Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

F1. Jarosław Wierczuk: Kontrowersyjna kara dla Alfy Romeo. Zasłużona, ale też zbyt bolesna (komentarz)

Robert Kubica zdobył pierwszy punkt w tym sezonie F1 wskutek kary dla kierowców Alfy Romeo. Kimi Raikkonen i Antonio Giovinazzi ucierpieli z powodu źle funkcjonującego sprzęgła. Kara dla nich jest zasłużona, ale już jej wymiar dyskusyjny.
 Redakcja
Redakcja
Antonio Giovinazzi Materiały prasowe / Alfa Romeo / Na zdjęciu: Antonio Giovinazzi

Pierwszy punkt Roberta Kubicy w sezonie 2019 to jednocześnie pierwsze "oczko" dla Williamsa i potencjalnie przełomowy moment dla tej stajni. Warto jednak pamiętać, że do pełni szczęścia na Hockenheim zabrakło wywalczenia owego punktu na torze. 10. miejsce Roberta było efektem kary nałożonej na kierowców Alfy Romeo.

Temat dotyczył sprzęgła, a konkretnie sposobu jego funkcjonowania podczas startu. Niby szczegół techniczny, ale sędziowie twierdzą, że ma na tyle istotny wpływ na start, iż można uzyskaną w ten sposób przewagę porównać do falstartu.

Czytaj także: Alfa Romeo złożyła apelację 

Kara okazała się dla byłego teamu Sauber bardzo dotkliwa. Od euforii i historycznego wyniku decyzja sędziów bardzo szybko doprowadziła do nerwowości czy wręcz załamania. Reprezentanci Alfy Romeo natychmiast zareagowali odwołując się od tej decyzji, ale znając dotychczasowe statystyki szanse na jej uwzględnienie nie są duże.

ZOBACZ WIDEO: Kubeł zimnej wody wylany na Roberta Kubicę. Mówi o "mniejszej przyjemności"

To kolejny kontrowersyjny ruch ze strony sędziowskiej. Pisałem niedawno o głośnym wywiadzie-deklaracji w wydaniu Michael Masiego i o końcu ery Charliego Whitinga (czytaj więcej o tym TUTAJ). Masi bardzo szybko po objęciu władzy doprowadził do wyraźnych kontrowersji.

Przynajmniej ja odebrałem jego wywiad jako próbę załagodzenia atmosfery wokół nowego dyrektora wyścigowego i jednoczesnego zapewnienia, że dla aktualnego szefostwa umożliwienie otwartej walki pozostaje jednym z priorytetów. Masi nie zamierza stosować tendencyjnej penalizacji, aby odstraszyć startujących od walki na limicie. W tym zresztą kierunku mają przebiegać planowane na 2021 rok zmiany regulaminowe. Główne aspekty to unifikacja aerodynamiki i ograniczenie kosztów, chociaż największe teamy już lobbują przeciw.

Tutaj jednak sytuacja nie dotyczyła bezpośredniej walki, nie był to jeden z wielu incydentów wyścigowych. Czy zatem brak jest w owej decyzji kontrowersji? Czy była ona właściwa? Moim zdaniem odpowiedź nie jest niestety jednoznaczna. Przede wszystkim zrównano drobny detal techniczny z bardzo realną i jak najbardziej wymierną przewagą uzyskaną wskutek falstartu.

Czytaj także: Ross Brawn pogratulował Robertowi Kubicy

W pewnym sensie uzasadniono surowość kary porównaniem właśnie do falstartu. Widzę w tym pewną tendencyjność. Co więcej, w tym samym wyścigu mieliśmy ewidentnie wymierne i chyba bezdyskusyjne incydenty, których dysproporcja w porównaniu z surowością kary dla Alfy Romeo nieco zaskakuje. Mam na myśli choćby niebezpieczne wypuszczenie Charlesa Leclerca z postoju w wykonaniu Ferrari, za co Włosi dostali symboliczny "mandat" w wysokości 5 tys. euro. Przy ich budżecie kara w zasadzie nieodczuwalna, a z pewnością nie mająca żadnego wpływu na wynik.

W przypadku Alfy Romeo ten wpływ był druzgocący. Został zespołowi odebrany kluczowy w skali sezonu wynik. Kontrowersje wokół debiutanckiego w swojej roli Michaela Masiego można by mnożyć. Bardzo podobny incydent z niebezpiecznym wypuszczeniem w przypadku Maxa Verstappena w Monako kosztował Holendra i zespół Red Bull Racing nieporównanie więcej, bo po doliczeniu pięciu sekund do wyniku, wpływ na kolejność na mecie był faktem.

Z drugiej strony tłumaczenie zespołu stanowiło w moim przekonaniu typową, wyścigową wymówkę. Ileż to razy i w ilu kategoriach zawodnicy, a może przede wszystkim zespoły, powoływali się na właściwe na początku wyścigu parametry i ich pogorszenie się w trakcie zmagań, na co stajnia nie ma wpływu? I tym razem było bardzo podobnie, co trochę dziwi, biorąc pod uwagę elitarny przecież poziom zawodów. Uważam, że taka retoryka to prowadzona z pełną świadomością manipulacja.

