KSC Lokeren ogłosiło bankructwo. To koniec byłego klubu Włodzimierza Lubańskiego

Zdjęcie okładkowe artykułu: Getty Images /  / Na zdjęciu: stadion KSC Lokeren
Getty Images / / Na zdjęciu: stadion KSC Lokeren
zdjęcie autora artykułu

Włodzimierz Lubański jest oburzony tym, co działo się w Lokeren i doprowadziło do upadku. Pojawił się jednak cień nadziei, bo grupa inwestorów chce stworzyć nowy, silny klub.

W przypadku KSC Lokeren nie można mówić, że do upadku doprowadził kryzys wywołany przez pandemię koronawirusa. To był tylko gwóźdź do trumny, bo słynna belgijska drużyna już wcześniej wpadła w wielkie tarapaty finansowe. Obecni właściciele próbowali znaleźć nowego inwestora, ale bezskutecznie.

Do sądu trafił wniosek o ogłoszenie bankructwa. W poniedziałek 20 kwietnia sąd gospodarczy w Dendermonde przychylił się do niego. To oznacza, że były klub Włodzimierza Lubańskiego znika z piłkarskiej mapy.

"Ku mojemu wielkiemu żalowi i smutkowi muszę poinformować, że pomimo wysiłków nie byliśmy w stanie przyciągnąć inwestorów, aby powstrzymać ogłoszenie bankructwa. Po dokładnej ocenie sytuacji musieliśmy przyjąć decyzję sądu gospodarczego" - napisał w liście do fanów prezes Louis de Vries.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. PKO Ekstraklasa ma plan na powrót do grania! "Liga może zakończyć się 19 lipca"

Belgijskie media donoszą, że Lokeren ma co najmniej pięć milionów euro zaległości. Włodzimierz Lubański w Polsacie Sport zdradza, że to tylko płatności na już. W rzeczywistości długi są o wiele większe.

- Niestety, klub przejęli ludzie nieodpowiedzialni, ludzie, którzy chcieli "produkować" piłkarzy, a później ich sprzedawać za większą sumę. I podejrzewam, że mieli w tym prywatny interes. Co roku sprzedawali najlepszych zawodników, co roku! A jeżeli tak się postępuje, to doprowadza się do sytuacji, że nie ma drużyny. Nie ma sportowego poziomu, nie ma ludzi, którzy przychodzą na stadion i przede wszystkim zespół spada do niższych klas - mówi legenda polskiego futbolu.

W Lokeren grał nie tylko Lubański, ale także Grzegorz Lato, Krzysztof Pawlak czy Dawid Janczyk. W tym sezonie klub grał w drugiej lidze belgijskiej, gdzie zajmował ostatnie miejsce.

Pojawiła się jednak nadzieja, że klub zostanie uratowany. Zgłosiła się grupa lokalnych inwestorów, która ma plan na odbudowę. Drużyna ma zacząć z czystą kartą poprzez fuzję z amatorskim klubem VW Hamme. Nowy zespół miałby się nazywać KSC Vigor Wuitens Lokeren.

PKO Ekstraklasa. Jakub Błaszczykowski i Wisła Kraków, czyli miłość większa od milionów >> Serie A. Brat Marco Giampaolo krytykuje Milan. "Nie zbudowano zespołu, zgodnego z jego filozofią" >>

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (3)
avatar
Szef na worku
21.04.2020
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Może Janczyk przejmie klub? A nie,nie pojechał do arabów...  
avatar
zadziwiony
21.04.2020
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
" Co roku sprzedawali najlepszych zawodników, co roku! A jeżeli tak się postępuje, to doprowadza się do sytuacji, że nie ma drużyny." - Coś mi to przypomina :((