Sześć lat temu podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Zurychu polska sztafeta 4x400 zajęła trzecie miejsce, ustępując Wielkiej Brytanii oraz Rosji. Po czasie okazało się, że w zespole Rosjan startował zawodnik, który stosował niedozwolone środki. Dzięki temu Polacy awansowali na drugie miejsce, a brązowy medal przypadł Francuzom.
W sobotę uczestnicy tej sztafety (Rafał Omelko, Jakub Krzewina, Łukasz Krawczyk, Kacper Kozłowski, Andrzej Jaros) odebrali w Toruniu srebrne medale. Szóstym zawodnikiem w zespole był Michał Pietrzak, ale jego zabrakło w Toruniu, dlatego medal w jego imieniu odebrał Aleksander Matusiński - trener sztafety pań 4x400 m.
- Nasza druga lokata widniała w oficjalnych europejskich statystykach już od kilku lat, więc ten medal nie był niespodzianką. Mimo wszystko miło jest mieć namacalny dowód na to drugie miejsce - powiedział Omelko, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
W Zurychu Biało-Czerwoni wywalczyli więc w sumie dwa złote medale, sześć srebrnych oraz cztery brązowe.
Czytaj także:
Lekkoatletyka. Polska sztafeta straciła rekord świata
IO Tokio 2020. Koronawirus może storpedować igrzyska
ZOBACZ WIDEO: Odwiedziliśmy bazę reprezentacji Polski na Euro 2020! Zobacz, jak będą mieszkać kadrowicze