Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marek Wawrzynowski: Wyzysk po polsku. Małe kluby pracują, zarabiają duże (felieton)

Duże polskie kluby są szkoleniowo zacofane. Większość topowych graczy przychodzi z małych klubików. Jednak PZPN wprowadził przepis, który niesprawiedliwie dzieli pieniądze za szkolenie. Najmniejsi nie mają nic do powiedzenia. Zostają na lodzie.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
dzieci grające w piłkę nożną Newspix / PIOTR KUCZA/FOTOPYK / Na zdjęciu: dzieci grające w piłkę nożną

W Polsce stworzono system, który eliminuje z podziału zysków tych, którym one się najbardziej należą. Mówiąc wprost: ten, który wykonał najważniejszą pracę, w najlepszym przypadku dostanie wzmiankę w notce biograficznej. To kolejny gwóźdź do trumny szkolenia młodzieży w naszym kraju.

W ostatnim meczu z Wisłą Kraków w pewnym momencie na boisku przebywało aż czterech wychowanków Legii Warszawa. To według definicji. Ale faktycznie wychowankiem nie był żaden. Radosław Majecki pochodzi ze Starachowic i przyszedł do klubu mając lat 15. Michał Karbownik jest z Radomia, a w Legii zaczął grać mając lat 14, Mateusz Praszelik jest z Raciborza, w Legii od 14. roku życia, Mateusz Wieteska z Pogoni Grodzisk Mazowiecki przyszedł jako 13-latek. A przecież miał być jeszcze Maciej Rosołek, który dołączył z Pogoni Siedlce jako 14-latek.

Nie jest to oczywiście żaden zarzut. Sam jestem wielkim zwolennikiem nowej polityki Legii: wychować, dać szansę, sprzedać. Chodzi o to, że po drodze gubimy gdzieś to, co najważniejsze. Stowarzyszenie PASS, zrzeszające mniejsze i większe szkółki piłkarskie, opracowało niedawno raport, z którego jasno wynika: duże kluby nie szkolą. Szkolą małe. Duże ewentualnie przychodzą, biorą i nazywają zawodników wychowankami. A i tak wspomniane kluby i klubiki mają dobrze. Po pierwsze, zawodnicy grali tam dłużej niż do 12. roku życia, po drugie trafiły na Legię, która stara się traktować małe kluby dość dobrze.

Zobacz wideo: kapitalna passa Lewandowskiego

Poruszam tu dwa problemy. Po pierwsze, brak pracy z młodzieżą dużych klubów PKO Ekstraklasy, po drugie nieodpowiednie traktowanie tych mniejszych.

Zacznijmy od problemu numer 1. Czytamy: "Największe akademie w Polsce, związane z klubami Ekstraklasy czy 1. ligi nie szkolą najmłodszych. Średni wiek, w jakim zawodnicy objęci Pro Junior System dołączyli do klubów Ekstraklasy to 15 lat i 4 miesiące - to już praktycznie ukształtowani piłkarze! W 1. i 2. lidze ta średnia jest jeszcze wyższa. Przykładów można mnożyć - Jan Bednarek, czyli najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy, który zgodnie z przepisami PZPN jest wychowankiem Lecha Poznań, dołączył do klubu w wieku 16 lat! Podobnie było chociażby z Sebastianem Walukiewiczem z Pogoni Szczecin czy Szymonem Żurkowskim z Górnika Zabrze, którzy do klubów ekstraklasowych dołączyli w wieku odpowiednio 17 i 18 lat!".

Duże kluby zaniedbały szkolenie. Na świecie wielkie kluby mają najlepsze akademie, bo stać ich na najlepszych specjalistów. U nas kluby wciąż nie doszły do tego, że szkolenie to przyszłość. Na razie rozumieją to topowe polskie kluby: Lech Poznań, KGHM Zagłębie Lubin oraz Legia Warszawa. Dwa pierwsze od lat, trzeci od niedawna, wprowadziły model: produkcja - sprzedaż. Powoli w tę stronę idzie Pogoń Szczecin i podobnie chce Cracovia.

Nie jest to polski wynalazek. Tak działają kluby z Holandii, Belgi czy Szwajcarii. A nawet z Niemiec. Handel piłkarzami to gwarancja przetrwania. Na Zachodzie dawno zrozumieli, że nie mają szans nawiązać walki z klubami z topowych europejskich lig, które zyskują ogromną przewagę dzięki pieniądzom z praw telewizyjnych. Wiedzą to w m.in. Schalke, Ajaksie, Anderlechcie, Basel czy Benfice. Wychować - sprzedać to jedyna droga.

