Crvena Zvezda Belgrad pokonała w czwartek drużynę Valencia Basket i zanotowała drugie z rzędu, a czwarte zwycięstwo w Eurolidze. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki tego dokonała.
Goście z Hiszpanii prowadzili 68:64 na niespełna pięć minut przed końcem. Wtedy za trzy trafił Lorenzo Brown, a Zvezda była jeszcze w stanie wypracować dwa punkty zaliczki (73:71). Jednak zawodnik Valencii, Guillem Vives doprowadził do wyrównania.
Hala Aleksandra Nikolicia w Belgradzie, mieszcząca osiem tysięcy kibiców zamarła w niepewności, bo wszystko sprowadzało się do ostatniego rzutu. Finalnie ten przywilej mieli gospodarze, a odpowiedzialność zabrał na swoje barki Lorenzo Brown. Amerykanin wyczekał do ostatniej chwili, po czym oddał świetny rzut za trzy, który zapewnił Zvezdzie ku euforii fanów spektakularne zwycięstwo 76:73.
ZOBACZ WIDEO: Robert Korzeniowski: Kolarze trochę zatęsknią za takim cygańskim życiem
Lorenzo Brown 10 ze swoich 19 punktów zdobył w czwartej kwarcie, a siedem w ostatnich trzech minutach meczu. Trafił w sumie cztery na siedem oddanych rzutów za dwa, dwa na cztery za trzy i wszystkie pięć wolnych. Amerykanin, który został bohaterem Zvezdy zanotował także sześć asyst.
29-letni rozgrywający, który ma na swoim koncie 103 występy w oficjalnych meczach NBA, jest teraz liderem Crvena Zvezdy Belgrad. Grał dla takich drużyn, jak: Philadelphia 76ers, Minnesota Timberwolves, Phoenix Suns, a niedawno też Toronto Raptors. Dla aktualnych mistrzów NBA z Kanady w sezonie 2018/2019 rozegrał 26 spotkań.
Czytaj także: Ivan Almeida w Polsce. W sieci huczy od plotek. Anwil Włocławek... zaprasza go na mecz
Czytaj także: Anthony Davis wrócił do Nowego Orleanu i wygrał mecz dla swoich Lakers