KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Potężna kompromitacja. "Dowód na nieudolność władz"

Finał Ligi Mistrzów miał być wielkim świętem futbolu, a okazał się kolejnym dowodem na nieudolność piłkarskich władz. Czy musi dojść do powtórki z Heysel czy Hillsborough, żeby UEFA się opamiętała?

Maciej Kmita
Maciej Kmita
policja przed wejściem na Stade de France Getty Images / Matthias Hangst / Na zdjęciu: policja przed wejściem na Stade de France
Dantejskie sceny spod Stade de France, które obiegły świat w sobotni wieczór (więcej TUTAJ), polskiemu kibicowi piłki nożnej przypomniały najgorsze momenty "szalonych" lat 90. Brakowało tylko latających ławek i płyt chodnikowych czy woni smażonej kiełbasy.

Na szczęście dla UEFA, skończyło się jedynie na wizerunkowej kompromitacji i wiszącej nad europejską unią piłkarską groźbą pozwów od kibiców, którzy nie weszli na stadion, choć mieli bilety, a w ramach "rekompensaty" oberwali gazem łzawiącym od policji.

Wystarczy jednak trochę wyobraźni, by mieć świadomość tego, że w Saint-Denis byliśmy krok od katastrofy. Widok napierającego na bramy stadionu kilkutysięcznego tłumu sfrustrowanych kibiców budził zbyt wyraźne skojarzenia z Heysel i Hillsborough. To największe tragedie w historii europejskiego futbolu. Pierwsza pochłonęła 39 żyć, a druga 97.

ZOBACZ WIDEO: Jak czytać grę Bayernu? Wiemy, o co chodzi prezesom mistrza Niemiec

Fatalna organizacja najważniejszego meczu w sezonie spowodowała, że początek spotkania został przesunięty o 36 minut. To sytuacja bez precedensu. UEFA nie wzięła jednak winy na siebie, lecz zrzuciła ją na - jak podano w oficjalnym komunikacie - "kibiców, którzy zbyt późno przybyli pod stadion". Tymczasem fani stali tam od kilku godzin, a wielu z nich bramy zatrzaśnięto przed nosem.

A inni o tym, że nie obejrzą finału Ligi Mistrzów na żywo, dowiedzieli się już kilka tygodni wcześniej. Chodzi o niepełnosprawnych kibiców poruszających się na wózkach inwalidzkich. Stade de France jest wyposażony w 550 miejsc dla takich fanów, tymczasem na mecz Liverpool - Real udostępniono tylko 93. Więcej TUTAJ.

Odpowiedzialni za to działacze UEFA powinni spalić się ze wstydu, ale jego brak jest chyba wymogiem do podjęcia pracy w tej organizacji. Dla tych ludzi żenadometr nie ma górnego limitu. FIFA i UEFA wymachują hasłem o niemieszaniu piłki i polityki, ale nawet odebrany Petersburgowi w ramach sankcji na Rosję mecz przekazały z politycznego rozdania Paryżowi. Tylko reklamy Gazpromu zastąpiły materiały promujące MŚ 2022 w silnym związanym z Francją Katarze.

Że w kraju gospodarza mundialu łamane są prawa człowieka, a stadiony wzniesiono nakładem niewolniczej wręcz pracy i kosztem setek żyć? Więcej TUTAJGianni Infantino z okien swojego pałacu w Dausze żadnych nieprawidłowości nie dostrzega. I tak to się kręci...

Co najgorsze, władze UEFA w swej bucie nie uczą się na własnych błędach. Ledwie rok temu przy okazji finału Euro 2020 Wembley przeżyło szturm kibiców bez biletów. Więcej TUTAJ. W sobotę na Stade de France, co widać na krążących w sieci filmach, również wdarli się ludzie bez wejściówek. I to bez żadnego problemu.

Łatwość, z jaką można pokonać (liche) zabezpieczenia i uniknąć kontroli przy wejściu na 80-tysięczny stadion w samym sercu Europy przeraża. Tym bardziej że mówimy o obiekcie, na którym w 2015 roku próbowano przeprowadzić zamach terrorystyczny. Więcej TUTAJ. UEFA prosi się o tragedię.

Kilka godzin po meczu UEFA znalazła winnych zatoru - kilka tysięcy Anglików, którzy mieli kupić fałszywe bilety i przez to odbijać się od bramek prowadzących na stadion. Więcej TUTAJ. Problem w tym, że zdjęcia i filmy kibiców, którzy wybrali się do Paryża, tego nie potwierdzają.

A nawet jeśli to prawda (bo czemu mamy wierzyć na słowo tak do cna skompromitowanej na wielu poziomach organizacji, jaką jest UEFA) , to żadne to usprawiedliwienie dla organizatora, który nie zapewnił odpowiedniej liczby służb porządkowych i nie potrafił udrożnić przejść.

Ale czy ktoś uwierzy, że kilka tysięcy fanów, którzy zjechali za The Reds całą Europę i nigdzie nie mieli takiego problemu, akurat na finał Ligi Mistrzów (trzeci w ciągu pięciu lat) kupiło bilety z niepewnego źródła, żeby nie zobaczyć najważniejszego meczu w sezonie?

Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty 

Czy ufasz UEFA jako instytucji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (19)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×