W Polsce powoli kluby wprowadzają ten model, ale wciąż są mocno zacofane w szkoleniu, więc na efekty trzeba czekać.

A skoro są zacofane, to skądś tych wszystkich piłkarzy muszą brać. No właśnie, z małych klubów. I tu pojawia się drugi, większy problem. Cały obecny system jest tak naprawdę gwoździem do szkoleniowej trumny. W zamyśle PZPN było to, by kluby nie blokowały transferów młodych graczy. Teoretycznie słusznie. Jeśli mój syn idzie do klubu, a ja nie jestem zadowolony z usługi, zmieniam klub i tyle. Jak szkołę angielskiego.

ZOBACZ: Czy twoje dziecko zostanie piłkarzem? Wiele zależy od tego, kiedy się urodziło.

Ale jest druga strona. Okres do 12. roku życia jest kluczowy dla procesu szkolenia. Wtedy kształtują się nawyki, technika, wszelkie zwody, kluczowe umiejętności, Jak czytamy w raporcie PASS: "Małe, lokalne kluby, które wykonują ogromną pracę szkoleniową, zwłaszcza w wieku 8-12 lat, bardzo często zostają z niczym. Nowe przepisy dotyczące ekwiwalentów transferowych sprawiają, że tym mniejszym klubom nie należy się ani złotówka. Z jednej strony może to odbierać motywację do pracy z najmłodszymi, z drugiej zaś dużym daje jeszcze większe możliwości przyciągania zawodników i wzmacnia ich dominującej pozycji. Zresztą, w starszych kategoriach wiekowych przepisy o ekwiwalencie często pozostają fikcją, bo kluby nie są skore do płacenia nawet niewielkich kwot. Nawet tak prozaiczna rzecz, jak informowanie o pierwszych trenerach czy klubach, z których wywodzą się zawodnicy nie funkcjonuje, a mógłby to być ciekawy sposób na budowanie pozytywnych relacji w środowisku".

ZOBACZ: Polska Ekstraklasa na peryferiach Europy

Jak pokazuje raport, liderem wśród klubów tej wczesnej edukacji jest Lech Poznań (Robert Gumny, Tymoteusz Klupś, Dawid Kownacki) oraz Stadion Śląski. Jednak większość piłkarzy, którzy zostali wytransferowani za najwyższe kwoty dołączało do klubów w późniejszym okresie, średnio po 15. roku życia. Jaki jest ważny wniosek? To małe kluby szkolą. Wypuszczają czasem jednego zawodnika na wiele lat. Taki "złoty strzał". I często nic z tego nie mają. Zwłaszcza od tego roku, kiedy ekwiwalent obowiązuje od 12. roku życia.

To oznacza, że jeśli znajdziesz utalentowanego zawodnika, możesz go sobie po prostu przejąć. Niby dobrze, bo zawodnik musi iść wyżej, żeby się rozwijać. Ale czy sprawiedliwie wobec klubów, które włożyły sporo pracy w wychowanie piłkarza? Zawodnik 12-letni często jest w klubie 6-7 lat. Kawał życia.

ZOBACZ: Dlaczego wychowujemy prymitywnych piłkarzy

Można powiedzieć, że wylano dziecko z kąpielą. Nikt nie zastanowił się jak rozwiązać problem, żeby i małe kluby były zadowolone i jednocześnie nie mogły blokować transferu młodego zawodnika. Rozwiązań jest kilka, my proponowaliśmy ekwiwalent z opóźnionym zapłonem, czyli klub musiałby płacić w zależności od ewentualnych osiągnięć piłkarza w przyszłości. Dziwne, że PZPN nie dba o najmniejszych. Wręcz odwrotnie, stwarza system, gdzie silny ma pozycję dominującą i tym samym wbija najmniejszym nóż w plecy. A przecież to tam na dole wszystko się zaczyna.

- Pomysł z opóźnionym ekwiwalentem jest bardzo ciekawy, ale musimy mieć świadomość, że kluby zawsze znajdą sposób by obejść nawet najlepszy przepis. Najważniejsze jest budowanie zdrowych relacji między klubami. Np. w Heerenveen jest tak, że cała okolica pracuje na duży klub. Ale duży klub rozumie, że musi za to okazać wdzięczność, traktować małe kluby dobrze. Zdrowe relacje to podstawa - mówi Dominik Kajzerski ze Stowarzyszenia Pass.

