- Najprzyjemniejsze jest to, że daliśmy naszym fanom i naszemu narodowi fantastyczną noc, a nasza podróż potrwa przez kolejne cztery dni - przyznał po meczu Gareth Southgate, cytowany przez "The Guardian".
Reprezentacja Anglii po 55 latach ponownie zagra w finale wielkiej imprezy piłkarskiej. Poprzedni zaliczyli w 1966 roku podczas mistrzostw świata. Wtedy pokonali 4:2 RFN, a mecz rozegrano na... Wembley.
Teraz, w tym samym miejscu, podopieczni Southgate'a powalczą o historyczny pierwszy tytuł mistrza Europy. Tym razem rywalem będzie reprezentacja Włoch. Trener Anglików komplementuje kolejnego rywala nazywając go "potężną przeszkodą".
ZOBACZ WIDEO: O tym się nie mówi. "Otwarcie Wembley niesie za sobą olbrzymie ryzyko"
- Przed nami jeszcze jedna potężna przeszkoda. Włochy to bardzo dobry zespół. Pokazali wybitną formę, mają z tyłu obrońców wojowników, którzy przeszli przez wszystko - przyznał.
Anglicy w półfinale z Duńczykami przeszli kolejny poważny test na Euro 2020 - stracili pierwszego gola i pierwszy raz przegrywali. - Czułem się spokojny, bo czułem, że zawodnicy są gotowi i przygotowani. Zachowali spokój i znaleźli drogę do wygranej - wyjaśnił.
- To był pierwszy raz, kiedy przegrywaliśmy. Zachowaliśmy spokój. Nie było paniki. Stworzyliśmy sobie kilka szans. Udało nam się ich złamać. W drugiej połowie przejęliśmy kontrolę - dodał Harry Kane, który w 104. minucie zapewnił swojej drużynie wygraną.
Finałowe spotkanie Anglia - Włochy rozegrany zostanie w niedzielę 11 lipca. Początek o godzinie 21:00.
Zobacz także:
"Czysty karny" pomógł Anglikom. Sterling skomentował kluczową akcję półfinału Euro 2020
Selekcjoner Danii jest wściekły. "Nie można przejść obok tego obojętnie"