireneusz przekręcił.
                      • stalowy holender Zgłoś komentarz
                        Wdowa po Jeddrzejaku tez walczyla o kase i jakos jej nikt nie zalowal i nie wypisywal takich pierdow ...zenada nagle wszyscy zapomnieli o "zaslugach" dla paru klubow , ktore
                        Czytaj całość
                        zniszczyl finansowo i spuscil z ligi
                        • arthoo Zgłoś komentarz
                          Zazwyczaj jak nie było pieniędzy to zaczynał "chorować".
                          • Kozie bobki Zgłoś komentarz
                            W Rybniku byś z kasa problemu nie miał
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×