Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Fatalna sytuacja AZS-u Rzeszów

Życie beniaminka FGE nie jest usłane różami. Nie dość, że wciąż pozostaje bez wygranej, to jeszcze w minionej kolejce urazów doznały aż trzy zawodniczki, które być może będą musiały dłużej pauzować.
Adam Popek
Adam Popek

"Akademiczki" mierzyły się na wyjeździe z Matizol Liderem Pruszków. Co ciekawe, momentami to one przeważały i miały nawet realne szanse powalczyć o końcowe zwycięstwo. Jednak zaistniałe okoliczności w postaci przymusowego zejścia z parkietu trójki dziewczyn mocno utrudniły te dążenia.

Sprawa dotyczy Magdaleny Bibrzyckiej, Joanny Kędzi i Edyty Czerwonki. Na chwilę obecną trudno wyrokować kiedy zdołają powrócić do pełnej sprawności, niemniej pewnym jest, iż trenerowi Wojciechowi Downar-Zapolskiemu przybyło w ten sposób zmartwień. - Aż tyle kontuzji w jednym meczu to jakaś tragedia. Nawet nie wiemy na ile są one poważne - mówi 45-letni coach i po chwili dodaje: - Te zdarzenia ewidentnie podcięły skrzydła całej drużynie. Część koszykarek przez to w myślach była zupełnie gdzie indziej.

Wszystkie niewiadome odnośnie stanu zdrowia wymienianych zawodniczek powinny zostać rozwiązane wkrótce. Najbliższa seria gier zaplanowana została na przyszły weekend, wobec czego niewykluczone, że któraś z nich zdąży się do tego czasu wykurować.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

  • zecke Zgłoś komentarz
    No niestety kontuzje nie omijają rzeszowianek od samego początku. Nie dość, że nie był to wybitnie mocny zespół to teraz jeszcze traci swoje najmocniejsze ogniwa. Teraz to pewnie
    Czytaj całość
    ciężko będzie o jakieś punktowanie, nawet na poziomie piłki ręcznej.
    • morfeusz Zgłoś komentarz
      Ja bym nie przesadzał z tymi "realnymi szansami na końcowe zwycięstwo". Na marginesie mówiąc - zwycięstwo może być tylko na końcowe. Nie można mówić o zwycięstwie po 2 czy 3
      Czytaj całość
      kwartach. Zwrot "końcowe zwycięstwo" jest tak samo poprawny jak " cofnij do tyłu". Ale wracając do meczu, poza pierwszą kwartą w której Lider grał ospale, Rzeszów cokolwiek mieszał. Później Lider kontrolował mecz choć nadal grał fatalnie i (z całym szacunkiem dla kontuzjowanych) ich obecność na parkiecie niewiele pomogłaby przyjezdnym. Rozumiem trenera AZS-u że szuka jakiegoś usprawiedliwienia dla swojej drużyny ale ma skład dużo słabszy od w sumie przeciętnego Lidera i dlatego przegrał. A nie dlatego że trzy zawodniczki uległy kontuzjom. Choć dla ścisłości, Kędzia wróciła na parkiet. Swoją drogą tak duża ilość kontuzji w jednym (w sumie spokojnym meczu)o czymś świadczy. Może o słabej rozgrzewce...........
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×