KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PGE Turów: Zdrowie warte tyle co kontrakt? - Ostatnie elementy układanki

Długo czekaliśmy na oświadczenie Łukasza Wichniarza w sprawie tzw. afery kolanowej. Czy po zabraniu głosu przez skrzydłowego Kotwicy wszystkie elementy układanki są na swoich miejscach?
Michał Fałkowski
Michał Fałkowski

W piątek Łukasz Wichniarz jako ostatni zabrał głos w tzw. aferze zgorzeleckiej, lub, jak kto woli, kolanowej. Oświadczenie koszykarza Kotwicy Kołobrzeg podtrzymało wszelkie zarzuty stawiane przez Adriana Markowskiego, ale z prawnego punktu widzenia, nie wniosło dla sprawy nic. 31-letni zawodnik nie wytyczył bowiem trasy, którą zamierza obrać w najbliższych dniach.

Ostatni element układanki

Wichniarz to ostatnia strona sporu, która zabrała głos. Pierwszym był, co oczywiste, Adrian Markowski, były członek sztabu szkoleniowego PGE Turowa Zgorzelec, który już na samym początku postawił kwestię jasno. - Nie boję się niczego, bo mówię prawdę. Dla mnie sprawa może się znaleźć w sądzie choćby jutro - mówił 35-latek.

Włodarze PGE Turowa z kolei długo nie chcieli zabrać głosu. - Nie będziemy tego komentować, bo gdybyśmy musieli zajmować się każdym wpisem na forum, to niczym innym byśmy się nie zajmowali - tłumaczył prezes klubu, Waldemar Łuczak. Absolutną ciszę zachowywał natomiast oskarżony przez Markowskiego, trener Miodrag Rajković. Do czasu. W środę Markowski otrzymał pocztą elektroniczną pismo podpisane przez serbskiego trenera. "Wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych poprzez złożenie oświadczenia" - taki zatytułowano w/w dokument.

W piątek natomiast zareagował Wichniarz. Treść jego komentarza już opublikowaliśmy.

Koniec czy początek?

Problem w tym, że długo oczekiwane oświadczenie koszykarza Kotwicy ma znaczenie tylko w kwestii etycznej. Podtrzymując zdanie jednej strony (w tym przypadku Markowskiego), całkowicie podważa wiarygodność drugiej (PGE Turowa i trenera Rajkovicia). I w tym kontekście temat jest zamknięty - dwie strony konfliktu, każda broni swojej racji.

Niestety, z prawnego punktu widzenia, dokument Wichniarza nie wnosi nic do sprawy. Koszykarz nie odniósł się bowiem do kwestii ewentualnego pozwu przeciwko trenerowi Rajkoviciowi czy klubowi PGE Turowa, o czym spekulowano od początku konfliktu. Jaka przypadnie mu zatem rola, gdy sprawa trafi na wokandę, tego nie wiadomo.

Bo że na wokandę jednak trafi, wszystko na to wskazuje.

W piśmie do Markowskiego, trener Rajković zażądał, by ten wykasował post, który umieścił na forum, a także złożył w ciągu siedmiu dni od daty otrzymania wezwania oświadczenie o następującej treści: "Przepraszam Pana Miodraga Rajkovicia za zamieszczenie w dniu 9 grudnia 2013 na portalu www.forum.zgorzelec.info nieprawdziwej informacji jakoby nakazał mi On przeprowadzenie treningu z zawodnikiem Łukaszem Wichniarzem, którego celem miało być spowodowanie kontuzji kolan zawodnika. Zdarzenie takie nigdy nie miało miejsca".

Na końcu widnieje dopisek: "W przypadku zignorowania wezwania sprawa skierowana zostanie na drogę sądową." - Cóż, czekam w takim razie na wezwanie do sądu - komentuje Markowski. Zatem to zdecydowanie nie koniec całej sprawy, a dopiero początek.

Tło z rozmachem

Pisma, oświadczenia i komentarze stron najbardziej zainteresowanych to główne wątki afery kolanowej. Tymczasem w dynamicznym tempie rozwijają się wydarzenia, które należą do tła owej sytuacji.

Jak chociażby wpis, który w czwartek mniej więcej o tej samej porze pojawił się na profilach facebookowych kilku zawodników PGE Turowa. Oto jego treść (pisownia oryginalna): "Adrian Markowski pozwól nam Zawodnikom Turowa robić to po co tutaj przyjechaliśmy. Nie chcemy żebyś dalej wykorzystywał nas i naszego wizerunku do kreowania się na bohatera. Jesteśmy drużyną i trzymamy się razem na dobre i na złe".

Co ciekawe, na forach internetowych kibice momentalnie przyjęli za pewnik, iż koszykarze zgorzeleckiego zespołu zostali niejako zmuszeni (czy też wersja łagodniejsza: nie dano im możliwości wyboru) do umieszczenia tego komunikatu na swoich profilach. Jeden z użytkowników zamieścił nawet rozmowę, którą przeprowadził z Filipem Dylewiczem. 33-latek umieścił bowiem wpis na facebooku, a następnie... go usunął. Dlaczego tak zrobił? "Po pierwsze to nie było oświadczenie, tylko bardziej zsolidaryzowanie się z drużyną. Nie znam sprawy i mój błąd, że dałem się włączyć w tą akcję, stąd usunięcie postu. To wszystko. Jestem zawodowym sportowcem od 20 lat i w życiu nie spotkałem się z taką sytuacją i takim podejściem. Najgorsze, że to wszystko uderza nie w osoby związane z tą sprawą, a w Nas zawodników" - odpowiedział Dylewicz.

