Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Brytyjczycy mogą nam zazdrościć. U nas liga w pełni, oni nie wiedzą jak przetrwać do 2021 roku

Podczas gdy PGE Ekstraliga rozpoczęła rundę rewanżową, Brytyjczycy oficjalnie odwołali sezon żużlowy na swoich torach. W dobie koronawirusa klubów nie było stać na to, by jeździć bez kibiców. Dla zawodników oznacza to olbrzymie kłopoty.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Nicolai Klindt WP SportoweFakty / Tomasz Jocz / Na zdjęciu: Nicolai Klindt
Gdy w czerwcu ruszała PGE Ekstraliga, część kibiców w Wielkiej Brytanii sceptycznie spoglądała w kierunku Polski, bo akurat w tamtym okresie koronawirus szalał najlepsze na Wyspach. Byli też tacy, którzy nam zazdrościli, bo polscy działacze nakreślili jasny plan i zaczęli go realizować.

Nawet jeśli komuś początkowo nie podobał się pomysł, by skoszarować obcokrajowców w Polsce, to wszyscy przyjechali do nas i zamieszkali nad Wisłą, bo zrozumieli, że w żadnym innym kraju w sezonie 2020 mogą nie zarobić pieniędzy. Po wielu tygodniach należy przyznać, że system opracowany przez Polaków działa - żadna z drużyn nie została dotknięta w trakcie rozgrywek koronawirusem, a na trybuny wrócili nawet kibice.

Zawodnicy stracili jedyne źródło zarobku

Za to Brytyjczycy przekładali co kilka tygodni moment wznowienia sezonu, aż w końcu powiedzieli pas. Gdy ostatnio liczba chorych na COVID-19 z powrotem zaczęła wzrastać, wywiesili białą flagę i ogłosili odwołanie rozgrywek na każdym możliwym szczeblu.

ZOBACZ WIDEO Pojedynek Pawlickiego ze Zmarzlikiem, pogoń Woffindena i nie tylko. Kronika 8. kolejki PGE Ekstraligi

- To ogromne rozczarowanie. Czułem się jak na kolejce górskiej. Był taki moment, gdy wydawało się, że będziemy się ścigać. Potem nagle zrobiliśmy krok w tył i zaczęło do człowieka docierać, że to się nie wydarzy. I znów po chwili były pewne nadzieje, aż w końcu zostały skutecznie zgaszone - powiedział "Speedway Star" Daniel King, zawodnik Poole Pirates i Ipswich Witches.

Gwoździem do trumny sezonu 2020 na Wyspach była decyzja premiera Borisa Johnsona, który zapowiedział, że kibice najwcześniej na trybunach stadionów sportowych będą mogli się pojawić w październiku - i to nie od razu w 100 proc.

- Ciężko pracowaliśmy za kulisami, zastanawialiśmy się jak możemy wrócić do rywalizacji ligowej, w dobie różnych obostrzeń i koronawirusa. Regularnie kontaktowaliśmy się z innymi promotorami. Gdy wykonaliśmy ogrom pracy i mieliśmy pewne plany, wszystko zostało zatrzymane przez decyzję rządu - powiedział "Swindon Advertiser" Lee Kilby, jeden z promotorów Swindon Robins, aktualnego mistrza kraju.

Brytyjczycy bez planu awaryjnego

O ile piłkarska Premier League wróciła, bo w przypadku futbolu mowa o ogromnych pieniądzach za same transmisje telewizyjne, o tyle ligowy żużel na Wyspach nie ma się tak dobrze. Kluby pozbawione kibiców, czyli głównego źródła zarobku, nawet nie myślały o rozpoczęciu rywalizacji przy pustych trybunach.

- Zarabiam na żużlu pieniądze, to moje główne źródło utrzymania. Brak sezonu żużlowego sprawia, że jestem w trudnej sytuacji. Jednak w świecie żużlowym wszyscy jesteśmy na tej samej łodzi - dodał King.

Wypowiedź Kinga jest nieco kłamliwa, bo jednak nie wszyscy zawodnicy jadą na jednym wózku. Część ma kontrakty w Polsce, gdzie nawet po cięciach kontraktowych zarabia spore pieniądze w porównaniu do Wielkiej Brytanii.

