W przypadku dwóch pojedynków Fin był skazywany na porażkę przez bukmacherów. Choć w marcu 2020 roku zastopował Konwackiego przed czasem przy jego kibicach, także przed rewanżem większość ekspertów nie dawała mu szans na powtórzenie sukcesu z Nowego Jorku.
Były mistrz Europy w wadze ciężkiej pokazał jednak, że ma sposób na Kownackiego. Robert Helenius nic nie robił sobie z agresywnych ataków faworyta i z zimną krwią trafiał raz za razem. Zadanie w drugiej walce miał ułatwione, bowiem już w pierwszej rundzie spowodował, że pod lewym okiem Polaka pojawiła się duża opuchlizna, uniemożliwiająca mu widoczność.
Choć Fin już od kilku lat był na zapleczu wielkiego boksu, to dwie wygrane z Kownackim wywindowały jego pozycję na świecie. W taki scenariusz z trudem może uwierzyć szef grupy Knockout Promotions, Andrzej Wasilewski, który na Twitterze przypomniał, że jeszcze w 2018 roku Helenius był tłem dla Artura Szpilki.
"Adam robił, co mógł. Wyjątkowo mu ten styl nie leżał. Aż ciężko uwierzyć jak Helenius wyglądał w WCA na sparingach ze Szpilką, bodaj przed walką z Wachem. Artur go po prostu demolował. Ale to trening" - napisał Wasilewski.
Zobacz także:
Adam Kownacki się tłumaczy. Dlatego uderzał poniżej pasa
Trener Kownackiego załamany. "Nie robił nic nad czym pracowaliśmy"
ZOBACZ WIDEO: Brutalny nokaut w Czeczenii, Polski sędzia wkroczył do akcji