Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. Ósma rocznica śmierci Lee Richardsona. Do tragedii doprowadził nieregulaminowy silnik?

13 maja 2012 roku - tego dnia na torze we Wrocławiu zginął Lee Richardson. - Dostałem telefon od kogoś z Polski. Powiedział mi, że Lee startował wtedy na nieregulaminowym silniku - zdradził po latach Colin Richardson, ojciec żużlowca.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Lee Richardson / Na zdjęciu: Lee Richardson

Aktualne składy drużyn: PGE Ekstraliga | eWinner 1. Liga | 2. Liga Żużlowa

Trzeci bieg meczu pomiędzy Betard Spartą Wrocław a PGE Marmą Rzeszów. Na wyjściu z pierwszego łuku Lee Richardson zahaczył o tylne koło Tomasza Jędrzejaka, a następnie Fredrika Lindgrena. Brytyjczyk stracił panowanie nad maszyną i uderzył w drewnianą bandę. Szybko pojawiły się przy nim służby medyczne.

Richardson ruszał nogą. Medykom zdążył przekazać, że go boli. Gdy był transportowany do karetki, rozmawiał z lekarzami. Nic nie zwiastowało tragedii, jaka miała się wydarzyć w ciągu najbliższych godzin.

To tylko kolejny, zwykły wypadek

Gdy doszło do wypadku, jego matka akurat znajdowała się w ogrodzie. Zadzwonił telefon. Gdy Julie Richardson usłyszała w słuchawce, że jej syn miał wypadek, nie przejęła się. - Żużlowcy regularnie łamią kości. Łamią ręce, obojczyki, nogi. Pomyślałam sobie "o kurcze, co on znowu zrobił"? - powiedziała po latach w "Daily Star".

ZOBACZ WIDEO PGE Ekstraliga 2020: Wielcy Speedwaya - Jason Crump

Prawda była jednak zupełnie inna. W tym czasie we Wrocławiu rozgrywał się dramat. Richardson wskutek wypadku doznał obrażeń wewnętrznych, o których lekarze na terenie stadionu nie mogli wiedzieć. - Emma (żona Lee - dop. aut). powiedziała mi, że nie brzmi to dobrze, że może mieć odmę płucną albo złamaną nogę. Taki był pierwszy komunikat. Nie brzmiało to tak źle, jak było naprawdę - dodała Julie Richardson.

Wkrótce w domu Richardsonów pojawił się Craig - brat Lee. - Chcieliśmy sprawdzić, czy możemy zarezerwować jakieś loty do Polski. Nagle zadzwonił telefon. To był mechanik Lee. Powiedział nam, że on właśnie zmarł - przypomniała tamte wydarzenia matka brytyjskiego żużlowca.

Zapłakany mistrz świata: Musisz tu przyjechać, on umrze

Richardson, choć w swoim CV miał tytuł mistrza świata juniorów i starty w mistrzostwach świata Grand Prix , akurat wejście w sezon 2012 miał nie najlepsze. Dlatego nie chciał jechać na mecz do Wrocławia. Nie miał ochoty do żużla, czuł się pozbawiony motywacji. Poprosił rzeszowski klub o zgodę na opuszczenie spotkania na Dolnym Śląsku. Działacze nie wyrazili na to zgody.

W tamtym okresie w PGE Marmie startował Jason Crump. Trzykrotny mistrz świata miał przyjacielskie stosunki z Brytyjczykiem - startowali razem nie tylko w Rzeszowie, ale też w szwedzkiej Vetlandzie. - Tego dnia, wieczorem, dostałem telefon od Jasona. Płakał. Powiedział, że muszę natychmiast dostać się do Wrocławia, bo Lee umrze - przypomniał po latach John Davis, były brytyjski żużlowiec.

