Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

F1: brutalny świat królowej motorsportu. Williams może faworyzować Russella kosztem Kubicy

Grand Prix Chin będzie okazją, aby zweryfikować, czy samochody Roberta Kubicy i George'a Russella prowadzą się tak samo. Jeśli Polak po raz kolejny będzie narzekać na zachowanie modelu FW42, Williams nie ucieknie od opinii, że faworyzuje Brytyjczyka.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
George Russell (po lewej) i Robert Kubica (po prawej) Materiały prasowe / Williams / Na zdjęciu: George Russell (po lewej) i Robert Kubica (po prawej)

Od Grand Prix Bahrajnu minęły już niemal dwa tygodnie. Dla Williamsa okres po wyścigu był okazją do analizy właściwości obu samochodów, bo w dotychczasowych wyścigach zachowywały się kompletnie inaczej. Robert Kubica mówił o tym wprost na torze Sakhir.

O ile jeszcze w Australii 34-latek mógł tłumaczyć gorsze właściwości jezdne swojej maszyny uszkodzoną podłogą i obraniem złych ustawień, o tyle w Bahrajnie skopiował parametry George'a Russella. Efekt? Pojazd był znacznie nerwowy.

- Myślałem, że rajdowo sobie nieźle radzę po paru sezonach w WRC. Tymczasem jazda samochodem F1 w stylu rajdowym nie odpowiada mi. Było bardzo trudno. Od początku walczyłem o to, by utrzymać go na torze, niż faktycznie jechać - mówił Kubica przed kamerami Eleven Sports.

ZOBACZ WIDEO "Podsumowanie tygodnia". Kto zdobędzie mistrzostwo Polski? "Legia zyskała luz po zwolnieniu Sa Pinto"

W fabryce Williamsa dokonano już analizy danych zebranych podczas ostatnich testów w Bahrajnie. Tyle że opierano się głównie na przejazdach Nicholasa Latifiego. Jazdy Kubicy i Russella zostały bowiem storpedowane przez opady deszczu.

Brutalny świat Formuły 1

Deszcz podczas testów w Bahrajnie był ostatnim, czego potrzebowali Kubica i Williams przed Grand Prix Chin. Bo zespół nic nie sprawdził. Istnieje ryzyko, że w Szanghaju ponownie usłyszymy od Polaka, że jego samochód i Russella ustawiony jest tak samo, że oba mają identyczne części, a na torze zachowują się inaczej.

Z każdym takim komentarzem Williams nie ucieknie od pytania o faworyzowanie Russella. Nie zadadzą go jednak brytyjscy dziennikarze, którzy zdominowali padok królowej motorsportu. Robią to jednak inni.

"Wszystkim zmartwionym losem Roberta Kubicy i jego gorszym (zapewne) autem chciałbym przypomnieć, że F1 to jedno z najbrutalniejszych miejsc dla sportowców, a to, co się dzieje za kulisami, jest dla widzów 21+. Wystarczy poczytać np. byłych kierowców z Australii i Nowej Zelandii" - pisał ostatnio na Twitterze Andrzej Mielczarek, komentator Eurosportu.

Mielczarek miał na myśli losy Marka Webbera i Brendona Hartleya, którzy nie byli najlepiej traktowani przez środowisko Red Bulla. Australijczyk przez kilka lat był tylko "dodatkiem" do Sebastiana Vettela, Nowozelandczyk w zeszłym sezonie pracował w Toro Rosso na rzecz rozwoju silnika Hondy, a śmietankę z tego spijał Pierre Gasly.

Czytaj także: Momenty, które wstrząsnęły Formułą 1 

- Nieźle jak na kierowcę numer dwa - rzucił Webber po Grand Prix Wielkiej Brytanii w roku 2010, które wygrał mimo tego, że Red Bull chciał inaczej. Został wtedy liderem mistrzostw świata. Kilka tygodni wcześniej, gdy przewodził stawce w Turcji, zespół kazał mu zmniejszyć obroty silnika i oszczędzać paliwo. Wszystko po to, by triumfował Vettel.

Z kolei gdy Hartley przed rokiem w jednym z wyścigów był lepszy od Gasly'ego, to Toro Rosso tłumaczyło to… usterką w samochodzie Francuza. - To nieprawda - odpowiadał nowozelandzki kierowca i grzmiał na własnego pracodawcę. - Czas zacząć się bronić - dodawał.

Russell przyszłą gwiazdą Formuły 1

Kubica podpisując kontrakt z Williamsem wiedział na co się pisze. Miał świadomość, że jego partnerem będzie Russell, czyli wielka nadzieja Brytyjczyków na następcę Lewisa Hamiltona. 21-latek należy do programu juniorskiego Mercedesa, wygrywał w cuglach tytuły mistrzowskie w F2 i GP3. Wystarczy przez chwilę pooglądać Sky Sports czy BBC i posłuchać tamtejszych ekspertów, aby zrozumieć jak wielbiony jest Russell. 

