Kokpit Kibice

Na ziemi konflikty, długi, upadek firmy. W górach Mackiewicz miał święty spokój

Góry były dla Tomasza Mackiewicza ucieczką od codziennych problemów. A tych nie brakowało. Przez nieuchwaloną ustawę upadła jego firma, popadł w długi. Wspinaczka zabierała go w lepszy świat, choć i z tym wiązały się kłopoty.
Dawid Borek
Dawid Borek
Tomasz Mackiewicz Materiały prasowe / Twitter / Na zdjęciu: Tomasz Mackiewicz

Jeszcze kilka lat temu Tomasz Mackiewicz był zwykłym, "szarym" człowiekiem, który nawet nie myślał o tym, że za jakiś czas, za wszelką cenę, będzie atakował Nangę Parbat. Gdy już na dobre wkręcił się w zdobywanie kilkutysięcznych szczytów, nie widział poza górami świata. Przebywanie kilka tysięcy metrów nad poziomem morza było dla niego ucieczką od wszystkiego. Im dalej w góry, tym czuł się lepiej.

Nanga Parbat nie tylko dla elity

Zaczęło się od zdobycia, wspólnie z Markiem Klonowskim, najwyższej góry Kanady - Mount Logan. Później była samotna wspinaczka, również zakończona sukcesem, na siedmiotysięcznik Chan Tengri. Kolejnym celem był atak na Nangę Parbat. Bardzo trudne wyzwanie, którego chciał podjąć się duet Mackiewicz - Klonowski, nie wszystkim się spodobało.

- Z Markiem wpadliśmy na ten pomysł, żeby jechać na Nangę zimą. Z różnych powodów: bo zimą są tańsze pozwolenia, bo jest mało ludzi, a my nie lubimy tłoku. I zostaliśmy skrytykowani przez Polski Związek Alpinizmu. Krył się za tym taki zarzut: my to ogarniamy, a wy pstryk, z marginesu próbujcie wskoczyć do naszego garnuszka. A dlaczego nie? Nikomu krzywdy nie robimy, pieniędzy nie zabieramy. Jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy, to napisaliśmy maila z pytaniem o drogę na tę górę, takie techniczne sprawy. Nikt nam nie odpowiedział, tylko zostaliśmy zaatakowani, że jesteśmy nienormalni, że nie mamy kwalifikacji. A ja przecież miałem samotne wejście na Chan Tengri - mówił Mackiewicz w wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej".

Stawiał maszty, wykończyła go ustawa. A właściwie jej brak

Miał firmę, która zajmowała się energią odnawialną. Stawiał wysokie na ponad 100 metrów maszty. Interes kręcił się całkiem nieźle przez cztery i pół roku. - Było na tyle dobrze, że mogłem zabezpieczyć rodzinę przed pierwszymi wyjazdami na Nangę i jeszcze wyjechać w góry - tłumaczył.

Firma posypała się jak domek z kart. Biznes Mackiewicza zniszczyła europejska ustawa, która miała zostać uchwalona w styczniu 2013 roku. Chodziło o dyrektywę nakazującą krajom produkcję 20 procent energii ze źródeł odnawialnych.  

- Wracam z Nangi, okazuje się, że ustawa nie weszła, tylko jakaś jej proteza. Unia tego nie łyknęła, płacimy gigantyczne kary, a wszystkie firmy wycofały się z polskiego rynku. Mój główny zleceniodawca również. Rynek z dnia na dzień opustoszał, umarł. Wróciłem i nie ma nic. Zostałem na lodzie. I z długami. Ocknąłem się dopiero jak zobaczyłem Nangę - żalił się Mackiewicz dziennikarzowi "Gazety Krakowskiej".

Obsesyjna góra zabierała go w lepszy świat...

- Wyciągnęła mnie z powrotem z marazmu, z takiego stanu beznadziei. Tam znowu nabrałem mocy - i fizycznie, i psychicznie. Gdyby nie Nanga, to może stałbym się jakimś pospolitym żulem - mówił o Nandze Parbat w 2014 roku. Wspinaczka w północno-wschodnim Pakistanie odbijała się jednak na jego najbliższych.

Po upadku firmy nie mógł zabezpieczyć finansowo swojej rodziny, co wiązało się ze sporymi kłopotami. Paradoksalnie jednak problemy te motywowały go do realizacji swojego celu. - Miałem tam takie myśli i wyrzuty, że siedzę w górach, a tam za sobą pierdzielnik zostawiłem. Ale dzięki temu wiedziałem, że nie ma prawa nic mi się przydarzyć, bo muszę wrócić i wszystko posprzątać - twierdził.

- Wróciłem do Warszawy bez grosza przy duszy, nie mówiąc już o tym, że nie chciała mnie przepuścić na lotnisku polska straż graniczna, bo niby szuka mnie skarbówka. Konto zajęte, długi, zaległości w alimentach - dodawał, dziękując przy tym za wyrozumiałość byłej żonie.

... aż zabrała go na zawsze

To był siódmy atak Mackiewicza na Nangę Parbat. Według nieoficjalnych informacji, w końcu dopiął swego i wspólnie z Elisabeth Revol zdobył szczyt. Spełnienie marzenia kosztowało go jednak bardzo wysoką cenę.

W piątkowy poranek pojawiły się dramatyczne doniesienia o problemach polsko-francuskiego duetu w północno-wschodnim Pakistanie. Mackiewicz i Revol utknęli na wysokości około 7300 metrów.

Akcja ratunkowa rozpoczęła się dopiero po kilkunastu godzinach. Dzięki niezwykłej wytrzymałości ekipy ratunkowej z Adamem Bieleckim i Denisem Urubko na czele, ratownicy w zaledwie osiem godzin dotarli do Revol, która znalazła ostatni sił na schodzenie. Wszyscy zeszli do bazy, skąd zostali zabrany przez śmigłowce. Około godziny 13:00 Revol wylądowała w Islamabadzie, gdzie już czekali na nią lekarze.