Jak oceniasz poziom szkolenia młodzieży w Polsce?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (7):

  • Marek Dziemianko Zgłoś komentarz
    Taka jest prawda że dobra praca z młodymi piłkarzami jest w tych małych klubach.A gdy taki młodzik trafi do dużego klubu to zaczyna hierarchia układy i wiele innych podobnych patologii
    Czytaj całość
    prawie jak w wojsku kiedyś fala.Ja to nazywam skup w jaki sposób niektóre klubu to robią.Do klubu sprowadzają mnóstwo piłkarzy ale gra praktycznie ten sam skład inni mimo że są w klubie np 1 rok to maja 2 lub 3 występy.To swego rodzaju zrobiony zapas na zaś.I do tego towarzystwa często międzynarodowego trafia młody piłkarz z małego klubu to odpowiedz sama przychodzi czy on w tym klubie będzie się rozwijał czy czas będzie spędzał na ławie a dajmy na to trener da mu zagrać gdzieś po półtora roku jakiś mecz.Jeżeli się nie zmieni podejście do tych małych klubów i pracujących w nich trenerów i do cenienia ich pracy to o jakiś młodych talentach możemy zapomnieć
    • tuzy Zgłoś komentarz
      Panie prezesie ...zwracam się do Pana jako nauczyciel wiejskiej szkoły z bardzo ważnym problemem. A mianowicie zdolni piłkarze z małych miejscowości są szykanowani po przejściu do
      Czytaj całość
      większego klubu przez" mafie" zawodników miejscowych. Nie mają szans na grę w pierwszej drużynie bo są pomijani w zagraniach. ,lekceważeni , zmuszani do odejścia z klubu przez cwaniaczków stawiących miejscową zgraną ekipę. Trenerzy to lekceważą , a uczniowie mi o tym opowiadają.To problem wielu miasteczek i miast. Myślę ,że powinien Pan coś z tym zrobić odgórnie, bo polska piłka nożna będzie nadal taka jaka jest tzn. nijaka trzecia liga europy
      • alfi Zgłoś komentarz
        Żenujące jest to , jak sternik PZPN Z. Boniek prowadzi polską piłkę . Kpił ze swojego poprzednika , a sam tonie w swoim zacofaniu w zakresie zrobienia czegokolwiek dobrego . Przejął
        Czytaj całość
        dobry tort czyli PZPN , gdzie kasa płynie wystarczająco intensywnie z transmisji i innych dotacji . Rząd dokłada do szkolenia młodzieży duże kluby dostają kasę , głosują na p. Bońka a małe kluby , które faktycznie szkolą, za wychowanka dostają drobne . To jest polska rzeczywistość . Potem mamy Lewandowskiego i dłłłuuugggoo nic . Dalej kolejnych kilku średniaków europejskich dalsze dłłłuuggoo nic . Potem jest zderzenie z polską ligą czyli fatalne wyszkolenie i błądzenie gdzieś pod koniec Europy i świata . Straszne, bo to się dzieje w dużym europejskim państwie , gdzie ludziska kochają piłkę i są naprawdę wierni i wspaniali jako kibice .
        • Billy Bob Zgłoś komentarz
          Ja się nie dziwię że młodych ściągają po 16 roku życia w tym wieku kończyło się gimnazjum i wybieralo się szkołę średnią. Wtedy łatwiej zapewnić młodemu taką edukację jaką
          Czytaj całość
          chce. Nie każdego rodzica stać by dowodzić dziecko na treningi i jeśli wogole praca im na to pozwala. Sam Kamiński dziękował rodzicom za poświęcenie. Jestem ciekaw czy ten co pisał ten artykuł dowodził by dziecko na każdy trening po 100km albo oddał 10 latka do szkoly na cały tydzień by widzieć się z nim w weekend.
          • Klemek Zgłoś komentarz
            A Boniek swoje Tymbark i szkolenie jest super w kółko Macieja to samo
            • Leon Cybulski Zgłoś komentarz
              Tylko idiota nie wie,że wszystko zaczyna się od szkoły podstawowej.Wszyscy piłkarze od niej zaczynali,Boniek też.
              • Błażej Mania Zgłoś komentarz
                Cieszy mnie, że ktoś w końcu podjął się tego tematu. I mam nadzieję, że kluby z niższych lig przeforsują w końcu prawo tak, aby zarabiać na swoich wychowankach, a nie słuchać
                Czytaj całość
                narzuconych przez skorumpowany związek bandyckich reguł o tzw. ekwiwalencie, który w praktyce jest ochłapem.
                Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                ×