KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Po bandzie: Gwizdałeś na Emila? Zgrzeszyłeś [FELIETON]

- Sajfutdinow nie zwodził klubu, co zawsze jest działaniem perfidnym, a przy tak wąskim rynku - perfidnym wyjątkowo. Dał klubowi czas na reakcję i penetrację środowiska - pisze w swoim felietonie Wojciech Koerber.

Wojciech Koerber
Wojciech Koerber
Na zdjęciu od lewej: Janusz Kołodziej i Emil Sajfutdinow WP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu od lewej: Janusz Kołodziej i Emil Sajfutdinow
"Po bandzie" to cykl felietonów Wojciecha Koerbera, współautora książki "Pół wieku na czarno", laureata Złotego Pióra, odznaczonego brązowym medalem PKOl-u za zasługi dla Polskiego Ruchu Olimpijskiego.

***

Jeśli jesteś z Leszna i w minioną niedzielę gwizdałeś na Emila Sajfutdinowa - zgrzeszyłeś. Nie wierzę, że mu się nie chciało, że zabrakło motywacji, serca i ambicji. Może po prostu po raz kolejny, jak w całym sezonie, zabrakło prędkości, co play-offy weryfikują z brutalniejszą precyzją niż spotkania przeciwko GKM-owi lub Falubazowi. A że jednocześnie, tkwiąc po uszy w kłopotach, Sajfutdinow pozostaje w realnej walce o brązowy medal IMŚ? Skala talentu, umiejętności, wielkości.

Wspominałem ostatnio na Twitterze, że odkąd Dominik Kubera startuje na żużlu, tylko raz nie sięgnął po tytuł DMP. Ma ich już w CV pięć (2015, 2017, 2018, 2019, 2020 - jako Byk), a teraz powalczy o szósty w wieku 22 lat - jako Koziołek. Jednocześnie można zaryzykować tezę, że gdyby nie Sajfutdinow, Dominik rozpoczynałby właśnie walkę o pierwszy tytuł, no, powiedzmy - o drugi może. Bo przez siedem lat startów ku chwale Leszna wkład Emila w sukcesy klubu był po prostu byczy.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Jaki skład Motoru na przyszły sezon? Prezes klubu zabrał głos!

Daleki jestem od stawiania sprawy w ten sposób, że w Lesznie powinni Rosjanina nosić w lektyce, całować po stopach i budować pomniki. W sporcie zawodowym układ mamy prosty - jest pracownik i jest pracodawca. Pierwszy pracuje, drugi płaci. Obie strony czerpią z tego korzyści i tkwią w układzie, dopóki czują, że to opłacalne. Niemniej szacunek należy się jak najbardziej. I jak najbardziej Sajfutdinowowi. Był przez te wszystkie lata profesjonalny do bólu - skuteczny, odważny, heroiczny. A przy okazji - to on wielokrotnie oddawał swoje miejsce w biegach nominowanych na rzecz małolatów. A czy teraz żegna się w marnym stylu? Otóż według mnie Emil żegna się z klasą. Podczas gdy media spekulowały o chęci jego odejścia, szefowie klubu mieli już czarno na białym, że do pożegnania dojdzie. Zostali o tym przez niego poinformowani.

A więc Sajfutdinow nie zwodził swojego dotychczasowego klubu, co zawsze jest działaniem perfidnym, a przy tak wąskim rynku - perfidnym wyjątkowo. Dał klubowi czas na reakcję i penetrację środowiska. Nie stawiał absurdalnych żądań, by na koniec uciec i powiedzieć - "nie mogliśmy się porozumieć, przykro mi, odchodzę." Zagrał w otwarte karty. Postąpił fair. Mimo że tego typu rozstania zawsze są bolesne i pod wpływem emocji mogą podkopać pewne osobiste relacje.

Nim nastała seria czterech tytułów dla Fogo Unii w latach 2017-2020, był też sezon 2015. I finał z bezdomną wtedy Betard Spartą, która podejmowała leszczynian pod Jasną Górą. Kilkadziesiąt godzin wcześniej Emil został w Ostrowie indywidualnym mistrzem Europy. Siedziałem wtedy na trybunie przy starcie i stamtąd dojrzałem, że gdy przyjaciele i tzw. przyjaciele przyjaciół podrzucali Emila w górę, stało się coś złego. Wtedy właśnie, podczas tej niefrasobliwej celebracji, zawodnik doznał kontuzji barku. Widać było, że strzeliło i zabolało, aż kogoś jeszcze nieświadomego musiał Emil odepchnąć. Nie przeszkodziło mu to jednak zdobyć nazajutrz 10 "oczek" w czterech wyścigach i zapewnić Bykom wygraną. To tylko przykład, jeden z zachowanych w pamięci obrazków.

