WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko / Na zdjęciu: Peter Ljung

Żużel. Darcy Ward chwali Donalda Trumpa, Peter Ljung komentuje sprawy imigracyjne. Polacy milczą o polityce

Łukasz Kuczera

Polscy żużlowcy w ogóle nie zabierają głosu ws. politycznych. Zawodnicy zagraniczni robią to z kolei bardzo często. Darcy Ward wychwala politykę Donalda Trumpa, Szwedzi komentują politykę ws. imigrantów. Skąd ta różnica?

Wystarczy rzut oka na media społecznościowe, by zobaczyć, że polscy żużlowcy nie lubią udzielać się na tematy polityczne czy też trudne społecznie. Mamy zdjęcia z wakacji, kolejnych występów w trakcie sezonu, ale nawet gdy w kraju dzieje się coś ważnego, opinię zachowują dla siebie.

Obcokrajowcy mają do tego inne podejście. Darcy Ward, który musiał zakończyć karierę z powodu koszmarnego wypadku, jest wielkim fanem Donalda Trumpa. Jego media społecznościowe są aż przepełnione wpisami prezydenta USA i sprawami polityki.

Czytaj także: Zmarzlik jako sportowiec roku budzi kontrowersje
"USA wydały dwa biliony dolarów na sprzęt wojskowy. Jesteśmy największym i zdecydowanie najlepszym krajem na świecie. Jeśli Iran zaatakuje amerykańską bazę wojskową lub dowolnego Amerykanina, skorzystamy z części tego nowego sprzętu… I to bez zawahania!" - taki wpis Trumpa możemy zobaczyć u Warda, co ma oczywiście związek z ostatnim napięciem na linii Waszyngton-Teheran.

ZOBACZ WIDEO Bartosz Zmarzlik typował Roberta Lewandowskiego na sportowca roku w Polsce
 
U Warda znajdziemy też szereg wpisów, w których Trump chwali się sukcesami w trakcie swojej kadencji lub też gani politycznych przeciwników. Sytuacja jest o tyle dziwna, że przecież były żużlowiec jest Australijczykiem, a nie Amerykaninem.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że na tematy polityczne wypowiada się jedynie Ward. "Piękny jest nasz kraj i miasto, w którym żyjemy, skoro dzieci nie mają odwagi wyprowadzać psów z powodu uzależnionych od cudzoziemców, którzy prześladują ich i zachowują się okropnie" - napisał ostatnio Peter Ljung, który dodał, że nie zawaha się skorzystać z kija golfowego w razie potrzeby.

"Ten sam problem jest we wszystkich innych krajach, do których wpuszczono te wszystkie szczury" - odpowiedział Ljungowi inny z żużlowców, Michael Palm Toft. Bardzo często na temat imigrantów i problemów obecnej Szwecji wypowiada się też Ludvig Lindgren.

Podobnych tweetów i wpisów nie zobaczymy u polskich żużlowców? Skąd to się bierze? Czy to oznacza, że Bartosz Zmarzlik i inni nie interesują się polityką? Wręcz przeciwnie. Różnica polega na popularności dyscypliny i podejściu do niej mediów. Gdyby któryś z naszych zawodników zaczął komentować polityczną rzeczywistość, mógłby tylko na tym stracić. Raz, że temat podchwyciłyby media. Dwa, że żużlowiec mógłby stracić fanów z przeciwnego obozu politycznego.

Czytaj także: To był rok Bartosza Zmarzlika. Nie miał sobie równych

Ward w Australii czy Ljung w Szwecji są na tyle nieznanymi postaciami w swoim kraju, że mogą komentować politykę z fotela, mając mniej więcej rangę przeciętnego Kowalskiego w naszym kraju. Zmarzlik i inni nie mają tego luksusu w Polsce.


KUP BILET NA 2024 ORLEN FIM Speedway Grand Prix of Poland - Warsaw -->>

< Przejdź na wp.pl