- Naszym zadaniem było zdobycie trzech punktów i udało się to zrobić. Odnieśliśmy też kolejne zwycięstwo u siebie. Jeśli chodzi o mnie, to może zabrakło gola, ale myślę, że możemy być zadowoleni z dobrej postawy całego zespołu. Oby tak dalej - powiedział Szymon Pawłowski.
Obie ekipy miały w sobotę niemały problem z utrzymaniem równowagi na boisku. - Stan murawy nie zmienia się od dawna. Jesteśmy do niej przyzwyczajeni i mamy na uwadze, że w każdej chwili noga może odjechać. Ogólnie płyta i tak jest dużo lepsza niż kiedyś i spokojnie można na niej płynnie grać - dodał 27-letni pomocnik.
Do zakończenia sezonu pozostały cztery kolejki, a Legia wciąż ma pięć punktów przewagi nad Lechem. Czy nadzieja na tytuł w Poznaniu nie topnieje? - Dystans nadal jest taki sam. My nie odpuszczamy i nieustannie stawiamy Wojskowych pod presją. Jestem dobrej myśli. Sądzę, że ekipa z Warszawy gdzieś się potknie i w ostatniej kolejce pojedziemy tam walczyć o mistrzostwo - zaznaczył Pawłowski.
[ad=rectangle]
Zespół Mariusza Rumaka triumfował w sobotę tylko 2:1, lecz rzadko drżał o wynik. Raczej kontrolował przebieg pojedynku. - Też mam takie wrażenie. Górnik nie stworzył praktycznie żadnej dogodnej sytuacji, a gola zdobył po cudownym strzale z dystansu. My czystych okazji mieliśmy całkiem sporo i rezultat mógł być wyższy niż 2:1. Uważam, że spisaliśmy się znacznie lepiej niż w Bydgoszczy - stwierdził.
Sam Pawłowski też demonstruje ostatnio wysoką formę i jest jednym z motorów napędowych wicemistrza Polski. - Ze swojej dyspozycji jestem zadowolony, choć brakuje wisienki na torcie, jaką byłaby bramka. Najważniejsze są jednak wyniki drużyny i to, że pozostajemy w grze o tytuł - zakończył.