A sezon 2016 pamiętacie? Gdy mistrz Polski niespodziewanie, może nawet sensacyjnie, musiał się bronić przed spadkiem jak przed natrętną muchą? Tak się składa, że przez połowę sezonu musiał sobie radzić bez Sajfutdinowa, któremu zaczęła się babrać kontuzja, nawykowe zwichnięcie barku. Nadawał się on pod nóż już jesienią, ale wtedy popełniony został błąd zaniechania. A operacja wykonana wczesną wiosną odebrała mnóstwo jazdy Emilowi i bez wątpienia kilka dużych punktów Fogo Unii. Bez niego maszyna nie chciała ruszyć.

Dla kibola oceniającego rzeczywistość sercem odejście kluczowego zawodnika zawsze jest formą zdrady. Dla beznamiętnego oglądacza, patrzącego już nie sercem, lecz oczami - jest życiem i decyzją, którą należy uszanować. Wreszcie jest poszukiwaniem lepszej wersji siebie. Choć w przypadku Emila powrót do Torunia nie musi wcale oznaczać zbliżenia z urzędującym w pobliżu Ryszardem Kowalskim. Zadra jest konkretna, a warsztat przed jego teamem zamknięty.

Owszem, w tym roku Sajfutdinow był jednym z problemów Fogo Unii. Generalnie jednak był przez minionych siedem lat remedium na wszelkie problemy. Kimś, kto w największym stopniu uczynił te siedem lat tłustymi. Bo problemem Fogo Unii nie byli w tym roku juniorzy, a brak mistrzowskiej formy i prędkości: u Sajfutdinowa, Pawlickiego, również u Lidseya, a w końcówce sezonu i u słabnącego Kołodzieja. Bo na papierze, z Doyle'em, formacja seniorska była jeszcze mocniejsza, i jeszcze bardziej gwiazdorska, niż w poprzednich latach.

Ktoś powie - ale w poprzednich sezonach Smektała z Kuberą byli jednak w stanie naprawiać błędy słabiej dysponowanych seniorów. To fakt. Bez dwóch zdań. Przy czym w sezonach 2017-2020, jeśli trzeba było po kimś sprzątać, to po jednym zawodniku. A w mijającym sezonie? Spójrzmy tylko na niedzielną porażkę z Moje Bermudy Stalą, bo to papierek lakmusowy: Sajfutdinow 2 (1,1,0,-,0), Lidsey 2 (0,0,2), Pawlicki 4 (0,2,2,0,-). Zbyt dużo tu do sprzątania. Na tle Pawlickiego taki Karczmarz prezentował się wybitnie. Choć na tle Doyle'a czy Kołodzieja już tylko solidnie.

Dodam jeszcze tylko, na potwierdzenie tezy, że w minioną niedzielę juniorzy z Leszna pokonali juniorów z Gorzowa 10:3. A jednak wygrali goście.

A Sajfutdinow? Gdy miał jakieś 17 lat, przywędrował do Bydgoszczy. Najpierw się zatrzymał u Bogdana Sawarskiego, później w hotelu przy stadionie, aż trafił do domu Tomasza Suskiewicza i jego narzeczonej. Oddali mu pokój z nieograniczonym dostępem do internetu, bo Emilowi zawsze zależało na kontakcie z rodziną. I, tak to nazwijmy, spisali też ambitny biznesplan. Gdy Emil sięgał w wieku niespełna 20 lat po brąz IMŚ, był jeszcze jeźdźcem bez głowy wjeżdżającym na błotnik każdemu rywalowi, który ośmielił się puścić przodem. Herosem pozostał, jednak od wielu już lat swoją jazdą nie wyrządza nikomu krzywdy, za to wciąż dostarcza mnóstwa emocji.

I pracownikiem jest niezwykle solidnym. Nie daję wiary, że - dla przykładu - w pierwszym wyścigu niedzielnego meczu na złość babci odmroził sobie uszy i z premedytacją poderwał przód motocykla, by w jednej chwili narazić się na uderzenie w dechy i poważną kontuzję tuż przed rozdaniem medali IMŚ. Nie wierzę, że na złość wszystkim dookoła pozbawił się w jednej chwili kilku tysięcy złotych. Ale może część z Was tak lubi.

Teraz biznesplan każe przeprowadzić się ekipie do Torunia. Jednak na szacunek zasługuje Sajfutdinow w każdym żużlowym ośrodku. A w Lesznie przede wszystkim.