Dla teamów jest bowiem jasne, że wiele parametrów podlegających zużyciu, tak jak choćby minimalny prześwit, poziom paliwa itd. jest wiążąca po wyścigu. Tłumaczenie wygląda tym bardziej naiwnie, iż mówimy o obu samochodach, ale tylko jednego zespołu. W grę zatem raczej nie wchodzi przypadek, jakieś nadzwyczajne zużycie materiału, którego zespół nie był w stanie przewidzieć. Prawdopodobnie ekipa zostawiła po prostu zbyt mały margines bezpieczeństwa i w efekcie po wyścigu zameldowała się z samochodem nie spełniającym norm regulaminu.

I tu wydaje mi się dochodzimy do kluczowego punktu - jaka była intencja, czy było to działanie zamierzone czy nie? Istotę sporu stanowi siła docisku sprzęgła, a więc mówiąc bardziej kolokwialnie, chodzi o lekko ślizgające się sprzęgło, które przy odpowiednich parametrach może wywołać efekt podobny do kontroli trakcji. Kwestia intencji jest tutaj chyba najtrudniejsza do oceny.

Czytaj także: Kubica pozostawił po sobie ślad nie do zdarcia

Zużycie sprzęgła mogło być ponadnormatywne ze względu na bardzo trudne, deszczowe warunki, wyjątkowo śliski tor i szereg neutralizacji oraz startów lotnych, ale jak już pisałem problem dotyczył wyłącznie jednego zespołu. Z kolei właśnie te powtarzające się po fazach neutralizacji restarty były idealną okazją do skorzystania z takiego specyficznie funkcjonującego sprzęgła. Przewaga byłaby możliwa do uzyskania nie raz, jak w standardowym wyścigu, ale wielokrotnie.

Dodatkowo ze względu na bardzo ograniczoną trakcję owa przewaga miałaby po prostu większe znaczenie. Mówiąc inaczej, jeżeli kiedykolwiek świadome podjęcie takiego ryzyka przez zespół miałoby mieć sens to właśnie w Niemczech. Myślę, że najprawdopodobniej właśnie taki tok rozumowania doprowadził sędziów do decyzji o nałożeniu kary.

Podsumowując, z pewnością jest coś na rzeczy i kara była uzasadniona, ale jej surowość i wpływ na wynik według mnie nie do końca.

Jarosław Wierczuk

Jarosław Wierczuk - były kierowca wyścigowy. Ścigał się w Formule 3000, Formule 3, Formule Nippon oraz testował bolid Formuły 1. Obecnie Prezes Fundacji Wierczuk Race Promotion, której celem jest promocja i pomoc młodym kierowcom.

Strona fundacji Wierczuk Race Promotion

Profil Fundacji Wierczuk Race Promotion na Facebooku

Czy kara dla kierowców Alfy Romeo była zasłużona?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (6):

  • Pękała Wiesław Zgłoś komentarz
    to chyba ostatni punkt tej firmy W ale co tam zawsze coś jak nie błąd własny to czyjś to też nic nowego - życzę zdrowia
    • jck Zgłoś komentarz
      Na czym miała by polegać przełomowość tej sytuacji dla Williamsa? Co zmieniłoby się w bolidzie, zarządzaniu ekipą, fabryką a w konsekwencji WYNIKAMI jakie Williams osiąga, czy
      Czytaj całość
      osiągałby? NIC, kompletnie NIC ten punkt nie znaczy. Wyłącznie ma znaczenie dla Russela że to nie on go zdobył, RK ma to w d... bo wie że to kompletnie NIC nie znaczy
      • Lewa Renka Kupicy Zgłoś komentarz
        Przypominam, że na 11. miejscu był Lewis Hamilton, znany z tego, że FIA z dumą spogląda na jego wyniki. Roberto skorzystał wyłącznie na tym, że Mistrz Świata przez zamęt na torze był
        Czytaj całość
        tylko o 1 pozycję przed nim.
        • Pan Jot Zgłoś komentarz
          Jaki przełomowy moment dla Williamsa haha ;] To jak tylko Williams dojechałby do mety, a reszta się rozbiła, to rozumiem, że tytuł na sf byłby - Williams w końcu ma bolid na zwycięstwo
          Czytaj całość
          ;]
          • RobertW18 Zgłoś komentarz
            P. Wierczuk znowu jakieś dziwactwa wypisuje: "I tu wydaje mi się dochodzimy do kluczowego punktu - jaka była intencja, czy było to działanie zamierzone czy nie? ... Kwestia intencji jest
            Czytaj całość
            tutaj chyba najtrudniejsza do oceny." "Kwestia intencji" - to moze miec znaczenie przy ocenie "moralnej", a nie przy pilnowaniu porządku na wyścigu. Tutaj chodzi o to, ze oba wozy tego samego zespołu były tak nastawione, ze mogły osiągac korzyści względem innych wozów (w przewidywanych okolicznościach deszczowych). Do takich zagrań nie powinno się dopuszczac. Inna sprawa, ze to w ogóle nie wygląda na przypadek. A tu p. Wierczuk chce nie tylko, zeby uwzględniano "intencje", bo to sprawa wg niego "kluczowa", a dopóki się złych "intencji" nie dowiedzie, to kara jest "zbyt surowa".
            • Ralf_S Zgłoś komentarz
              Kara dla AR w pełni zasłużona. Takie kombinacje i naciąganie jasnego dla wszystkich regulaminu porównałbym do stosowania dopingu w sportach siłowych. Nie ma innej opcji tylko trzeba to
              Czytaj całość
              ucinać w zalążku. Inaczej w następnym deszczowym GP wszyscy będą mieli tak samo jak AR w Niemczech. Nie można do tego dopuścić.
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×