Nawet jeśli nie ma między nimi niezdrowej rywalizacji, to wydarzenia z ostatnich tygodni są co najmniej zastanawiające. Czy Russell miał "szczęście", że to akurat jemu przypadł ten lepiej prowadzący się pojazd? Zwłaszcza w sytuacji, gdy Williams narzeka na brak części zamiennych?

- W świecie zewnętrznym, tym poza Formułą 1, nikt sobie nie zdaje z tego sprawy. Jednak osoby zaangażowane w ten sport, jak pracownicy Williamsa czy Mercedesa, jak Toto Wolff (szef Mercedesa - dop. aut.), moi menedżerowie, oni doskonale wiedzą jaka jest moja wydajność - powiedział ostatnio pewny siebie Russell w rozmowie z portalem RaceFans

Zadajmy sobie pytanie. Jeśli fabryka wyprodukuje tylko jeden nowy komponent, to kto otrzyma go jako pierwszy? Brytyjski kierowca reprezentujący barwy zespołu z Wysp, któremu wróży się ogromną karierę, czy zawodnik z Polski?

Zespoły mogą zapewniać, że traktują swoich kierowców równo, ale pewne fakty czasem wychodzą po latach. "Wiedziałem, że mój samochód różni się od tego, jakim dysponował partner z ekipy. Nie podobało mi się to, poruszałem ten temat. Bo zawsze mówię to, co myślę. Pomaga mi to lepiej spać w nocy" - napisał ostatnio w swojej książce Jaime Alguersuari, który również ma zastrzeżenia do tego jak był traktowany przed Red Bulla w okresie startów w Toro Rosso.

Deja vu Kubicy

Sam Kubica może odczuwać deja vu. Bo w okresie startów w BMW Sauber zetknął się z podobną sytuacją. Trafił do niemieckiego zespołu, w którym jego partnerem był Niemiec. Wielokrotnie można było odnieść wrażenie, że stajnia z Hinwil faworyzuje Nicka Heidfelda. Nawet jeśli oficjalnie zapewniano, że każdy z kierowców może liczyć na takie same wsparcie.

Najdobitniej pokazują to wydarzenia z sezonu 2008, kiedy to po Grand Prix Kanady polski kierowca został liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Niemcy przestali jednak rozwijać jego samochód, bo… cel na tamten rok zakładał wygranie wyścigu. Skoro udało się go osiągnąć, to odpuszczono temat walki o tytuł.

Czytaj także: Mercedes nie pozwoli zniszczyć kariery Russella 

BMW Sauber przerzuciło za to siły na rozwój maszyny na rok 2009 oraz… pomoc Heidfeldowi. Bo Niemiec narzekał na sposób prowadzenia się modelu, który miał do dyspozycji w końcówce sezonu 2008.

Czy podobnie jest w tej chwili w Williamsie? Odpowiedzi nie poznamy podczas najbliższego weekendu, ale sytuacja jest co najmniej alarmująca. I biorąc pod uwagę niespotykaną szczerość Kubicy, kiedyś dowiemy się prawdy na ten temat. 

Czy uważasz, że Williams traktuje swoich kierowców jednakowo?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (13):