Wojciech Koerber

Zobacz także:
Czterech Polaków w prestiżowym turnieju. Znana obsada Zlatej Prilby
Co dalej z Patrykiem Wojdyło? Cellfast Wilki muszą uważać na ROW

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (39)
  • Skrzydlata Bestia Zgłoś komentarz
    Zdarzają się na SF rzeczy dobrze napisane i godne przeczytania. Szkoda, że coraz rzadziej...
    • Falubaz-ZG Zgłoś komentarz
      Emil to Emil. Jak zacznie trójki przywozić to nikt nie będzie narzekał.
      • MolonLabe Zgłoś komentarz
        @karol3414: Nie kibicom, bo oni mają nas w d... Może zarządowi za cięcie kontraktów? Nie wiem, ale dziwna ta niemoc. Podobno ma problemy sprzętowe, w GP tego nie widać. Janowski ostatnio
        Czytaj całość
        też miał problemy, ale najlepsze fury trzyma na ligę, nie na GP ;) Taka subtelna różnica.
        • karol3414 Zgłoś komentarz
          To niesamowite, że ktoś wierzy w to że Emil zrezygnował z kilkunastu tysięcy złotych po to by ..., no właśnie po co miał to zrobić? Żeby odgryźć się kibicom? Za co. Na złość
          Czytaj całość
          prezesowi? Ale czemu, przecież to nie jego wyrzucono tylko sam odszedł z Unii. Co byłoby warte tych kilkunastu tysięcy złotych (lub parudziesięciu) utraconych przez brak zdobyczy punktowej?
          • mad max Zgłoś komentarz
            Dla mnie jest coś nie tak, albo mu nie płacą, albo będzie KSM i schodzi ze średnią, albo naprawdę nie ma na czym jechać i na SGP zostawił ostatniego rumaka....
            • MolonLabe Zgłoś komentarz
              Dwa punkty w meczu? U siebie? Za dwa miliony rocznie? W najważniejszym momencie sezonu? Faktycznie kibice Unii powinni być szczęśliwi. Tekst Emila, że pojedzie byle gdzie, byle dali podobne
              Czytaj całość
              pieniądze, też był szczytem przywiązania. Szacunek należy się Panie Wojtku też kibicowi, który nie dostaje dwa miliony za poświęcanie czasu w weekendy, zdzieranie gardła, za malowanie flag, wycinanie konfetti, tylko jeszcze za to płaci, aby właśnie Emil mógł swoje dwie bańki wziąć z toru. Podobno pojechał w 14. biegu, aby móc się pożegnać z kibicami. Bardzo szybko się pożegnał ;)
              • Unia L. Zgłoś komentarz
                Jarosław Hampel - "Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz", to cytat Jarka, więc panie Koerber jak Pan nie zrozumiałeś to ci wyjasnię, nikt nie kwestionuje załug Emila dla Unii
                Czytaj całość
                za te sezony usłane sukcesami w Lesznie. Jednak szacunek do kibica wymaga, aby w ostatnim meczu, a jak nie meczu to przynajmniej w ostanim wyścigu (14) godnego pożeganania się z kibicem. Został wystawiony na 14 wyścig pominio, że miał zaledwie 2 pkt i gdyby nawet znowu był ostatni, ale walczył to ok, ale on odjechał 4 kółka i zjechał do parkingu. W takich momentach wychodzi, czy to zawodnik z klasą, czy.... no właśnie. POza tym zawsze mógł pożyczyć sprzęt od Ratajczaka jak sam nie mógł się spasować, na pewno 16 latek by mu nie odmówił.
                • Fan_Baletu Zgłoś komentarz
                  To teraz grzesznicy do Ojca Tadeusza do spowiedzi, xd ;-)
                  • Mirmił Zgłoś komentarz
                    Faktycznie, bardzo dobry artykuł. W takim razie powinienem mieć wyrzuty sumienia, bo w niedzielę byłem nieźle wkurzony na Emila.
                    • fan UL Zgłoś komentarz
                      Nie wiem skąd to bicie piany, Emilowi 99% kibiców Unii podziękowało z kulturą za te lata i medale. A meczu o brąz w wykonaniu Emila nie komentuje bo szkoda mi nerwów...
                      • Tylko Bally Zgłoś komentarz
                        Nie martwcie się o Emila, jakoś zniesie te gwizdy. GP przed nami. Emil wraca do domu, zapewne odzyska prędkość i znowu będą brawa.
                        • JOGKAL Zgłoś komentarz
                          Dostał ten 14 aby się pożegnać bo z punktów powinien jechać Pawlicki lub Sadurski. Na klubowym paliwie i oponach z centrali nie chciało mu się pojechać jednego marnego okrążenia a
                          Czytaj całość
                          kibice czekali. Tyle lat mnóstwo kasy za jazdę a teraz jak pieniędzy w klubie mniej to takie zachowanie na koniec jest przykładem braku szacunku dla kibiców.
                          • JOGKAL Zgłoś komentarz
                            Byłem i nie gwizdałem i nikt obok ale zabrakło mi tylko rundy honorowej. Rozumiem że mało zarobił ale po prostu nas olał i trochę smutne potraktowanie kibica
                            Zobacz więcej komentarzy (15)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×