KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Andrzej Rusko mówi o przyszłości PGE Ekstraligi i żużla. Padło sporo propozycji!

Salary cap zamiast regulaminu finansowego, zagraniczny junior, gość w pierwszej lidze czy podział PGE Ekstraligi na grupę medalową i spadkową - to tylko niektóre pomysły zmian w polskim żużlu, które w debacie WP SportoweFakty proponuje Andrzej Rusko.

Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
Andrzej Rusko WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Andrzej Rusko
Kontynuujemy cykl "Debata WP SportoweFakty", w którym przedstawiciele środowiska żużlowego prezentują swoje opinie na temat kwestii regulaminowych. Tym razem głos zabrał prezes Betard Sparty Wrocław Andrzej Rusko.

Powiększenie PGE Ekstraligi. Nie jesteśmy gotowi na powiększenie Ekstraligi. Na dziś zbyt mało klubów spełnia wymagania, jakie musimy stawiać przed uczestnikami rywalizacji w najlepszej żużlowej lidze świata. I mam na myśli nie tylko infrastrukturę, ale też sposób zarządzania klubem, kwalifikacje pracujących w nim ludzi, poziom i kulturę obsługi kibica. Dziś Ekstraliga jest produktem "premium" i musimy pilnować, żeby tego nie zepsuć.

Połączenie I i II ligi. Zamiast łączenia lig proponuję podział żużla na zawodowy i amatorski. Zawodowym powinna zarządzać Ekstraliga, amatorskim powinien zajmować się GKSŻ, który dodatkowo powinien odpowiadać za popularyzację dyscypliny, a także reaktywowanie i wzmacniania podupadających ośrodków żużlowych. Takich, jak w na przykład w Krakowie, czy Świętochłowicach.

ZOBACZ WIDEO Osobista tragedia go ukształtowała. Tomasz Lorek o swoich początkach w dziennikarstwie

System rozgrywek. Obecny system z sześcioma drużynami w fazie play-off nie jest dobry. Przy nim runda zasadnicza traci na znaczeniu. Może warto pomyśleć o innym rozwiązaniu, które wydłuży sezon i da dodatkowe spotkania o stawkę. Na przykład podział ligi po fazie zasadniczej na grupę medalową i spadkową. Tu ciekawych wariantów rozgrywania meczów w każdej z grup jest przynajmniej kilka. Można by też pomyśleć jak uniknąć sytuacji, w której kontuzja topowego zawodnika, w kluczowym momencie rozgrywek, niweczy całosezonowy wysiłek i zamyka drogę drużyny do medalu.

KSM. Mówimy o najlepszej żużlowej lidze świata, więc nie powinniśmy myśleć o rozwiązaniu, które sztucznie obniży jej poziom. Pewne regulacje są potrzebne, ale myślę, że nie KSM. Przykładowo, jeżeli brakuje nam klasowych seniorów, możemy zmniejszyć ich liczbę w każdej z drużyn do czterech i ograniczyć wyjściowy skład zespołu do sześciu zawodników i jednego rezerwowego.

Zagraniczny junior. Taki przepis funkcjonował w Polsce kilkanaście lat temu. Dzięki temu mamy dziś w lidze miedzy innymi Taia Woffindena, Martina Vaculika czy Emila Sajfutdinowa. W Ekstralidze powinni jeździć najlepsi, bez względu na obywatelstwo. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że wtedy szansę rozwoju stracą polscy juniorzy. W czasach, gdy w klubach Ekstraligi mogli startować zagraniczni juniorzy, swoją karierę rozpoczynali Maciej Janowski, Patryk Dudek czy Piotr Pawlicki. Zagraniczny junior pomógł im, a nie zaszkodził, dziś są czołowymi żużlowcami świata. Wielu początkujących polskich juniorów, z uwagi na konieczność, trzymanych jest w Ekstralidze i pozbawianych jest szansy rozwoju, jaką mieliby startując w niższej klasie rozgrywek.

Zawodnik U24. To jest bardzo dobre i pożyteczne rozwiązanie. Dzięki niemu tacy zawodnicy jak na przykład Daniel Bewley, Robert Lambert, Gleb Czugunow, Jaimon Lidsey, Patrick Hansen, Jonas Jeppesen czy Frederik Jakobsen mogą spokojnie podnosić swoje umiejętności. Jestem pewien, że kilku z nich już niedługo będzie stałymi uczestnikami Grand Prix.