Davis był dla Lee kimś w rodzaju drugiego ojca. To on uczył go żużlowego rzemiosła. - Po telefonie od Jasona próbowałem wszystkiego. Kombinowałem nawet jak załatwić prywatny samolot i nie byłem w stanie nic zrobić. Nigdy nie zapomnę tego dnia, przysięgam. To był najgorszy telefon, jaki kiedykolwiek odebrałem - dodał Brytyjczyk.

Żużlowe tradycje w rodzinie Richardsonów

To, że Richardson postawił na żużel, nie było w rodzinie dużym zaskoczeniem. Na pierwsze zawody, choć nie mógł tego pamiętać, został zabrany mając ledwie trzy tygodnie. Było to spowodowane faktem, że jego ojciec Colin sam ścigał się w lewo. Efekt był taki, że gdy Lee poszedł do szkoły, to miał bzika na punkcie speedwaya.

- Kiedy był w szkole podstawowej, nauczycielka powiedziała, że z Lee wszystko jest w porządku, ale na każdym przedmiocie stara się mówić o żużlu. Gdy na język angielski trzeba było napisać jakąś historię, dotyczyła ona żużla. Gdy był mały, zwykł ścigać się po ogrodzie. Zakładał stare kaski ojca, sięgał po inne jego rzeczy. Jak mogłabym mu tego zabronić? On tego pragnął - powiedziała Julie Richardson.

Jednak Colin Richardson, ojciec Lee, nie chciał słyszeć o tym, by jego syn zaczął profesjonalną karierę. Być może dlatego, że sam zakończył ściganie mając ledwie 26 lat. Był to efekt koszmarnego wypadku. Złamał w nim obojczyk, wszystkie żebra i kręgi w plecach. Do tego miał przebite płuco. Przez dwa tygodnie żył tylko dzięki aparaturze.

- Byłem przerażony, gdy usłyszałem, że Lee chce postawić na żużel. Absolutnie nienawidziłem tego pomysłu. Mówię szczerze, nie chciałem, by w ogóle z tym zaczynał. Julie miała mnóstwo kotów, a on nawet nie chciał się z nimi bawić. Miał tylko żużel w głowie. W końcu się poddałem - powiedział Colin Richardson.

Richardson myślał o kolejnym etapie życia

To właśnie Richardson senior stał za pomysłem, by Lee korzystał z lekcji pod okiem Johna Davisa. - Stwierdziłem, że skoro ma to robić, to niech to robi dobrze. Kupiłem mu kilka motocykli, przygotowałem silniki. Załatwiłem treningi - stwierdził.

Jak się okazuje, początki w przypadku Lee wcale nie były takie łatwe. - Był mocno zdenerwowany, spięty. To go przerażało. Byłem jednak przekonany, że jeśli będę w stanie go nauczyć pewnych rzeczy, zbuduję jego pewność siebie, to ruszymy do przodu. Ćwiczyliśmy setki startów. Jeden po drugim, tydzień po tygodniu. Aż w końcu zaczął wygrywać i wyrósł na zawodnika klasy światowej - ocenił Davis.

W momencie wypadku Richardson miał 33 lata. Powoli był znużony żużlem. Dlatego planował kolejny etap życia. Chciał współpracować z Davisem w branży gastronomicznej. - W sezonie 2012 miał problemy z silnikami. Dotarł do punktu, w którym chciał nieco czasu, aby uporządkować swoją głowę. Musiał się zebrać w całość. Wysłał nawet do menedżera sms-a, że jest mu przykro, że notuje tak słabe wyniki - powiedział brat Lee, Craig Richardson.

- W Polsce rywalizacja jest bardzo ostra, wszystko kręci się wokół pieniędzy. Skoro płacili konkretne kwoty, to nie chcieli mu dawać wolnego. Proste. Patrząc wstecz, zastanawiam się jakby to wszystko się potoczyło, gdyby wtedy dostał trochę odpoczynku - dodał Craig.

Zginął przez nieregulaminowy silnik?