  • Szymon Nazar Zgłoś komentarz
    Wychodzi na to Robert Kubica pełni rolę kierowcy testowego...
    • Szymon Nazar Zgłoś komentarz
      Przełomu nie będzie, ale ważne co Robert po treningach powie i czy będą chcieli go słuchać...
      • Wojtek Suwak Zgłoś komentarz
        Wystarczy porównać wyniki obu kierowców podczas testów na Węgrzech, gdzie Kubica po ok. 7 latach wsiadł do bolidu F1. Tam miał 4-ty wynik a Russel chyba w Mercedesie był 8. O czym tu
        Czytaj całość
        długo dyskutować.
        • Tomasz22 Zgłoś komentarz
          Te dyskusje nie mają żadnego logicznego sensu ponieważ bolid Russela jest stabilny jego maszyna podczas jazdy jedzie jak po sznurku owszem Russel ten używa kontr żeby bolid się nie
          Czytaj całość
          ślizgał ale robi to o wiele rzadziej w przeciwieństwie do Roberta Kubicy ,dlatego też Russel ma tę zaletę że jego opony mniej się zużywają i odnosi lepsze czasy i dlatego też na mecie był przed Kubicą .Zaś Robert ma tak zły stan Bolidu że o tym nie da się pisać żadne ustawienia nie pomagają wręcz tylko przeszkadzają opony zużywają się bardzo szybko bardzo często zdarza się że Robert do mety dojeżdża już niemal na samej feldze (stan opon jest fatalny i pozostawia wiele do życzenia),czasy odnoszone przez Roberta są dużo gorsze no i co wspomniałem na początku sam stan bolidu jest katastrofalny Robert żeby nie wpaść w poślizg lub żeby nie zrobić przysłowiowego bączka na torze musi używać nieustannie kontr na kierownicy ,ta kierownica u Roberta cały czas pracuje .I choćby nie wiem jakby Robert się nie starał jakby nie stawał na głowie to dzięki temu że ma jak to ładnie niektórzy piszą rozpadającą się taczkę ,a nie solidny bolid i dlatego też jest za Russelem .I powiem coś na koniec,jednego jestem pewny gdyby zespół dał dobry bolid Robertowi Russel byłby daleko z tyłu i nie miałby nic do powiedzenia ,no ale to tylko bezzasadne pisanie gdyż jak wiemy zespół zrobi wszystko by faworyzować Russela kosztem Roberta Kubicy i sam Robert używa grzecznych słów dając jasny przekaz że tak jest w zespole ,ludzie też nie są ślepi i to widzą że Russel jest numerem jeden oczkiem w głowie zespołu zaś Robert Kubica jest numerem dwa daleko z tyłu.
          • Andrzej1313 Zgłoś komentarz
            Uważam, że złej baletnicy przeszkadza .... Samochody sa takie sama a kierowca decyduje o pewnych ustawieniach. Dziennikarzyna widzi, że Robert przegrywa wewnętrzną konkurencję z Russelem
            Czytaj całość
            i szuka teorii spiskowych. Russel jest młodszy, sprawniejszy i nie narzeka na wszystko tylko cieszy sie z tego co ma.
            • Demostenes Zgłoś komentarz
              Jeśli okaże się to prawdą to będzie to oznaczać, że Robert Kubica to przykład polskiego frajera niestety :/!
              • piotr_sl Zgłoś komentarz
                Jak mnie bawią te gadki o sabotażach czy innych bolidach.Wmawianie nam o jego genialności i ciągłe spiski przeciwko niemu. Było dużo szumu z powrotu Kubicy i szybko okazało się, że
                Czytaj całość
                wiek i przerwa zrobiły swoje a debiutant okazał się lepszy.
                • Lucas Glowacz Zgłoś komentarz
                  f1- beda caly sezon sie zastanawiac co ulepszyc co maja do dupy i wyjdzie ch... a za rok bedza znowu sie zastanawiac... jak formola kiedys lepiej wyglodala niz teraz z tymi 1.6...
                  • qaq Zgłoś komentarz
                    takie jest życie , swiat jest brutalny ,poza tym czy russell czy Robert i tak są 3-4 sekundy od czołówki czyli DNO DNA prawie jak Brexit
                    • Arkadio33 Zgłoś komentarz
                      LOL wymówek ciąg dalszy. Williams sabotuje własnego kierowcę. Dobrze się czujecie ? Specjalnie wkładają mu gorsze części i sabotują soft i aerodynamikę. A prawda jest taka, że
                      Czytaj całość
                      poświęcają mu tyle czasu ile przypada dla oldboya paydrivera vs rokującego nastolatka. Wycisną z Robcia każda złotówkę Orlenu jaką można testując na nim co tylko mogą, a po zakończeniu kontraktu wystawią bez żalu za drzwi żeby zainwestować zdobyte doświadczenie w Russela + nowego młodego z perspektywami i tyle.
                      • Esfand Zgłoś komentarz
                        Williams specjalnie wziął Kubicę bo liczą na frajera którego wykorzystają żeby popracował i im przekazywał ważne info do rozwoju samochodu a młody brytol będzie spijać śmietankę.
                        • GP. Zgłoś komentarz
                          to już widać od GP.Australii kogo faworyzują. młody dostał nowe auto a Robert prototyp po testach . w GP. Bahrajnu jechał z tą samą uszkodzoną podłogą co w Australii.jak by tego
                          Czytaj całość
                          było mało to jeszcze w testach po wyścigu Roberta bolidem jeździli . ciekawe kto dostanie to nowe auto które budują ?
                          • BfanB Zgłoś komentarz
                            Też nie wierzę, że Robert dostanie taki sam samochód... Wiliams ma za zadanie promować Russela bo takie są m.in. oczekiwania kibiców w GB a Kubica jest tylko do ciężkiej harówki i
                            Czytaj całość
                            wyłapywania mankamentów ... Jego samochód poza wadami, które posiada też auto Russela ma jeszcze włączony chyba tryb slowmotion, żeby Kubica mógł się cieszyć każdą sekundą na prostej i w zakrętach. Chciałbym, żeby coś się zmieniło ale tak już jest w tym sporcie, że dwa samochody tej samej stajni nie mogą ze sobą rywalizować na równych zasadach bo to też podział punktów w klasyfikacji... Przekonał się o tym Leclerc, w którego samochodzie, prawie z całą pewnością uruchomił się tryb "team spirit" a nie jakaś tam awaria. W dobie komputerów i elektroniki naprawdę wystarczy tylko jeden guziczek i jeden czy drugi co fika w ekipie dostaje bana i nawet o tym nie wie.
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×