Gość. Błędem jest ograniczenie możliwości startu "gościa" tylko do 2. ligi. To samo rozwiązanie powinno funkcjonować w 1. lidze. Powinniśmy też podnieść limit wieku do 22 lat. Juniorzy mają swoje rozgrywki i wiele możliwości startowych, zawodnik kończący wiek juniorski takie możliwości ma ograniczone. Błędem jest też odebranie możliwości bycia gościem zawodnikom, którzy byli w składach swoich narodowych zespołów na DMŚJ i IMŚJ. Przepis ten wykluczył młodych, utalentowanych zagranicznych zawodników, którzy byli rezerwowymi w swoich zespołach i często nawet nie wyjechali na tor. Ograniczeniem powinna być określona średnia biegowa, uniemożliwiająca startu w roli "gościa" takim zawodnikom, jak Jakub Miśkowiak, Wiktor Lampart, czy innym wybijającym się juniorom.

Ekstraliga U24. Nie jestem przekonany do tego projektu. Osłabia on mniejsze ośrodki, zmuszając je do rywalizacji o młodych zawodników z ośmioma najbogatszymi klubami na świecie. Kilka zapisów regulaminowych budzi moje poważne wątpliwości. Jeśli przykładowo zawodnik zdobędzie w Ekstralidze U24 więcej niż 12 punktów, automatycznie blokuje sobie możliwość wypożyczenia do niższej ligi. Tego nie rozumiem. Obawiam się też, że sportowo Ekstraliga U24 nie będzie atrakcyjna dla kibiców. Pieniądze przeznaczone na Ekstraligę U24 można było inaczej zagospodarować. Na przykład na stworzenie rozgrywek o Puchar Polski. Myślę, że z większym pożytkiem dla dyscypliny.

Zagraniczne kluby w polskiej lidze. Jestem na tak. W naszym wspólnym interesie jest wzmacnianie żużla poza granicami Polski, a to jedna z takich możliwości. Jeżeli będziemy myśleć tylko o swoim podwórku wkrótce zamiast najlepszej, będziemy ścigać się w jedynej lidze świata.

System płatności w żużlu, czyli ryczałt czy punktówka. Rozumiem, że chcemy chronić kluby przed nadmiernymi, nieplanowanymi wypłatami, na które narażone są w przypadku słabej postawy zawodników drużyny przeciwnej. Dziś dwa takie mecze w sezonie to czterysta, pięćset tysięcy dodatkowych kosztów w budżecie spółki. Tego zagrożenia nie ma w innych grach zespołowych. Może więc meczowy ryczałt na drużynę, dzielony pomiędzy zawodników według określonego klucza? Oczywiście inny za zwycięstwo, a inny za porażkę. Dzielony pomiędzy zawodników według określonego klucza. Lub inne rozwiązanie przy punktówce - określenie górnego limitu wypłaty dla zawodnika w meczu, na przykład płacimy najwyżej za 13 czy 14 punktów. Rozwiązań może być kilka, ale musi je zaproponować klub i muszą je zaakceptować zawodnicy.

Regulamin szkoleniowy. Przede wszystkim musi być stworzony na potrzeby całej dyscypliny, a nie wybranej klasy rozgrywkowej. Faktyczną pieczę nad nim powinien sprawować Polski Związek Motorowy, a nie Ekstraliga Żużlowa. Federacja, ze środków pozyskanych z kontraktu telewizyjnego Ekstraligi, mogłaby przykładowo zakupić na początek po 100 silników 125 i 250 cm i przekazać je wszystkim klubom żużlowym na potrzeby szkolenia. W przyszłości na przykład pobierałaby za to opłatę transferową, przy zmianie barw klubowych zawodnika. Do tego dobry system zabezpieczający przed bezpłatnym podbieraniem adeptów. To powinien być początek dla wszystkich.

Regulamin finansowy. Jestem przeciwnikiem martwych zapisów. Wszyscy wiemy, że obowiązujący w Ekstralidze regulamin finansowy jest fikcją. Poza tym jego zapisy mogą być potraktowane jako zmowa cenowa klubów, co niesie za sobą określone konsekwencje. Powinniśmy od nich odejść. W sporcie profesjonalnym funkcjonują spółki prawa handlowego i nie może być mowy o żadnych sztucznych regulacjach. Dlatego też wydatki na drużynę powinny wynikać wprost z przychodów klubów. Oczywiście zgodnie z naturalną zasadą - nie wydajemy więcej, niż zarabiamy. To tak zwana formuła Salary Cap, która sprawdza się i obowiązuje w ligach zawodowych na świecie, a więc moglibyśmy i my ją stosować.

Zobacz także:
Debata WP SportoweFakty: Marek Grzyb
Debata WP SportoweFakty: Piotr Rusiecki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (33)
Zobacz więcej komentarzy (10)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×