Tym, którzy nie mają klubów w Polsce, pozostaje szukanie normalnej pracy, by jakoś przeżyć do wiosny 2021 roku. Tak już wczesną wiosną zrobił chociażby Nicolai Klindt. Duńczyk, kolega Kinga z Ipswich, zatrudnił się w Tesco i rozwoził zakupy. W ten sposób zarobił na bieżące wydatki, a teraz zarabia w normalny dla siebie sposób - poprzez jazdę w barwach Arged Malesa TŻ Ostrovii w Polsce.

Pandemia koronawirusa może mieć wpływ również na sezon 2021, o czym teraz głośno się nie mówi. Część zawodników, która na żużlu zarabiała niewielkie kwoty, może porzucić speedway. Niepewny jest też los kilku zespołów, które swoim właścicielom przez cały rok 2020 nie przyniosą ani funta zysku.

- Od początku twierdziłem, że szanse na to, że pojedziemy sezon 2020 są niewielkie. Wszyscy żyli nadzieją, że rząd udzieli jakichś wskazówek, wyznaczy drogę. Gdy ogłoszono, że kibice będą mogli wrócić na trybuny w październiku, to był koniec. Jako klub jesteśmy już gotowi do startu sezonu 2021. Będziemy mieć tych samych zawodników w składzie, taką mam nadzieję - powiedział Alun Rossiter, menedżer Swindon Robins.

Czytaj także:
Co Bartosz Zmarzlik wie o motocyklu?
Pawlicki jeszcze nie schodzi z toru i publikuje mocny wpis

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Czy jesteś zaskoczony tym, że Brytyjczycy odwołali sezon 2020?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (13)
  • RECON_1 Zgłoś komentarz
    Jak dla mnie to malynpowod do radosci ze jeat tam.taka kicha.
    • tomas68 Zgłoś komentarz
      Chyba głupoty.
      • Only Retro Speedway Zgłoś komentarz
        Autor raczej nie zna znaczenia przymiotnika "kłamliwy". Powinno być "fałszywy"
        • JarekK Zgłoś komentarz
          Bez Anglii żużel się szybko skończy a geografia zawęzi do Polski i Rosji. To wlasnie tam lądują i ucza sie jazdu wszyscy australijczycy oraz inne narody...
          • JARASS Zgłoś komentarz
            Panie Kuczera,zła sytuacja w Brytyjskim żużlu w obecnym sezonie w brew pozorom to na pewno nie powód do dumy dla nas.
            • jaguś Krzyżak Zgłoś komentarz
              Zazdrościć żużlowi to mogą skoki narciarskie
              • smierctyfusomtorun Zgłoś komentarz
                JEB,,,,,, brytoli w sama du,,,, to bagno ,,,,,
                • Henryk Janusz Zarychta Zgłoś komentarz
                  Ciekawe najlepsza liga świata, praktycznie utrzymujemy prawie wszystkich najlepszych żużlowców świata, a tak mało znaczymy w ŚWIATOWYCH WŁADZACH ŻUŻLA. Jak zwykle KICHA.
                  • VisoR Zgłoś komentarz
                    No tak, cieszyć się porażką innych, ech. Problem jest taki, że jeśli Brytyjski żużel poleci na dno, to będzie to kwestia czasu aż pociągnie inne - w tym nasz - na dno za sobą. I tak
                    Czytaj całość
                    mamy już mało krajów, gdzie zużel jest naprawdę aktywny. Zamiast teraz się napinać jacy to nie jesteśmy super to może warto się zastanowić jak wspomóc Brytyjczyków, skoro już się namaszczamy co chwila na mesjasza tego sportu.
                    • Nie dla wirusowego zamordyzmu Zgłoś komentarz
                      Boris Johnson zgłupiał jak zachorował na tego wirusa. W szpitalu wypaprali mu mózg doszczętnie, współczuję Anglikom.
                      • Kurt Kobajn Zgłoś komentarz
                        to bardziej smutne niż jakiś powód do chwały.
                        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                        ×