Davis rozmawiał ze swoim byłym podopiecznym na krótko przed tragiczną śmiercią. - Zadzwonił do mnie w tygodniu. Powiedział, że nie chce tego robić. Nie wiem czy się bał, czy to był strach. Chciał jednak to rzucić. Wiedząc co się wydarzyło, chciałbym aby spóźnił się tego dnia na samolot - powiedział były żużlowiec.

Rzeszowski klub chciał pomóc Richardsonowi w trudnym okresie. Dlatego podsunął mu inny sprzęt. Działacze mieli nadzieję, że na nim Brytyjczyk wróci do odnoszenia zwycięstw. - Powiedział, że ten silnik to istna rakiet. To był ostatni raz, gdy rozmawialiśmy. Pytałem o ten trening. Powiedział, że pożyczył silnik i poszło mu naprawdę dobrze - zdradził brat zmarłego żużlowca.

- On nigdy nie jeździł na takim typie silnika. Nie miał pojęcia o maszynie z jakiej korzystał. Dostałem pewnego czasu telefon od kogoś z Polski. On powiedział mi, że to była nieregulaminowa jednostka. To był silnik klubowy, ale Lee nigdy nie robił niczego nielegalnego. Korzystał jedynie ze standardowych maszyn o pojemności 497 ccm. Można oszukiwać, zmieniać tłoki i otrzymać 550 ccm. Może to nie jest dużo, ale to jednak 10 proc. silnika. Wtedy taka jednostka pracuje zupełnie inaczej - ocenił Colin Richardson.

- Czy to był nieregulaminowy silnik? Nie wiem. Po wypadku jego mechanicy odstawili motocykl do boksów, a ten silnik zniknął. Wyjęli jednostkę z maszyny i ślad po niej zaginął. Tak powiedział mi mechanik Lee z Polski. Czy to prawda? Nie wiem. Powiedziałbym jednak, że chłopak wsiadł na maszynę z jednostką, której pracy nie znał - dodał Richardson senior.

Czytaj także:
Blokada Śląska problemem dla PGE Ekstraligi
Leigh Adams mógł trafić do Torunia

