Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Raul de Tomas. Bokser, który zawiódł Zinedine'a Zidane'a

To strzelec kompletny - zachwyca się prasa. Raul de Tomas w kluczowym momencie zawiódł swojego idola i teraz udowadnia swoją wartość na wypożyczeniu. Ostatnio zachwyca tak jak całe Rayo Vallecano i strzela tak często jak Karim Benzema w Realu Madryt.
Maciej Siemiątkowski
Maciej Siemiątkowski
Raul de Tomas Newspix / AFP7 via ZUMA Wire / Na zdjęciu: Raul de Tomas

- Zawsze będę pamiętał to uczucie. Zdecydowanie - opowiada Raul de Tomas, napastnik Rayo Vallecano. - Wciąż pamiętam ten dzień, kiedy byłem w jego biurze, kiedy prowadził jeszcze Castillę. Jedno z okien wybiegało na boisko treningowe pierwszej drużyny. Zinedine Zidane powiedział mi: "Raul, chcę cię tam kiedyś zobaczyć". Bardzo chciałem zaskoczyć jego i siebie, w końcu sami jesteśmy swoim największym rywalem. Ale wtedy nie wszystko ułożyło się dobrze. Wciąż pamiętam, kiedy pożegnałem się z Zidanem. Przyznał wtedy: "Jesteś wspaniałym piłkarzem. Skup się, a zobaczysz, że sprawy potoczą się w dobrym kierunku".

Raul de Tomas to produkt madryckiej La Fabriki. Dołączył do niej koło dziesiątego roku życia. Już wtedy zapowiadał się na wybornego piłkarza. A przykład brał od najlepszych. Cristiano Ronaldo to jego wzorzec do naśladowania, ale wprost przyznawał, że największym idolem jest Zidane. W kluczowym momencie zawodnik zawiódł swojego mentora, który sam darzy go sympatią. - Myślę, że to jak spóźnić się na pociąg - wspomina de Tomas. W 2015 odszedł na pierwsze wypożyczenie do Cordoby. Po drodze grał jeszcze w Realu Valladolid, a od ubiegłego sezonu reprezentuje Rayo Vallecano.

"Strzelec kompletny"

Miłość do piłki zaszczepił mu ojciec. Szybko przeprowadzili się z Dominikany do Hiszpanii. Potem zabierał małego Raula na mecze. Nie zawsze było ich stać na karnety na mecze Realu. Częściej zaczęli jeździć na Rayo. Z tamtego okresu de Tomas wspomina Julena Lopeteguiego, który na Estadio de Vallecas zakończył karierę piłkarską. - Jako dziecko chciałem zostać bramkarzem i wzorowałem się na nim - wspomina w rozmowie z dziennikiem "AS" 24-letni napastnik Rayo.

ZOBACZ WIDEO Kapitalny gol Gervinho! Juventus traci punkty u siebie [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Lopeteguiego spotkał latem, kiedy wrócił z wypożyczenia i przygotowywał się do sezonu z pierwszą drużyną Realu. - Chciał, żebym został, ale nie jestem typem piłkarza, który potrafi spędzić cały sezon na ławce - zdradza. De Tomas podjął decyzję, by wrócić do Rayo, które sezon temu poprowadził do awansu do Primera Division strzelając 24 gole.

W obecnych rozgrywkach napastnik dalej trzyma fason. Na swoim koncie ma już dziewięć bramek, tylko o jedną mniej od Karima Benzemy. Francuz jest najlepszym strzelcem Realu i w niedzielę w meczu z Deportivo Alaves powiększył swój dorobek ligowy do dziesięciu trafień. 

- De Tomas jest strzelcem kompletnym. Strzela na wszystkie możliwe sposoby - rozpływa się nad formą piłkarza dziennik "AS". - Zdobył cztery gole z prawej nogi, cztery z lewej i jednego głową. 

W pogoni za marzeniami

Kiedy w styczniu media przymierzały kolejnych napastników do ekipy Los Blancos, niektórzy wspominali o skróceniu wypożyczenia de Tomasa. Chęci może i były, ale na taki ruch nie pozwalała umowa między klubami. W niej brakowało klauzuli o przedwczesnym zerwaniu warunków i powrocie zawodnika do macierzystego klubu. Ostatecznie Królewscy w zimowym oknie transferowym nie dokonali wzmocnień w ataku, ale na ich szczęście na przełomie stycznia i lutego napastnicy się przebudzili. Benzema imponuje tak, jak na starcie sezonu, a do gry po kontuzji wrócił także Mariano Diaz.

Napastnik Rayo jest świadomy, że już trwa jego konkurencja o skład w Realu. A wyjście na murawę Estadio Santiago Bernabeu to jego marzenie. Nie może tego zrobić jako piłkarz Rayo: zgodnie z zapisem w kontrakcie wypożyczenia nie może grać przeciwko Królewskim. To tzw. klauzula strachu.

De Tomas: - Każdej nocy zasypiam marząc o byciu piłkarzem Realu Madryt. Byłem tam od najmłodszych lat w akademii. To mój cel, by kiedyś tam zagrać. 

I robi wszystko, by ten cel się spełnił. Po odejściu z Realu Raul de Tomas jeszcze bardziej zmienił swój styl życia i - śladem Ronaldo - skupia się na każdym detalu. - Miałem wrażenie, że wszystkie efekty mojej pracy zanikały - wspomina zawodnik. Postanowił zaprosić do swojego mieszkania trenera personalnego, który przez cały dzień czuwa nad jego formą. A obserwuje to z bliska nastoletni brat, który gra jeszcze w młodzieżowych zespołach Rayo. 

Bokser

Odskocznię od piłki stanowi boks. Przygoda napastnika Rayo z tą dyscypliną zaczęła się dość przypadkowo. - Chciałem zobaczyć, jak to jest. Kiedy zaczynałem profesjonalne granie, nie czułem się na tyle dobrze fizycznie i wiedziałem, że to będzie dobre wzmocnienie - opowiada. Raulowi de Tomasowi spodobało się na tyle, że zaprosił do pomocy zawodowego boksera, Erika Pambaniego. - Kiedy przejdę na emeryturę, chciałbym spróbować się w ringu - przyznaje napastnik.

Czytaj też: W szatni Realu nie ma tematu Ronaldo. Nikt za nim nie płacze

Boks pomógł mu rozwinąć się jako piłkarz. Po części dzięki niemu de Tomas poprawił swoją fizyczną stronę i udoskonalił pracę nóg. Teraz musi podtrzymać dobrą formę razem z całym Rayo, które od pięciu spotkań jest niepokonane w lidze i konsekwentnie odbija się od dna tabeli. Drużynie Michela wprawdzie wciąż grozi spadek, ale w poniedziałek w meczu z Leganes będzie miała okazję zapewnić sobie bezpieczne miejsce. A Raul de Tomas spróbuje znów dogonić Benzemę. 

- Jeśli będziesz bazować wyłącznie na podstawach, przestaniesz się rozwijać. Nie tylko w piłce nożnej, ale i w życiu - mówi zawodnik.

Czy Raul de Tomas zagra w przyszłym sezonie w Realu Madryt?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna, AS, Panenka Magazine, Cadena SER

Komentarze (1):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×