Uderza w zawodników czy nie uderza?

Ten sam wpis wszystkich zawodników miał wykazać, iż koszykarze PGE Turowa mają dość całej afery i solidaryzują się ze swoim trenerem. Problem w tym jednak, że - po pierwsze - w jaki sposób Markowski nie pozwala robić zawodnikom tego, po co przyjechali do Zgorzelca, czyli w domyśle, grać w koszykówkę? A po drugie - afera ta kompletnie nie dotyczy PGE Turowa jako klubu…

Dlaczego? Chociażby dlatego, że dokument przesłany Markowskiemu, został podpisany jedynie przez Miodraga Rajkovicia, a nie przez np. Waldemara Łuczaka, i nie ma na nim pieczątki klubowej. Powództwo, jeśli do niego dojdzie, będzie zatem cywilne. Dodatkowo, gdy cała sprawa rozpoczęła się przed tygodniem, rozmawiałem z prezesem Łuczakiem, pytając go czy klub zamierza interweniować, gdyż zarzuty stawiane przez byłego członka sztabu trenerskiego godzą w dobre imię klubu. Prezes odparł, że nie, gdyż jest to prywatna sprawa trenera. A skoro prywatna, to jak Markowski swoim działaniem może wpływać, korzystnie lub niekorzystnie, na zawodników zgorzeleckiego zespołu?

Dziennikarski koniec... przynajmniej na jakiś czas

To prawdopodobnie ostatni artykuł opisujący całą sprawę. Przynajmniej na ten moment. W mediach afera żyła ponad tydzień i zdecydowanie zepchnęła na bok wszelkie wydarzenia sportowe. To niedobrze, gdyż sport nie potrzebuje takich sytuacji. Sport powinien być od takich sytuacji wolny.

Czy tak mimo wszystko było w Zgorzelcu, czy jednak trener Rajković posunął się o krok za daleko - o tym prawdopodobnie zadecyduje Temida. Jeśli więc dowiemy się czegoś nowego w tym temacie, dowiemy się z zupełnie innej perspektywy.

Koszykówka na SportoweFakty.pl - nasz profil na Facebooku. Tylko dla fanów basketu! Kliknij i polub nas.

Zdrowie warte tyle co kontrakt? - Wichniarz przerywa milczenie  

Jaka będzie dalsza część tzw. afery kolanowej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (11)
  • SeRB_ZG Zgłoś komentarz
    Do Ferdynanda: Kolego, zanim użyjesz jakieś obrażliwe słowa, najpierw się zastanów czy jeszcze kogoś nimi nie urazisz !!! Jestem wielbicielem koszykówki, też kiedyś w nią grałem,
    Czytaj całość
    chodzę regularnie na mecze, ale też przede wszystkim czuję się "JUGOLEM", jako że się tam urodziłem i wychowałem ! Więc, slowa które skierowałeś do Rajkovića, obrażają także mnie, rodowitego Jugola, który dawno temu zabłądził do PL i odnalazł tu swoje miejsce. Nie popieram działań Rajkovića i uważam że ludzie którzy stoją za tym brutalnym czynnem, powinny być ukarany i ponieść tego konsekwencje ! Sport musi zostać czysty na zawsze, bez żadnego wpływu polityki !!!
    • Hektor8 Zgłoś komentarz
      Jeden z poniższych linków się nie otwiera. Tutaj prawidłowy http://www.zgorzelec.info/index.php?k_d=27&id=9185&long&t=news2b
      • Andi1 Zgłoś komentarz
        NaForum Turowa Hektor napisal:No i inny link z tego okresu, którym jest post użytkownika forum.basket2.net "turufun" opisujący metody pracy i "zwyczaje" trenera i prezesa
        Czytaj całość
        Turowa. http://forum.basket2.net/viewtopic.php?p=179820#p179820 http://www.zgorzelec.info/index.php?k_d ... g&t=news2b
        • Ferdynand_Kiepski Zgłoś komentarz
          rajkovic bandyto, wracaj do swojej Jugosławii dezerterze!! Chociaz to nie do konca jego wina, bo nie on podpisuje i decyduje o rozwiazaniu kontraktu. Pewnie dostał polecenie od prezesa i
          Czytaj całość
          "drogą służbową" przekazal je dalej, do trenera od treningow fizycznych, ale Markowski pokazał ze mozna sie postawić zarzadowi, czego tchórzliwy Jugol sie bał.
          • Robeq Zgłoś komentarz
            Wystarczy jakby jutro kibice Zastalu jak i Turowa podczas prezentacji go wygwizdali.
            • szymonRDM Zgłoś komentarz
              sprawa pewnie umrze śmiercią naturalną ale kibice wiedzą i smród pozostanie
              • Dau Zgłoś komentarz
                Ostatnim elementem ukladanki bedzie oswiadczenie Marzeny, juz nie moge sie doczekac. Wyjmie z rekawa dowody i szczena wszystkim opadnie ;-)
                Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                ×
                Sport na ×