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (15):
  • Robert Znajomiwiedza Zgłoś komentarz
    Ludzie czy widzieliście wypadek!!!!????? Czemu szukacie jakiś powodów??? Przecież to widać na nagraniu!!! Wałczył i miał świetny sprzęt a ta sytuacja i "przypadek"
    Czytaj całość
    spowodował to co się niestety wydążyło. Jeśli by odjoł gazu to teraz prawdopodobnie by żył ale nazywali by go tchórzem. Zrozumcie ze oni maja sekundy na decyzje a ci najlepsi się nie wąchają. Przykre ale prawdziwe. PozdROWienia
    • HR_Sparta Zgłoś komentarz
      Niestety Lee, to jedna z ofiar nieprzelotowych tłumików. Jak tylko weszły do użytku nieprzelotowe tłumiki zaczęły się kłopoty. Jednym z negatywnych skutków takiego tłumika, jest to,
      Czytaj całość
      że po zamknięciu gazu, silnik zamiast natychmiast schodzić z obrotów początkowo przez ułamek sekundy dostawał dodatkowego ciągu, czego nie było przy tłumikach przelotowych. Taki dokładnie przypadek był z Lee. Na filmach widać jak zamyka manetką przepustnicę a motocykl jeszcze chwilę ciągnie. Darcy Ward w ZG najechał na tylne koło Artioma dokładnie w takich samych okolicznościach. FiM ma sporo na sumieniu z powodu tych swoich "regulacji". Nawet w dzisiejszych motocyklach zamknięcie przepustnicy nie powoduje natychmiastowego zejścia silnika z obrotów, ale efekt nie jest już tak intensywny. Jak nie wierzycie, porozmawiajcie z tymi co jeżdżą i jeździli na tłumikach przelotowych. Powiedzą Wam jak jest różnica.
      • Lucy_Fair Zgłoś komentarz
        A ja uważam że zginął przez nieregulaminowy tor, jaki w tamtych czasach robił we Wrocławiu Baron. Czy robił go z własnej woli? Nie wiadomo, może na zlecenie kogoś z klubu, może w
        Czytaj całość
        podobny sposób wpadł Drabik? Tego oczywiście się nie dowiemy, można się tylko domyślać, wiadomo kto od tu lat zarządza wrocławskim klubem. Przypadek?
        • Manolo Darek Zgłoś komentarz
          komentarzusunięty…
          • kedzior Zgłoś komentarz
            Co też ci ludzie nie wymyślą powiedział plemnik spływając po brodzie!
            • pierniczony Zgłoś komentarz
              Juz nie wymyślajcie SF ,moze jeszcze podacie nazwisko tunera zeby jego pogrzebac....Nie piszcie wcale jak macie takie głupoty pisac.....
              • Lukaz Zgłoś komentarz
                Bardziej błąd lekarzy niż regulaminowy silnik
                • Emiliano Zgłoś komentarz
                  Wątpię żeby przyczyną tragedii był niekonstytucyjny silnik. Tor sprawiał sporo problemów zawodnikom. Lee miał po prostu mnóstwo pecha, że wpadając w dziurę i tracąc panowanie nad
                  Czytaj całość
                  maszyną, zahaczył jeszcze o tylne koło innego żużlowca. Gdyby nie ten kontakt, to spokojnie by sobie poradził z całą sytuacją.
                  • Lukim81Pomorskie-Śląskie Zgłoś komentarz
                    Nie wydaje mi się to po prostu był nieszczęśliwy wypadek. Być może więcej błędów pojawiło się w szpitalu jak to było podobnie z Zarzeckim który po prostu nie tylko miał pecha na
                    Czytaj całość
                    torze.
                    • Time vel Netto Zgłoś komentarz
                      To są bardzo poważne zarzuty . Żeby o nich tylko wspomnieć publicznie , trzeba mieć niezbite dowody lub 100% pewność o ich prawdziwości . Po drugie , odpowiedzialny zawodnik a takim w
                      Czytaj całość
                      moim przekonaniu był Lee , nie używa sprzętu w zawodach którego wcześniej nie przetestował. Zarzuty biją nie tylko w klub ale i w samego zawodnika ! Tania sensacja !?
                      • tiger Stal Rzeszów Zgłoś komentarz
                        Sugeruje obejrzenie całego meczu Wrocław - Rzeszów i zwrócenie uwagi na tor jaki został przygotowany do tego meczu, zawodnicy z wroclawia (ułamek) nie atakowani sami upadali na tor, z
                        Czytaj całość
                        Rzeszowa zawodnicy również upadali nie atakowani z powodu toru. Jeżeli coś było nieregulaminowego to wrocławski tor, co było widać w relacji z meczu na TVP Sport . A spekulacje czy silnik był nieregulaminowy to proponuję odłożyć między bajki , bo żadnych dowodów na to nie ma poza plotkami....
                        • Paweł Szymański Zgłoś komentarz
                          Prawda jest że w tym nowoczesnym szpitalu na Traugutta w tych czasach mimo nowoczesnego sprzętu nie przeprowadzić dokładnych badanbtp wola o pomstę do nieba więc nieprawidłowości jest
                          Czytaj całość
                          wiecej
                          • motogonki Zgłoś komentarz
                            Wiadomym jest, że ból rodziny pozostaje na całe życie. Tym bardziej śmierć syna. Szukanie winnych i tym podobnych okoliczności nie ma sensu. To tylko zaognia sprawę i powoduje większy
                            Czytaj całość
                            ból. Znam to z swojej autopsji. Życia Lee już nic i nikt nie wróci a domysły i doniesienia mogą tylko pogorszyć sytuację i samopoczucie. Po takich okolicznościach zawsze są pytania na które nie znajdziemy odpowiedzi.
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×