Zagadka selekcjonera reprezentacji Polski nadal nie jest rozwiązana, ale pojawiły się kolejne wskazówki, co może się wkrótce wydarzyć.
Stan aktualny jest taki: Czesław Michniewicz ma ważny kontrakt do 31 grudnia, a PZPN - na razie - nie zdecydował się na jego przedłużenie.
Są też jednak informacje o tym, że związek kontaktował się z Maciejem Skorżą. Wysoko stoją też notowania Andrija Szewczenki. To żadna nowość, bowiem Ukrainiec już w styczniu - gdy z kadry uciekł Paulo Sousa - był poważnym kandydatem do jego zastąpienia.
Wtedy był jednak pewien problem związany z Szewczenko. Ten nie pracował już we włoskim kubie Genoa CFC, ale nadal pobierał wynagrodzenie. Został zwolniony w styczniu tego roku po tym, jak prowadził zespół w zaledwie 11 meczach.
Włosi nadal mu jednak płacili, ponieważ kontrakt łączył obie strony do czerwca 2024 roku. Okazuje się jednak, że Włosi i były piłkarz m.in. Dynama Kijów, Chelsea czy Milanu doszli do porozumienia, a klub z Genui nie musi już przelewać na konto Ukraińca pieniędzy.
"Jak udało nam się ustalić, Szewczenko nie pobiera już wynagrodzenia z włoskiego klubu" - poinformował tygodnik "Piłka Nożna".
Dodano, że nie wiadomo na jakich zasadach obie strony się rozstały, ale Szewczenko oficjalnie został wolnym trenerem. To z kolei może tylko wskazywać, że jest to ruch "pod nową pracę", którą może być właśnie posada selekcjonera reprezentacji Polski.
Przypomnijmy, że Szewczenko w latach 2016-2021 prowadził kadrę Ukrainy, z którą na Euro 2020 dotarł do ćwierćfinału.
Zobacz także:
Okrucieństwo Kuleszy. Nawet Michniewicz na to nie zasłużył
Marek Koźmiński bez hamulców. "Długo będziemy zmywać z siebie to g...o"
ZOBACZ WIDEO: "To może być przekleństwem Argentyny". Zobacz porównanie tych dwóch gwiazd mundialu