Jednocześnie podjęto decyzję o zaprzestaniu akcji ratowniczej wobec Tomasza Mackiewicza, który utknął na wysokości ponad 7000 m n.p.m. Wszystko przez niesprzyjające warunki atmosferyczne.

- Mnie kręci przebywanie tam, obcowanie z górą. Najlepiej w samotności - mówił Mackiewicz w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

ZOBACZ WIDEO: "Akcja Bieleckiego i Urubki była spektakularna, brawurowa i heroiczna. Przejdzie do historii światowego himalaizmu"

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / Gazeta Krakowska

Komentarze (43):

  • Sylo Sport Zgłoś komentarz
    Jeśli jedziesz w góry zaopatrz się w odpowiednie akcesoria turystyczne na przykład ochraniacze śnieżne,stuptuty. Najlepsze na www sylo pl - tylko polskie produkty najwyższej jakości.
    • Allez Zgłoś komentarz
      Tomek o sobie wlasnymi slowami
      • Jacek59 Zgłoś komentarz
        Teraz komornik ma problem, 7000 tys m to dla urzędnika sądowego to naprawdę problem.
        • vanhorne Zgłoś komentarz
          nie bardzo rozumiem, byl zadluzony po uszy ale stac go bylo na tak drogie hobby, dziwne to troche szkoda czlowieka, a przedewszystkim rodziny, bo to oni cierpia najbardziej ale z jego
          Czytaj całość
          priorytetami osobiscie, nie moge sie zgodzic
          • Piotr0987 Zgłoś komentarz
            Przecież taka wyprawa to około 300 400 tys sprzęt i przeloty helikopter itp. Wystarczy policzyc 7 wypraw plus inne gory a nasz Polski rząd zamiast dać 200 tys na onkologie dziecięcą wola
            Czytaj całość
            ratować francuzkie gdzie jej rząd nawet palcem nie kiwnoł powiecie że nie mam empati moje dzieci utrzymuje sam ciężko pracujac też mam pasje ale dzieci dla mnie naj.
            • --.night.-- Zgłoś komentarz
              no prosze sami spece od himalaizmu, wspinaczki byli przez kilka dni, teraz spece od zycia rodzinnego. kino za darmo
              • Gertruda Musalewska Zgłoś komentarz
                Jaki problem żona wszystko spłaci z dziećmi.
                • Agnieszka Gabriela Zgłoś komentarz
                  Nie rozumiem jednego, firma przez cztery lata prosperowała na wysokim poziomie to skąd te długi. Alpinista z bożej łaski kupa długów, zaległe alimenty i wyprawa w góry za ciężkie
                  Czytaj całość
                  pieniądze. Bo co bo on miał pasje, każdy ma pasje ale jak jestem odpowiedzialnym człowiekiem który ma rodzinę na utrzymaniu pasję mogę sobie wsadzić w dupę. Zakasuję rękawy i zasuwam żeby utrzymać się na powierzchni a nie myślę o niebieskich migdałach. Nasz alpinista to zwykły egoista.
                  • Agnieszka Gabriela Zgłoś komentarz
                    Nie rozumiem jednego, firma przez cztery lata prosperowała na wysokim poziomie to skąd te długi. Alpinista z bożej łaski, kupa długów, zaległe alimenty i wyprawa w góry za ciężkie
                    Czytaj całość
                    pieniądze. Bo co bo on miał pasje, każdy ma pasje ale jak jestem odpowiedzialnym człowiekiem który ma rodzinę na utrzymaniu pasję mogę sobie wsadzić w dupę. Zakasuję rękawy i zasuwam żeby utrzymać się na powierzchni a nie myślę o niebieskich migdałach. Nasz alpinista to zwykły egoista.
                    • Marek Kiciński Zgłoś komentarz
                      Jest takie prawdopodobieństwo ze on tam poszedł i wcale już nie chciał wracać..... O tym może świadczyć fakt ze 6 razy wczesniej sie wycofywał realnie mierząc siły na zamiary. A teraz
                      Czytaj całość
                      po prostu wszedł tam za wszelką cenę bo w planie być może nie było powrotu.....
                      • rrrrrrrrrrrrrr Zgłoś komentarz
                        czytając komentarze dochodzę do wniosku, że wszelkie portale powinny zaprzestać umozliwiania komentowania artykułów, zredagować, opublikować i tyle, po co pozwalać na wylewanie pomyj
                        Czytaj całość
                        gdzie tylko się da?
                        • Makrel Zgłoś komentarz
                          Jak to nie warto się niczym wyróżniać i nie ważne czy odniesiesz sukces czy doznasz tragedii. Żądne sensacji, wredne PISMAKI, które nawet poprawnie pisać nie potrafią zaraz wszystkie
                          Czytaj całość
                          problemy twojego życia na wierzch wyciągną. Takie są dzisiejsze wściekle, lewackie media. Najlepiej im wychodzi szczucie, plucie i CENZURA. I to się nazywa DZIENNIKARSTWO. Syf totalny.
                          • Manfred Manfredziarz Zgłoś komentarz
                            Widzicie polityki , napewno chciał porozmawiać ze stwórcą i poskarżyć się na was najwyżej jak mógł . A tu coś takiego . A po ogradzać te szczyty niech nie chodzą , a modlić się to
                            Czytaj całość
                            do kościoła jak mówi jeden bezdomny pleban z Warszawy. Jak masz już plusa i minusa i obwód zamknięty niema siły przebicia .
                            Zobacz więcej komentarzy (30)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×